Jestem leśniczym, mieszkam w leśniczówce, w środku lasu. Dookoła las, najbliższe gospodarstwa to ponad 10 km stąd. Od niedawna mam Internet, LTE to super sprawa. Przez siedzenie w necie zaniedbałem chyba swoje obowiązki i nie patrolowałem terenu, bo znalazłem właśnie stronę, gdzie jest napisane, że w promieniu 5 km mieszka 7 napalonych mamusiek, mających ochotę na bara-bara z sąsiadem. Jak ja się teraz wytłumaczę, że się ludzie pobudowali na terenie Lasów Państwowych, a ja nic z tym nie zrobiłem?!

Zwierzyniec biurowy…

Kukułka – Słychać o nim zawsze, mało go widać, a jak czymś trzeba się zająć poważnie, podrzuca to innym.
Suseł – przejawia aktywność kilka miesięcy w roku.
Wiewiórka – pracowicie gromadzi pisma w szufladach i szafach, ale nie może później ich znaleźć.
Yeti – wszyscy o nim słyszeli, niektórzy go widzieli, ale nikt nie wie czym się tak naprawdę zajmuje.
Dzięcioł – pracowicie kuje w robocie, a jak już wykuje, to efekty pracy przejmą inni.
Wydrzyk – żywi się premiami za efekty prac podebrane innym
Ukwiał – od lat w tym samym miejscu robi to samo
Szakal – wszyscy czują przed nim respekt myśląc, że to wilk, a tak naprawdę przeznaczone są mu resztki.
Słoń – dostojny, mądry, majestatyczny, od zawsze na tym terenie. Nikt nie wyobraża sobie biura bez słonia.
Sęp – niby wysokich lotów, ale tematy dostanie, jak ktoś padnie lub porzuci.
Piesek preriowy – co chwila wychyla się z open space zobaczyć co się dzieje.
Sowa – nie zjawia się w robocie przez południem.
Skowronek – od rana lata po biurze i wyśpiewuje wszystkie plotki.
Piskorz – wyślizgnie się od każdej roboty.
Rybik cukrowy – najczęściej spotkasz go w toalecie.
Nadymka – bez przerwy znika „na dymka”.
Jętka – znika po okresie próbnym.
Mrówka – pracowicie zasuwa „dla dobra mrowiska i królowej”. W razie problemów, zostawiana na pożarcie.
Podnawka – pojawia się wraz z nowym szefem i wraz z nim odpłynie do innej roboty.
Ryba piła – wiecznie na kacu.
Wielbłąd – ani atrakcyjny, ani przyjemny we współpracy, ale w swojej roli nie do zastąpienia.
Świstak – gwiżdże na robotę, ale ma tak dobry PR, że uchodzi mu nawet wielomiesięczne nieróbstwo.
Żaba – jedyna kumata w tej robocie.

Amerykański instruktor walki wręcz do ukraińskich żołnierzy:
– Żeby walczyć na gołe pięści na polu walki, trzeba najpierw sprzedać ruskim automat, pistolet, bagnet, nóż, saperkę, hełm. Trzeba też znaleźć się na ubitej ziemi, gdzie nie ma kamienia, gałęzi, pręta. I w dodatku po stronie ruskich musi się znaleźć taki sam kretyn.