Na okręcie na pełnym morzu zachorował nawigator. Lekarz go bada, a po oględzinach zamyślił się. Z tego stanu wyrywa go pacjent pytaniem:
– Doktorze, to coś poważnego?
– Nie, nie, tylko się zastanawiałem, kto jeszcze na statku zna się na nawigacji.

Wymachując radośnie koszyczkiem wyskoczyła z lasu, prosto na kwiecistą łąkę gdzie pasła się rogacizna.
– Cześć, krówko! – zawołała wesoło Czerwony Kapturek do zwierzęcia. I podbiegła bliżej powiewając swoimi soczyście czerwonymi ciuszkami.
Ale to nie była krówka…