Kuba przywraca racjonowanie żywności i artykułów higienicznych, winne sankcje Trumpa

Ze względu na coraz większe problemy z zaopatrzeniem, władze Kuby zamierzają wprowadzić racjonowanie żywności i artykułów higienicznych – poinformowała kubańska minister handlu Betsy Diaz.

Racjonowane mają być m.in. drób, jajka, ryż, kiełbasa, fasola, mydło, pasta do zębów i proszek do prania. Naszym celem jest sprawiedliwa i rozsądna dystrybucja produktów, których brakuje na rynku – powiedziała Diaz. Przed miesiącem przywódca Komunistycznej Partii Kuby Raul Castro ostrzegł rodaków, aby przygotowali się na braki w zaopatrzeniu w podstawowe towary w rezultacie presji gospodarczej wywieranej przez USA.

W przemówieniu wygłoszonym na forum kubańskiego Zgromadzenia Narodowego (parlamentu), Castro zapewnił, że Kubie nie grozi jednak powrót do dramatycznej sytuacji, jaka powstała po rozpadzie ZSRR w 1991 r., kiedy kraj stanął przed widmem głodu. Władze w Hawanie twierdzą, że narastające problemy z zaopatrzeniem są przede wszystkim wynikiem zaostrzenia przez USA sankcji wobec Kuby.

Kuba odczuwa także skutki sytuacji w Wenezueli. Jednym z głównych źródeł dewiz dla Hawany jest import i odsprzedaż na inne rynki wenezuelskiej ropy naftowej. W ostatnich miesiącach dostawy tego surowca z pogrążonej w głębokim kryzysie Wenezueli zmniejszyły się o połowę.
media

Naród kubański cechuje nieufność wobec jedynie słusznej amerykańskiej demokracji i stąd te kłopoty. Głód albo amerykańska demokracja, taki wybór to żaden wybór.

Problemem staje się w Niemczech czeczeńska mafia, cechuje się ponadprzeciętną skłonnością do eskalacji oraz gotowością do przemocy.

Obok klanów arabskich coraz większym problemem staje się w Niemczech czeczeńska mafia. Czeczeńscy przestępcy zaczynają panować we wszystkich rodzajach zorganizowanej przestępczości w Niemczech – wynika z raportu Federalnego Urzędu Kryminalnego.

Z raportu wynika, że wykazują oni „ponadprzeciętną skłonność do eskalacji oraz gotowość do przemocy”. W przypadkach zabójstw policja coraz częściej natrafia na powiązania z tymi środowiskami. Miało to miejsce także w marcu 2016 r., kiedy w Berlinie eksplodowała podłożona w samochodzie bomba. Ofiara zamachu była notowana przez policję.

Czeczeni, jak wynika dalej z raportu, są szczególnie aktywni w handlu narkotykami, zorganizowanej kradzieży, szantażu i wymuszaniu. W niektórych regionach Niemiec coraz więcej Czeczenów jest zatrudnionych w firmach ochraniarskich, które dozorują ośrodki dla azylantów, a także budynki policji.

Szczególnie alarmujące jest wzajemne przenikanie się struktur przestępczych ze środowiskami skrajnie prawicowymi. Powiązania te stwierdzono w przypadku jednej trzeciej z grupy 200 osób ujętych w raporcie. Są wśród nich m.in. islamiści, którzy należą do szajek złodziejskich. Te ścisłe powiązania między grupami utrudniają jakiekolwiek dochodzenie.

Dokładna liczba Czeczenów w Niemczech nie jest znana, gdyż z reguły posiadają oni rosyjskie obywatelstwo. W ocenie Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców w Niemczech przebywa do 50 tys. osób z Północnego Kaukazu, z tego 80 proc. stanowią Czeczeni. Wydalenie z Niemiec tych, którzy dopuścili się czynów karalnych, okazuje się niejednokrotnie bardzo trudne.
media

Ciekawe na co Niemcy liczyli jak ich zapraszali do swojego kraju, bo chyba nie na to, że się zasymilują i przejmą zachodni styl życia…

USA eskaluje konflikt z Iranem i nakłada sankcje na eksport irańskiej stali i innych metali.

Prezydent USA Donald Trump wydał 8 maja rozporządzenie wykonawcze nakładające sankcje na eksport irańskiej stali i innych metali. Poinformował też, że jest to ostrzeżenie dla krajów importujących metale z Iranu.

Rozporządzenie wykonawcze jest sygnałem dla innych krajów, „że pozwalanie na to, by irańska stal i inne metale wpływały do ich portów, nie będzie już tolerowane” – powiedział prezydent USA.

Dekret Trumpa pozwoli też na nałożenie restrykcji na instytucje finansowe zaangażowane w transakcje związane z irańskim sektorem metalowym – podaje Reuters.
media

Dlaczego świat pozwala Ameryce na takie postępowanie? Oczywistym jest, że świat sobie poradzi bez USA, natomiast USA bez świata już nie.

Amerykańska demokracja – nie, dziękuję…

Amerykanie odkryli nieformalny sojusz chcący osłabić USA… to WRIC – Wenezuela, Rosja, Iran, Chiny.

Media w oparciu o analizy amerykańskiego Centrum Bezpiecznego Wolnego Społeczeństwa (SFS) wskazują na tworzenie przez Rosję i Chiny nowego sojuszu międzynarodowego – WRIC, którego członkami są również Wenezuela oraz Iran. Jego celem ma być osłabienie USA.

Media nazywają nowy sojusz mianem WRIC, wskazując, że poza Rosją i Chinami jego członkami są również Wenezuela oraz Iran. Nazwa jest akronimem pierwszych liter czterech tych państw.

Nowy sojusz o charakterze politycznym różni się od budowanego w ostatnich latach przez Moskwę i Pekin BRICS, w którego skład poza Rosją i Chinami wchodzą jeszcze Indie, Brazylia oraz Republika Południowej Afryki.

„Różni się on jednak od BRICS, której głównym założeniem jest współdziałanie gospodarcze. WRIC bowiem dąży do bezpośredniego osłabienia Stanów Zjednoczonych” – napisały media, bazując na analizie amerykańskiego think tanku SFS.

Inną różnicą wobec BRICS jest, jak wskazuje waszyngtoński think tank, brak formalnej struktury nowego sojuszu.

“Jego członkowie są jednak wspólnikami, którzy dążą do osłabienia pozycji USA w poszczególnych regionach globu (…), a także do wprowadzenia nowego porządku świata, opierającego się na wielu graczach” – napisały media w oparciu o raport SFS, wskazując, że utrzymanie się prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro zależy od czynników zewnętrznych.

Cytują dyrektora wykonawczego SFS, który twierdzi, że zdystansowanie Pekinu wobec konfliktu w Wenezueli jest tylko pozorne.

“Chińczycy potrafią sprzedać światu wizerunek kraju, który interesują jedynie umowy handlowe, ale w rzeczywistości używają Rosji i Iranu, jako krajów bardziej stanowczych. Sami zaś pozostają w cieniu. (…). Tymczasem wiele chińskich spółek to firmy kontrolowane przez wojsko” – stwierdził.

Ekspert wskazuje też na podobieństwa reżimu Hugo Chaveza w Wenezueli z dyktaturą Baszara el-Asada. Przypomina, że Chavez, poprzednik Maduro, skorzystał m.in. z doświadczeń syryjskiej partii Baas, której członkowie przeniknęli w przeszłości do armii, podporządkowując ją reżimowi w Damaszku.
media

Zapewne to część amerykańskiego programu polowania na czarownicę, ale możliwe też jest, że ci mniejsi stale kopani, zbiorą się w kupę i skopią jankeską dupę. Wszystko ma swoje granice…

Rosja, Chiny, Turcja kupują złoto aby zmniejszyć zależność od dolara.

Rosja stała się światowym liderem pod względem zakupów złota – ocenia Światowa Rada Złota. Według jej danych banki centralne na świecie kupiły w ostatnim czasie rekordowe ilości kruszcu. W Rosji wartość rezerw złota i walut szacowano ostatnio na 487,8 mld USD.

Informację o tym, że Rosja stała się największym nabywcą złota podał 3 maja rosyjski portal RBK, powołując się na oceny Światowej Rady Złota (WGC). Z jej danych wynika, że w pierwszym kwartale 2019 roku światowe banki centralne kupiły 145,5 ton złota, bijąc tym samym rekord ostatnich lat.

Światowa Rada Złota nie podała, ile konkretnie kruszcu w pierwszym kwartale br. nabyła Rosja. Według danych rosyjskiego banku centralnego z początku kwietnia, wartość rosyjskich rezerw obcych walut i złota wyniosła 487,8 mld USD, co jest najwyższym ich poziomem na przestrzeni ostatnich lat.

Z danych organizacji zrzeszającej największe światowe firmy wydobywające złoto wynika, że prócz Rosji złoto kupowały w ostatnim czasie w dużych ilościach również Chiny i Turcja. Wszystkie te kraje usiłują zmniejszyć zależność od dolara.
media

Nadchodzi zmierzch kapitalizmu opartego na amerykańskiej demokracji? Ten system musi pierdyknąć, bo nie da się bez końca nakręcać konsumcji. Przed nami czas wielkich zmian, może i wojen.

W Korei Północnej panuje nieustający głód. To efekt sankcji nałożonych przez ONZ…

Sytuacja w Korei Północnej jest tragiczna. W kraju Kim Dzong Una brakuje dosłownie wszystkiego. W kraju panuje nieustający głód. To efekt sankcji nałożonych przez ONZ na komunistyczny reżim.

Sytuacja w Korei Północnej jest tragiczna. Świadczy o tym fakt, że racje żywnościowe zostały w Korei Północnej ograniczone o połowę.

Jak podają media białego ryżu nie ma dosłownie w całym kraju. Ceny żywności rosną niemal z godziny na godzinę, mało kogo strać na zakup pożywienia.

Media przypominają tragiczne lata 90. XX wieku, kiedy z głodu na prowincji Korei Północnej zmarło około 3,5 miliona ludzi.

Jak się okazuje nie tylko jedzenie jest problemem, występują także ogromne niedobory paliwa. Nawet w stolicy przerywane są dostawy energii elektrycznej. Od początku roku dwie elektrownie zasilające Pjongjang musiały być wyłączone na okres 10 dni.

Brakuje również węgla. Kopalnie potrzebują ropy naftowej, by prowadzić wydobycie pełną parą. A ropa jest na liście towarów, których Korei Północnej sprzedawać nie wolno.

Jest tak źle, że nawet ograniczonego urobku nie ma jak zawieźć do elektrowni.

„Droga rewolucji jest długa i żmudna, być może ponownie zostaniemy zmuszeni na nią wkroczyć i żuć korzenie roślin” – napisał koreański partyjny dziennik.

Produkcja żywności w Korei Płn. spadła w zeszłym roku do najniższego poziomu od ponad dekady – ostrzegła ONZ, wskazując na klęski żywiołowe, które dotknęły ten kraj, a także sankcje międzynarodowe, nałożone na Pjongjang za jego program zbrojeń.

Korea Płn. od dziesięcioleci boryka się z chronicznymi niedoborami żywności.

W zeszłym roku władze tego państwa wezwały do wielkiej batalii przeciwko skutkom „bezprecedensowej fali upałów”, a w zeszłym miesiącu północnokoreańskie przedstawicielstwo przy ONZ w Nowym Jorku ostrzegło, że krajowi grozi kryzys żywnościowy.

Klęski żywiołowe – fala upałów, tajfuny i powodzie – spowodowały znaczny spadek zbiorów.

Koordynator pomocy z ramienia ONZ w Korei Płn. podkreślił, że 3,8 mln mieszkańców Korei Płn., czyli 6,6 proc. 25-milionowej populacji, pilnie potrzebuje pomocy humanitarnej w wysokości 120 mln dol.

Koordynator z ONZ wskazał, że wielkim problemem są sankcje międzynarodowe, powodujące opóźnienia w dostawach pomocy i zmuszające organizacje pomocowe do ograniczania działalności w Korei Płn. Wprawdzie sankcje ONZ wobec Korei Płn. nie dotyczą działalności humanitarnej, ale pomoc humanitarna nieomal ustała w 2018 r. z powodu restrykcyjnej interpretacji ograniczeń dotyczących bankowości i dostaw towarów…
media

Przerażająca jest zbiorowa odpowiedzialność narodu za reżimowych polityków, tak jakby ci biedacy mieli na to jakiś wpływ. Może bardziej humanitarnym byłoby ich uśmiercić niż dręczyć aż do głodowej śmierci? Niech się Trump nie kryguje, tylko walnie kilka atomówek i ulży im w cierpieniu. :>

Ile dziennych porcji przeciętnego obywatela zjada na jedno posiedzenie tłusty prosiak?

Poroszenko rozjechany, prezydentem Ukrainy zostaje Wołodymyr Zełenski z ponad 72 procentowym poparciem.

41-letni Wołodymyr Zełenski wygrywa II turę wyborów prezydenckich na Ukrainie. Według sondażowego badania exit poll, aktor i komik uzyskał 72,7 proc. głosów. Zełenski pokonał dotychczasowego prezydenta Petra Poroszenkę, który otrzymał 25,3 procent poparcia.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski

Według Centralnej Komisji Wyborczej (CKW) do głosowania uprawnionych było ok. 30 mln obywateli Ukrainy, dla których otwarto niemal 30 tys. lokali. Wybory odbywały się w 199 okręgach w kraju i w jednym okręgu zagranicznym.

Wybory prezydenckie monitorowane są przez licznych obserwatorów skierowanych na Ukrainę przez inne państwa, organizacje międzynarodowe, ukraińskie organizacje pozarządowe oraz sztaby wyborcze dwóch kandydatów.

Na ogłoszenie oficjalnych wyników II tury wyborów CKW ma czas do 4 maja.
media.pl

Klęska budyniowatego króla czekolady jest tak spektakularna, że powinna zmieść go ze sceny politycznej. Przed Ukrainą nowy rozdział historii, oby go nie spierdolili jak poprzedni…

Grecja oficjalnie zażąda od Niemiec 290 mld euro reparacji.

Grecja ma oficjalnie zażądać od Niemiec reparacji za zniszczenia i zbrodnie z okresu II wojny światowej – zdecydował grecki parlament. Posłowie przyjęli znaczną większością głosów wniosek przewodniczącego parlamentu Nikosa Voutsisa, który zobowiązuje rząd do podjęcia wszystkich niezbędnych dyplomatycznych i prawnych kroków.

Jak ustaliła komisja ekspertów, chodzi o 290 mld euro. – Te roszczenia są naszym historycznym i moralnym obowiązkiem – powiedział premier Grecji Aleksis Tsipras po 12-godzinnej debacie parlamentarnej.

Rząd w Berlinie stanowczo odrzucił żądania reparacji dla Grecji. – Stanowisko rządu nie uległo zmianie. Kwestia niemieckich reparacji jest zamknięta zarówno pod względem prawnym, jak i politycznym – powiedział rzecznik rządu.

Rząd RFN powołuje się na traktat dwa plus cztery z 1990 roku, w którym zapisano, że „nie przewiduje się żadnych reparacji”.

Na decyzję greckiego parlamentu zareagował przewodniczący sejmowego zespołu zajmującego się oszacowaniem niemieckich odszkodowań dla Polski. „Decyzja parlamentu Grecji wskazuje, że realne jest umiędzynarodowienie sprawy reparacji wojennych od Niemiec. Czas na decyzje Sejmu RP” – stwierdził.
media

Niemieckie reperacja zapewne by się przydały, gra warta świeczki.

Niemiecki rynek pracy będzie potrzebował ok. 260 tys. migrantów zarobkowych rocznie, aby utrzymać obecne wskaźniki wzrostu.

W RFN mieszka już niemal 11 mln obcokrajowców. W kolejnych latach liczba ta będzie wciąż dynamicznie rosnąć. Zapotrzebowanie na rynku pracy jest olbrzymie.

Niemiecki urząd statystyczny poinformował w poniedziałek 15 kwietnia, że pod koniec 2018 r. mieszkało tam 10,9 mln obcokrajowców. W ostatnich latach ta liczba wzrosła o kilka milionów. Obecnie już co ósmy mieszkaniec Republiki Federalnej Niemiec nie posiada jej paszportu.

Największy odsetek cudzoziemców zamieszkuje zachodnioniemieckie metropolie. We Frankfurcie 29 proc. mieszkańców to obcokrajowcy, w półtoramilionowym Monachium – 25 proc., a w Stuttgarcie – 24 proc. W Berlinie, stolicy Niemiec szczególnie kojarzonej z wielokulturowością, odsetek obcokrajowców jest mniejszy i wynosi 18 proc.

Niemcy są bezsprzecznym liderem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o ich liczbę bezwzględną przebywających tam obcokrajowców.

13,5-proc. udział obcokrajowców w ogóle społeczeństwa jaskrawie różni się np. od Polski, w której na stałe przebywa 383 tys. cudzoziemców, co stanowi 1 proc. ogółu. Nad Wisłą niemal połowę cudzoziemców stanowią Ukraińcy. W Niemczech coraz trudniej wyróżnić jedną dominującą grupę narodową, a liczba państw, z których masowo przyjeżdżają obcokrajowcy, stale się powiększa.

Dynamiczna tendencja zwyżkowa utrzymuje się trzeci rok z rzędu. Osoby przyjeżdżające do Niemiec w celu „podjęcia pracy” spoza UE miały w ubiegłym roku przeciętnie 35 lat. Aż 68 proc. tej grupy stanowili mężczyźni.

W 2011 r. rynek pracy nad Renem otwarto dla pracowników z państw Europy Środkowej, które wstąpiły do Unii Europejskiej w 2004 i 2007 r. To właśnie pracownicy z Europy Środkowej uchronili niektóre branże przed kompletnym paraliżem. Polacy, Rumuni i Węgrzy obsadzili wakaty w firmach budowlanych, fabrykach oraz w sektorze opieki zdrowotnej.

Z danych federalnego urzędu statystycznego za ubiegły rok wynika jednak, że te kraje przestają pełnić funkcję rezerwuaru taniej siły roboczej dla przedsiębiorstw, czego najlepszym przykładem są odnotowane ruchy migracyjne Polaków. Od 2011 r. liczba Polaków osiedlających się w Niemczech rosła o kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Natomiast w 2018 r. przybyszów znad Wisły po raz pierwszy ubyło – o 6 tys. Również z pozostałych krajów członkowskich Grupy Wyszehradzkiej i państw bałtyckich przybywa do Niemiec o wiele mniej osób niż bezpośrednio po otwarciu rynku.

Jeśli w następnych latach trend się utrzyma, będzie to dla firm oznaczać koniec pewnej epoki. Masowy odpływ siły roboczej w kierunku Niemiec dotyczy już tylko trzech państw unijnych: Bułgarii, Chorwacji i Rumunii, które są jednocześnie najbiedniejszymi państwami Wspólnoty. Eksperci przestrzegają, że również w przypadku obywateli tych państw liczba nowych przyjezdnych wkrótce może zacząć spadać.

Z tegorocznej analizy Fundacji Bertelsmanna wynika, że niemiecki rynek pracy będzie potrzebował ok. 260 tys. migrantów zarobkowych rocznie, aby utrzymać obecne wskaźniki wzrostu.

A ponieważ liczba migrantów z UE będzie maleć, państwo musi zacząć przyciągać potencjalnych pracowników z nowych obszarów. Najnowsze dane statystyczne wskazują, że ta zmiana już powoli zachodzi.

Od początku przyszłego roku w Niemczech zacznie obowiązywać nowe prawo migracyjne. Ustawa ma uprościć osobom spoza UE otrzymanie pozwolenia na pracę i wizy. Nowe przepisy umożliwią także przyjazd osobom, które dopiero na miejscu będą poszukiwały pracy.
media

W RFN mieszka już niemal 11 mln obcokrajowców, zapomniano jednak podać ilu z nich pracuje a ilu żyje na socjalu. Niemiecki urząd statystyczny jakby pomijał pewne niewygodne fakty dotyczące migrantów.

Każda osoba czy firma robiąca biznes na Kubie powinna wiedzieć, że bezpośrednio zagraża interesom bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych…

USA otwierają drogę do pozwów przeciwko zagranicznym firmom operującym na nieruchomościach, które Kuba zajęła Amerykanom po rewolucji z 1959 r. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo powiedział, że nie odnowi obowiązującego od dwóch dekad zakazu takich procesów.

„Każda osoba czy firma robiąca biznes na Kubie powinna zwrócić uwagę na tę zapowiedź” – podkreślił Pompeo. Oświadczył też, że „zachowanie Kuby na półkuli zachodniej podważa bezpieczeństwo i stabilność krajów w całym tym regionie, co bezpośrednio zagraża interesom bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych”.

Pompeo powiedział, że administracja USA zdecydowała się na takie działanie, ponieważ zdała sobie sprawę, że zakaz takich pozwów nie osiągnął celu, jakim było skłonienie Kuby do wprowadzania demokratycznych reform i powstrzymania „eksportu ucisku na półkuli zachodniej, zwłaszcza do Wenezueli”.

„Widzimy wyraźnie, że represje stosowane przez ten reżim wobec własnego narodu i (…) eksportowanie tyranii w regionie tylko się pogorszyły, ponieważ dyktatorzy postrzegają appeasement jako słabość, a nie jako siłę” – dodał sekretarz stanu USA.

Reuters odnotowuje, że ten zakaz przestanie obowiązywać 2 maja. AP podkreśla, że ta decyzja Waszyngtonu jest ciosem dla Hawany, starającej się przyciągnąć na Kubę zagranicznych inwestorów. Decyzja ogłoszona przez Pompeo daje Amerykanom prawo do pozywania firm prowadzących na Kubie hotele, fabryki wyrobów tytoniowych, destylarnie itp., znacjonalizowane, kiedy do władzy doszedł Fidel Castro.

Takie pozwy, dotyczące zajęcia przed laty ich nieruchomości, będą też mogli składać Kubańczycy, którzy zostali obywatelami USA.

Reuters pisze, że wydaje się, iż ta istotna zmiana polityki, której skutkiem – jak twierdzi Departament Stanu USA – mogą być setki tysięcy roszczeń wartych dziesiątki miliardów dolarów, ma na celi zwiększenie presji na Hawanę w czasie, kiedy Waszyngton żąda od władz kubańskich, by zaprzestały wspierania socjalistycznego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.

Agencja dodaje, że jest to kolejne działanie administracji Donalda Trumpa wycofujące USA z historycznego otwarcia na Kubę, dokonanego za prezydentury Baracka Obamy.

Unia Europejska zagroziła już Stanom Zjednoczonym działaniami odwetowymi, jeśli prezydent Trump zdecydowałby się na wdrożenie restrykcji wobec unijnych firm działających na Kubie. List z takim przesłaniem wysłały do amerykańskiego sekretarza stanu szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini oraz unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem.

„Stany Zjednoczone zobowiązały się zgodnie z porozumieniem z 1998 r. do unikania pozwów ze strony amerykańskich firm i osób fizycznych przeciwko przedsiębiorstwom z UE oraz z innych części świata działającym na Kubie” – powiedział na środowej konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Alexander Winterstein.

Pismo, jakie Malmstroem i Mogherini wysłały 10 kwietnia do Waszyngtonu, ujawniła w środę francuska agencja informacyjna AFP.

„Unia Europejska ponownie wyraża zdecydowany sprzeciw wobec eksterytorialnego stosowania jednostronnych środków ograniczających, które uważa za sprzeczne z prawem międzynarodowym. UE jest gotowa chronić europejskie interesy – w tym europejskie inwestycje i działalność gospodarczą osób i podmiotów z UE w ich stosunkach z Kubą, jeśli miałyby one zostać naruszone” – zaznaczył Winterstein.

Mogherini i Malmstroem podkreśliły, że wszelkie roszczenia, jakie byłyby zasądzone przez sądy amerykańskie, znalazłyby swoje odzwierciedlenie w skargach przed unijnymi sądami. Jeśli np. amerykańska sieć hotelowa pozwałaby unijną sieć działającą na Kubie, mogłaby się spodziewać złożenia pozwu o odszkodowanie w sądzie w UE.

Rzeczniczka rządu Hiszpanii Isabel Celaa podkreśliła, że władze zaoferują wsparcie każdej hiszpańskiej firmie dotkniętej ewentualnym amerykańskim pozwem przeciwko zagranicznym firmom na Kubie.
media

USA uprawia terroryzm gospodarczy na niespotykaną dotąd skalę, a świat się temu biernie przygląda…

Reuter’s odnotowuje:
Sekretarz stanu USA Mike Pompeo powiedział w środę, że amerykańskie bombardowania są nie tylko bezpieczne dla miejscowej ludności, ale nawet obniżają im poziom cholesterolu oraz poprawiły apetyt i dlatego bombardowany kraj powinien ponosić koszty nalotów.