Potrzebny jest ogólnopolski zakaz palenia tytoniu w oknach i na balkonach.

Wiele osób żyjących w blokach miewa rozmaite problemy z sąsiadami. Jednym z częstszych sporów jest palenie tytoniu w oknie lub na balkonie. Dym unosi się w powietrzu i trafia do sąsiednich mieszkań. Wrażliwych mieszkańców czeka więc nieprzyjemny zapach i konieczność wietrzenia pokoju. Czy mogą coś na to zaradzić od strony prawnej?

W opisywanym przypadku nie można użyć tych samych argumentów, które towarzyszą ciekawej kwestii, jaką jest legalność grillowania na balkonie. Nie dochodzi tu do stwarzania niebezpieczeństwa pożaru, które opisywane jest w art. 82 kodeksu wykroczeń. Jedynym przypadkiem, w którym na pewno da się ukarać palacza jest sytuacja, kiedy wyrzuca na ziemię niedopałki. Wtedy, po wezwaniu odpowiednich służb, może zostać ukarany mandatem. To jednak prawdopodobnie spowoduje tylko, że następnym razem weźmie ze sobą popielniczkę, ale wciąż będzie wypuszczał trafiający do nas przez okna dym.

Art. 5 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu wymienia miejsca, w których zakazane jest palenie papierosów. Wśród nich są m.in. przystanki autobusowe, publiczne miejsca przeznaczone do zabaw dla dzieci czy inne pomieszczenia dostępne do użytku publicznego. Jeśli jednak balkon należy tylko do pojedynczego lokalu, jest on miejscem prywatnym i według odgórnych praw, nie ma przeciwwskazań żeby na nim palić. Ratunkiem dla sąsiadów mogą być wewnętrzne regulaminy spółdzielni, w których wskazana może być kara za palenie tytoniu w taki sposób, który przeszkadza reszcie mieszkańców.

Jeżeli na natrętnego palacza nie działają prośby, a spółdzielnia nie chce interweniować, sprawę można kierować do sądu. Tam wyrok zależy od indywidualnej interpretacji, jednak w celu uzyskania przychylnego rozstrzygnięcia, można wystąpić z pozwem o zakazanie niedozwolonych immisji, w myśl art. 144 kodeksu cywilnego:

Art. 144. Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Choć często sprawy tego typu da się załatwić polubownie, zdarzają się sąsiedzi, którzy nie chcą usłuchać żadnych próśb – nawet faktu, że w mieszkaniu przebywa małe dziecko, którego zdrowie staramy się chronić. Gdy spółdzielnia nie przewidziała w regulaminie obostrzeń dla palaczy, a bardzo zależy nam na zmianie stanu rzeczy, można udać się do sądu. Wcześniej warto skonsultować się z prawnikiem.
media

Nie powinno tak być aby paląca mniejszość terroryzowała niepalącą większość w tym dzieci i zmuszała ich do biernego wdychania smrodliwej trucizny. Trzeba zacząć wywierać naciski na polityków i doprowadzić do zakazu palenia tytoniu w oknach i na balkonach.

To rzecz niesłychana Pani bije Pana…

Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego w sprawie psychicznego i fizycznego znęcania się żony nad mężem. Wyrok jest prawomocny.

Obecnie para jest w trakcie rozwodu. Mają małe dziecko, które jest pod opieką ojca. Do przemocy domowej dochodziło przez około półtora roku. 32-latka znęcała się nad mężem, a podczas jednej z awantur utrudniała mu wyjście z mieszkania i groziła pozbawieniem życia. Po tym incydencie mężczyzna złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i w 2015 roku jego żona usłyszała zarzuty. Jak informowała policja, kobieta spędziła trzy miesiące areszcie.

W toku postępowania ustalono, że 32-latka ubliżała mężowi, popychała go, kopała, dusiła i gryzła. Biła go, również metalową rurką od odkurzacza po głowie, pchnęła go nożem w lewe udo.

W 2018 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli uznał jednak, że kobieta jest winna psychicznego i fizycznego znęcania się nad osobą najbliższą, czyli mężem, i skazał ją na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Oddał też oskarżoną pod dozór kuratora sądowego.

Zdaniem sądu kobieta, działając umyślnie, naruszyła nietykalność cielesną męża, dopuszczając się wielokrotnie zachowań, które spowodowały u niego różne obrażenia ciała. W opinii sądu podejmując te działania 32-latka musiała sobie zdawać sprawę z ich znaczenia. Sąd wskazał także, że oskarżona poprzez wielokrotne, powtarzające się z dużą częstotliwością i nasileniem wszczynanie awantur domowych zadawała małżonkowi dotkliwe cierpienia psychiczne i fizyczne.

Od wyroku apelację złożył pełnomocnik oskarżonej. We wtorek w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa odwoławcza i zapadł ostateczny wyrok. Sąd utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Rozprawa na wniosek pełnomocnika oskarżonej była niejawna.

Agresywne zachowania kobiet są ciągle trudne w odbiorze społecznym. Z reguły mówi się o przemocy wobec kobiet, natomiast przemilcza się sytuacje mężczyzn, będących ofiarami przemocy domowej, a to ważny społeczny problem – powiedział poszkodowany 32-latek.

Jego żona i jej pełnomocnik nie chcieli komentować wyroku.
media

Wredna sucz i tyle. Może następny facet będzie bardziej w jej guście i obije ryja… Kobiety… kiedyś gotowały jak ich matki, dziś piją i awanturują się jak ich ojcowie.

Pytasz dlaczego nie idę na wybory…

Od wielu miesięcy trwa prasowanie społeczeństwa wielkim żelazkiem…. po wielkim medialnym praniu mózgów.

Do wzięcia udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w Polsce 26 maja, i głosowania zgodnego z właściwie ukształtowanym/wypranym sumieniem – zachęcają polscy biskupi.

Jak zaznaczają od wyników tych wyborów będzie zależał nie tylko kształt polityczny, ale także duchowy UE.

Jak już biskupi do czegoś zachęcają, to wiadomo, że lepiej i bezpieczniej zostać w domu.

A po ostatnich wypowiedziach liderów partii jeszcze większym szacunkiem darzę ludzi którzy nie pójdą na wybory, to jest ta inteligentniejsza i odporniejsza na manipulację część społeczeństwa.

Ogólne wytyczne Ministerstwo Środowiska związane z segregacją odpadów.

Choć ogólne wytyczne, jak segregować śmieci, dostępne są na stronach rządowych (naszesmieci.mos.gov.pl), to przy niektórych rodzajach odpadów mogą się pojawiać wątpliwości.

Dlatego PAP zapytała Ministerstwo Środowiska o bardziej szczegółowe rodzaje produktów, które czasem trafiają na śmietnik. Przedstawiciele Ministerstwa Środowiska wskazali ogólne wytyczne związane z segregacją odpadów.

Do pojemnika „BIO” trafiają:
– części roślin
– fusy z kawy i herbaty
– owoce
– skorupki jajek
– słoma, siano i trociny
– warzywa
– zepsute przetwory owocowe/warzywne (w tym np. zepsuta zupa)
Do pojemnika BIO nie wyrzucamy: ziemi i kamieni, popiołu z węgla kamiennego, drewna impregnowanego, kości, mięsa i odchodów zwierząt, oleju jadalnego, płyt wiórowych i pilśniowych, kurzu z odkurzacza.
Wskazówki: odpady biodegradowalne można wrzucać do pojemnika BIO tylko w opakowaniach biodegradowalnych np. z papieru, ale niezadrukowanych

Do pojemnika „Metale i tworzywa sztuczne” trafiają:
– Aluminiowe wieczka
– butelki PET
– etykiety z folii termokurczliwej
– folia aluminiowa
– folia opakowaniowa
– foliowe saszetki po kosmetykach, sosach, jedzeniu
– garnki, blachy do pieczenia
– kapsułki po kawie
– kartony po napojach
– koperty z folią bąbelkową
– metalowe nakrętki od słoików, kapsle
– nakrętki od słoików
– opakowania po jogurcie
– plastikowe opakowania po kosmetykach i środkach czystości
– produkty z biodegradowalnego plastiku
– produkty z gumy i kauczuku
– puszki po napojach, konserwach
– styropian
– tubki po paście do zębów
– woreczki foliowe
Tego nie wyrzucamy: akumulatory, baterie, płyty CD czy DVD, zużyty sprzęt elektroniczny i AGD, butle gazowe, amunicja, plastikowe pojemniki, w których przechowywano tłuste produkty, plastikowe zabawki, opakowania po farbach, lakierach i olejach, opakowania po aerozolach.
Wskazówki:
– opakowania po żywności czy kosmetykach opróżniamy, ale nie musimy ich myć – o ile gmina wyraźnie tego nie zaleca
– jeśli opakowanie ma etykietę z folii termokurczliwej, o ile to możliwe, należy ją zdjąć
– z kopert z folią bąbelkową można – choć nie trzeba – odedrzeć papier wyrzucić go do pojemnika na papier
– aluminiowe wieczka przed wyrzuceniem oddzielamy od pojemników
– butelki zgniatamy i odkręcamy z nich nakrętki

Do pojemnika „Papier” trafiają:
– czasopisma, ulotki
– kartonowe pudła i opakowania
– kartony po jajkach
– papier, karton, tektura
– pudełka po pizzy
– rurki po papierze toaletowym i ręcznikach
– torby papierowe (o ile nie są np. zatłuszczone i wykonane z tzw. papieru kredowego)
– zeszyty
Tego tu nie wyrzucamy: okładki książek, papier pokryty tworzywem sztucznym, papier lakierowany lub zabrudzony, tłusty, zużyte ręczniki papierowe i chusteczki higieniczne, papierowe worki po nawozach i materiałach budowlanych, paragony ze sklepu.
Wskazówki:
– jeśli to możliwe, z kartonowych paczek usuwamy taśmę klejącą i wyrzucamy ją do odpadów zmieszanych
– zabrudzone/zatłuszczone części papieru – np. pudełek po pizzy – odrywamy i wyrzucamy do pojemnika na odpady zmieszane
– z zeszytów czy gazet nie trzeba wyrywać zszywek
– z książek czy kalendarzy oddzielamy duże elementy – np. okładki czy ramki

Do pojemnika „Szkło” trafiają:
– butelki po napojach i żywności
– opróżnione słoiki bez nakrętek
– szklane opakowania po kosmetykach
Tego tu nie wyrzucamy: ceramika, doniczki, porcelana, szkło okularowe i żaroodporne, znicze z zawartością wosku, żarówki, świetlówki i reflektory, opakowania po lekach, rozpuszczalnikach i olejach silnikowych, lustra i szyby
Wskazówki:
– Opróżnione słoiki wyrzucamy do pojemnika na odpady szklane, natomiast nakrętkę do właściwego ze względu na tworzywo pojemnika
– słoików nie trzeba ich myć, o ile gmina wyraźnie tego nie zaleca

Do pojemnika „odpady zmieszane” trafiają:
– gąbki, szmatki
– kurz z odkurzacza
– maszynki do golenia
– mięso, ryby, resztki zwierzęce
– nabiał, ser, jaja
– niedopałki papierosów
– odchody zwierząt
– olej do smażenia
– paragony ze sklepu/bankomatu
– pergamin
– piasek
– plastikowe opakowania po tłuszczu
– porcelana, fajans
– produkty higieniczne (pieluchy, pałeczki higieniczne, bandaże, podpaski, tampony, wata)
– produkty skórzane, futrzane
– torebki po herbacie
– włosy, sierść, pióra
– zatłuszczony papier
– zapalniczka (pusta)
– zbite naczynia, szklanki, kieliszki
– zużyte ręczniki papierowe, chusteczki higieniczne
– zużyte ubrania, tekstylia, obuwie
– żwirek czy trociny z kuwet dla zwierząt
Tego tu nie wyrzucamy: odpady wielkogabarytowe, odpady budowlane i rozbiórkowe, zużyte opony, baterie, akumulatory, lekarstwa, odpady medyczne, świetlówki, opakowania po środkach ochrony roślin, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny
Wskazówki:
– zużytą torebkę z herbatą wyrzucamy do pojemnika na odpady zmieszane. Można też jednak z torebki oddzielić herbatę i wrzucić ją do pojemnika na odpady biodegradowalne, a papierową torebkę do pojemnika na odpady zmieszane. Rozwiązanie zależy od gminy
– w niektórych gminach jest możliwe – choć niewskazane – wyrzucanie nabiału, sera, jaj do pojemnika na odpady BIO

Do kanalizacji trafiają:
– woda z prysznica, zlewów, toalety (w tym papier toaletowy)
– odchody (również zwierząt)
– woda z rynien
– woda z prania

Tego tu nie wyrzucamy: środki chemiczne, leki (!), artykuły sanitarne: bandaże, pieluchy lub tampony, fusy od kawy, olej, piasek, resztki jedzenia, niedopałki papierosów, ręczniki papierowe

Jako „elektroodpady” należy traktować zużyte:
– elektroniczne urządzenia biurowe: komputer, monitory, telefony,
– elektroniczny sprzęt do rekreacji: zabawki z elektroniką, projektor, radio, telewizor, magnetowid i kasety itp.
– kable
– narzędzia: wiertarka, piła elektryczna, kosiarka itp.
– nośniki danych: płyty CD, kasety, dyskietki, nośniki USB, karty pamięci,
– urządzenia AGD: żelazko, suszarka do włosów, zmywarka, ekspres do kawy, klimatyzacja, kuchenka, lodówka, lampa, mikser, maszyna do szycia, golarka, lampa stojąca, odkurzacz, zamrażarka, toster, pralka
Tego tu nie wyrzucamy:
– urządzenia zasilane benzyną (kosiarka, piła łańcuchowa)

Jako „odpady wielkogabarytowe” traktujemy:
– materace
– stare meble
– wyroby tapicerskie
– zabawki dużych rozmiarów
Tego tu nie wyrzucamy: urządzenia AGD, sprzęt elektryczny, elektroniczny (pralki, lodówki, kuchenki), materiały budowlane, remontowe, wanny, umywalki, grzejniki, muszle toaletowe, okna, drzwi, duże kartony, opony samochodowe

Do pojemników na odzież trafiają:
– czyste i dające się ponownie użyć ubrania
– połączone w pary obuwie
– zabawki
– pościel
– ręczniki

Do pojemników na leki wyrzucamy:
– leki w blistrach, butelkach, słoiczkach
Tego tu nie wyrzucamy: papierowe opakowania leków i ulotki

Do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych trafiają:
– baterie
– nieopróżnione opakowania po środkach czystości
– opony
– środki chemiczne
– świetlówki

Ludziska kochane, jak nie będziecie segregować to tak podniosą ceny, że na dupach z wrażenia siądziecie… Serio, serio…

Od 8 maja 2019 r. biegaczki z nadmiarem męskich hormonów będą musiały go obniżać farmakologicznie. To przełomowa decyzja w świecie sportu.

Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) odrzucił 1 maja apelację Caster Semenyi ws. przepisów regulujących zasady rywalizacji biegaczek z naturalnie podwyższonym poziomem testosteronu. Od 8 maja biegaczki z nadmiarem męskich hormonów będą musiały go obniżać farmakologicznie.

To przełom w świecie sportu. Przypomnijmy, że w maju 2018 roku federacja lekkoatletyczna RPA, w imieniu Semenyi, zaskarżyła do CAS przepisy Międzynarodowego Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) nakazujące zawodniczkom farmakologiczne zbijanie podwyższonego poziomu testosteronu.

W nowych przepisach IAAF pojawi się kobieca klasyfikacja – zawodniczki z zaburzeniami rozwoju płci (DSD). Badacze zaobserwowali ich przewagę w biegach od 400 m do jednej mili. Ich dominacji nie stwierdzono w sprintach oraz biegach na 5000 i 10000 m. Na tych dystansach żadne obostrzenia nie będą obowiązywać.

Caster Semenya, sprawczyni zamieszania w 2009 roku jako 18-letnia zawodniczka z RPA wzięła szturmem świat biegów na średnich dystansach. Jej wyniki z początku budziły szacunek, ale gdy w ciągu kilku miesięcy poprawiła rekord życiowy na 800 m o cztery sekundy, zaczęły się podejrzenia o doping. Po zwycięstwie w mistrzostwach świata 2009 w Berlinie rywalki, ich trenerzy, a także dziennikarze zaczęli głośno kwestionować płeć sportsmenki.

Caster Semenya
  • Tacy ludzie nie powinni z nami biegać. Dla mnie to nie jest kobieta. Dla mnie to mężczyzna – mówiła Włoszka Elisa Cusma. Wtórowała jej Rosjanka Maria Sawinowa, która, pokazując palcem rywalkę z RPA, wydusiła z siebie tylko: „Spójrzcie na nią”.

Zawodniczkę z RPA w 2009 roku po raz pierwszy poddano badaniu płci. Egzaminowała ją komisja IAAF, a wyniki badań wyciekły do internetu. W pewnym momencie trudno już było odróżnić, co jest prawda, a co plotką. Pisano, że Semenya jest hermafrodytą, czyli ma narządy rozrodcze obu płci, i chociaż później wielokrotnie to dementowano, plotka żyła swoim życiem. Z badań wynikało natomiast, że Semenya cierpi na hiperandrogenizm, czyli nadprodukcję testosteronu.

Nigdy oficjalnie tego nie przyznano, ale zawodniczka z RPA prawdopodobnie zaczęła wtedy kurację hormonalną. Wyraźnie bowiem zwolniła – na igrzyskach w Londynie w 2012 roku (obowiązywała wówczas zasada o niedopuszczaniu do startów sportsmenek, u których stężenie testosteronu przekraczało 10 nanomoli w litrze krwi) miała wyniki o blisko dwie sekundy gorsze niż trzy lata wcześniej na MŚ w Berlinie.

Gdy jednak Chand zaskarżyła przepisy IAAF, a Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przyznał jej rację, Semenya znów bez problemów zaczęła wygrywać i zdobywać tytuły.

Wrócił też ostracyzm środowiska wobec zawodniczki. Każdy jej start rozbudzał debatę na temat równości szans, hiperandrogenizmu, ale powodował też nasilenie nienawiści w internecie, a często i na stadionach.

Trzeba zrozumieć zawodniczki, które poświęcają życie sportowi, ale nie mają szans, gdyż całe podium zajmują rywalki cierpiące na hiperandrogenizm. Po Semenyi pojawiło się bowiem więcej jej podobnych. Według danych IAAF, na podstawie których utworzono nowe przepisy, hiperandrogenizm dotyka tylko siedmiu zawodniczek na 1000, ale to aż 140 razy więcej niż w społeczeństwie.

Caster Semenya wzięła ślub i ma żonę. Semenya po prawej.

W tej sprawie nie da się wypracować dobrego rozwiązania i każda decyzja będzie krytykowana. Niemożliwe jest uznanie, że istnieje trzecia płeć, która wymaga osobnej klasyfikacji. Zresztą i to nie rozwiązywałoby problemu. Ktoś musiałby bowiem arbitralnie orzekać, gdzie ta trzecia płeć się zaczyna.
media

Sprawa trzeciej płci jest szersza i wykracza poza sport. Nie będę też wielkim prorokiem jak napiszę, że sprawa mimo wyroku nie jest jeszcze zamknięta. Świat robi się coraz dziwniejszy.

Kościół Szatana został uznany za religię w USA. Koniec jest bliski…

Wyznawcy Lucyfera w USA mogą triumfować: władze uznały właśnie Satanic Temple – Kościół Szatana za oficjalnie obowiązującą religię, co wiąże się z wieloma przywilejami – szczególnie finansowymi.

Poinformował o tym sam przywódca tego Kościoła:
Z przyjemnością ogłaszamy, że po raz pierwszy w historii organizacja satanistyczna została uznana przez rząd federalny Stanów Zjednoczonych jako Kościół.

Kościół Szatana otrzymał właśnie potwierdzenie tego statusu od Urzędu Skarbowego.

Potwierdza to, że Kościół Szatana ma od teraz ten sam dostęp do przestrzeni publicznej co inne organizacje religijne, potwierdza naszą pozycję w zmaganiach w sądach, pomoże nam walczyć z religijną dyskryminacją, a także starać się o rządowe granty.

Co ciekawe, do rejestracji samego wyznania przyczynił się poniekąd Donald Trump, podpisując w 2017 roku rozporządzenie „Wolność Religijna” („Presidential Executive Order Promoting Free Speech and Religious Liberty” którego treść można znaleźć na stronie Białego Domu.

Choć sam Trump deklaruje się dla wyborców jako wierzący ewangelik, to jak wytykają mu jego konserwatywni przeciwnicy, do kościoła jednak nie chodzi i zasadniczo o sprawach religijnych nie ma dużego pojęcia.

Oprócz zwolnienia z podatków, Kościół Szatana będzie mógł teraz także:

  • Ustanowić święta wolne od pracy dla wyznawców
  • Ubiegać się o państwowe granty dla organizacji religijnych
  • Organizować publiczne uroczystości i obrzędy religijne
  • Podatnicy mogą uzyskać ulgi podatkowe na Kościół Szatana
    media.pl

Druid w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej został zrównany z księdzem czy pastorem, po tym jak organizacja Druid Network uzyskała taki sam status, jak główne wyznawane na jego obszarze religie.

Częścią kultu druidzkiego, jak podają źródła historyczne, były rytualne mordy.

Czy tylko ja mam wrażenie, że światopoglądowo duża część społeczeństwa cofa się w czasie?

Dzień Flagi.

Jak prawidłowo wieszać flagę, żeby nie zostać ukaranym?

Chyba mało kto wie i dlatego tak mało flag wisi i powiewa, no bo po ch’uj ryzykować… c’nie?

Moim zdaniem istnieje ogromny rozdźwięk pomiędzy huraoptymistycznymi oczekiwaniami ze strony władz państwowych i samorządowych, a zachowaniami ogółu obywateli Polski w kwestii demonstrowania postaw patriotycznych, w tym wieszania flag.

Porozmawiajmy o rozwodach…

Rozwód – rozwiązanie ważnego związku małżeńskiego przez sąd na żądanie jednego lub obojga małżonków. Rozwód oprócz śmierci współmałżonka i unieważnienia małżeństwa jest jedną z okoliczności kończących małżeństwo. Wśród rozwodów możemy wyróżnić dwa typy:

  1. Rozwód z orzekaniem o winie (kończący małżeństwo z winy któregoś z małżonków) – w takim przypadku sąd może zasądzić alimenty od osoby, przez którą ustaje związek małżeński na korzyść poszkodowanej osoby.
  2. Rozwód bez orzekania o winie (za porozumieniem stron) – w tym przypadku małżonkowie zrzekają się praw roszczeniowych w stosunku do drugiej osoby.

Według prawa polskiego przesłanką rozwodu jest trwały i zupełny rozkład małżeństwa (art. 56 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Mimo istnienia wszystkich przesłanek dopuszczalności rozwodu, nie można go udzielić, jeżeli z jego powodu ucierpiałoby dobro małoletnich dzieci, jeżeli udzielenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (art. 56 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) lub rozwodu żąda małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi na to zgodę.

Kościół katolicki nie przewiduje możliwości rozwodu w przypadku zawarcia ślubu kościelnego; istnieje jedynie możliwość stwierdzenia nieważności małżeństwa w dowolnym czasie jego trwania. Oznacza to w przypadku par, które zawarły ślub kościelny i cywilny, że po rozwodzie – uzyskanym na gruncie prawa świeckiego – ich małżeństwo (w rozumieniu prawa kanonicznego) wciąż trwa, a więc ponowne zawarcie ślubu kościelnego jest niemożliwe.

W kościele prawosławnym małżeństwo nie jest sakramentem. Ksiądz prawosławny jedynie błogosławi małżonków, a owo błogosławieństwo może zdjąć.

Stanowisko Kościołów i teologów protestanckich względem warunków dopuszczalności rozwodu i ponownego zawarcia małżeństwa nie jest jednolite. Istnieją dwie klauzule rozwodowe: porzucenie przez niewierzącego oraz w przypadku cudzołóstwa.

Świadkowie Jehowy wystrzegają się rozwodów. Uznają, że według Biblii małżeństwo rozwiązuje śmierć współmałżonka. Za jedyny powód do rozwodu, umożliwiającego później zawarcie kolejnego małżeństwa, uznają cudzołóstwo jednej ze stron.

Według judaizmu rozwód jest przywilejem męża i następuje po orzeczeniu sądu rabinackiego (bejt din). Polega na wręczeniu listu rozwodowego przez męża (get) w języku aramejskim. Jeżeli mąż żąda rozwodu, a żona nie wyraża na niego zgody, decyzję podejmuje bejt din, w sytuacji odwrotnej sąd nie może tego wymusić, ale jego członkowie mogą próbować skłonić męża do zmiany zdania. Kobieta, której mąż odmawia zgody na rozwód albo zaginął, nie może ponownie wyjść za mąż. Żyd z rodu kohenów nie może poślubić rozwódki. Poza Izraelem żona, której mąż odmawia rozwodu, nie ma możliwości formalnego rozwiązania małżeństwa religijnego. Jeśli ponownie zawrze ona ślub świecki, dzieci z tego związku traktowane są jako nieślubne (mamzerzy), co ogranicza ich prawa w judaizmie.

W islamie zgodnie z prawem koranicznym talak może nastąpić z trzech powodów: upływ czasu, na jaki małżeństwo zostało zawarte (o ile czas ten określony został w umowie małżeńskiej); rozwód oraz apostazja jednego ze współmałżonków. Rozwód może być przeprowadzony przez mężczyznę, niezależnie od powodu. W takim wypadku przeprowadzony jest poprzez trzykrotne wypowiedzenie formuły ‚Rozwodzę się z tobą’.

W wielu krajach wyrok sądu orzekający rozwód musi być poprzedzony okresem separacji.

W krajach rozwiniętych liczba rozwodów cały czas rośnie.

Do krajów europejskich, w których rozpada się przynajmniej połowa małżeństw, należą Austria, Belgia, Białoruś, Czechy, Estonia, Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Norwegia, Rosja, Szwajcaria i Ukraina, a do niedawna także Szwecja i Finlandia. Obecnie prym z najwyższym odsetkiem rozwodów wiedzie Hiszpania, która w 2005 wprowadziła ustawę o tzw. rozwodach ekspresowych.

Poza Europą, do krajów, w których stosunkowo dużo małżeństw kończy się rozwodami, należą Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Japonia, Korea Południowa, Kuba, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
media

Jak ustrzec się przed rozwodem – najlepiej to nie zawierać związku małżeńskiego i to jest aktualnie coraz silniejszy trend w Polsce.

Niekorzystna tendencja dotycząca liczby ślubów zapewne ma wpływ na zmniejszenie liczby urodzeń w kolejnych latach.

„W tym związku już nie ma miłości, jest tylko przyzwyczajenie.” – to dla kobiet częsty powód do rozwodu, a żyjemy w trudnych dla miłości czasach…

Jesteśmy na najlepszej drodze do samounicestwienia…

Czas zacząć bronić się przed podkaszarkami (kosy spalinowe) i dmuchawami do liści. Kto idzie na tą wojnę?

Piekło to ludzie z podkaszarkami (kosy spalinowe) i dmuchawami do liści. W wielu miejscach w USA, lobbuje się za zakazem używania wyposażonych w dwusuwowe silniki podkaszarek oraz dmuchaw do liści i są takie, gdzie zakaz sprzedawania oraz używania tego sprzętu, niedługo wejdzie w życie, oraz takie, gdzie taki zakaz już obowiązuje.

Powody, dla których wielu Amerykanów zaczęło walczyć z kosami spalinowymi i dmuchawami są dwa. Pierwszym jest hałas. Drugim niezwykle wysoki poziom zanieczyszczeń, który emitują dwusuwowe silniki. – Najprostsze porównanie jest takie: podkaszarka czy dmuchawa do liści działająca przez 30 minut, to większa emisja niż przejechanie 3800 mil półciężarówką F-150 – pisał James Fallows, znany korespondent „The Atlantic”, który zorganizował akcję „Groza dmuchaw”. Akcję, która doprowadziła do tego, że od 2022 roku w District Columbia nie będzie można ich sprzedawać i używać.

Wysoki poziom zanieczyszczeń wynika z tego, że większość silników stosowanych w tym sprzęcie to dwusuwy. A nich spala się paliwo wymieszane z olejem. To powoduje, że do powietrza jest uwalniana spora część tablicy Mendelejewa. Spaliny zawierają duże ilości tlenku węgla, tlenków azotu, węglowodorów aromatycznych.

Jak duże? Na to pytanie odpowiedział test przeprowadzony przez firmę Edmunds, w którym porównano dwusuwową dmuchawę z dwoma samochodami. Jednym z nich był malutki Fiat 500. Drugim potężny Ford F-150 Raptor. Dmuchawy wypadły gorzej od samochodu miejskiego, a kiedy ich emisje porównano z Fordem, to okazało się, że emitują 23 razy więcej tlenku węgla oraz ponad 300 razy więcej rakotwórczych węglowodorów aromatycznych. Dodatkowo rozdmuchują pył leżący na ziemi, chodnikach i ulicach. To powoduje ryzyko zdrowotne dla wszystkich w okolicy, ale – podkreślał CityLab – największe zagrożenie dotyczy tych, którzy są operatorami tych dmuchaw. Zwłaszcza, kiedy nie jest tak, że używają ich raz na jakiś czas do wysprzątania swojego ogródka i zrobienia na złość sąsiadom, ale pracują z nimi zawodowo.

Ciekawostką jest tutaj jeszcze to, że podobne silniki są używane także w podkaszarkach (kosy spalinowe). W 2001 roku Roger Westerholm ze sztokholmskiego uniwersytetu przeprowadził badanie, w którym porównał emisje zanieczyszczeń z koszenia oraz podróży samochodem. Okazało się, że godzina spędzona na tej pierwszej aktywności odpowiada 100-milowej przejażdżce autem.

Drugim powodem, często bardziej odczuwalnym, dla którego wielu Amerykanów poszło na wojnę z dmuchawami, a mało kto je lubi, jest generowany przez nie hałas. Zanieczyszczenie hałasem to sprawa, która jest podnoszona coraz częściej, ponieważ zorientowano się, że ten – zwłaszcza w miastach – jest bardzo szkodliwy dla zdrowia, a da się go dość łatwo ograniczać, więc nie trzeba tego znosić biernie. W przypadku dmuchaw generowany hałas potrafi przekraczać 100 decybeli. Jego norma w przypadku długotrwałego narażenia – chodzi o poziom, który jako tako tolerujemy – wyznaczona przez Światową Organizację Zdrowia to 67 do 70 decybeli. Kiedy przez dłuższy czas jest głośniej, reagujemy rozstrojem nerwowym.

Z tych dwóch powodów przybywa miejsc, w których zakazy są wprowadzane w życie. Jednak, jak zawsze, nie wszystkim się to podoba. – Ich przeciwnicy argumentują, że zakazanie podkaszarek (kosy spalinowe) i dmuchaw spowoduje, że porządkowanie liści stanie się żmudne oraz niezwykle kosztowne. Niemożność poradzenia sobie z nim spowoduje, że trawniki nie będą atrakcyjne i spadną ceny domów – a być może też koniec zachodniej cywilizacji – komentował toczącą się wokół zakazów rozmowę „Washington Post”.
media

Straszenie końcem zachodniej cywilizacji z powodu braku kos spalinowych i dmuchaw rozbawił mnie do łez. 😀

Facebook padł, czyli chwile grozy…

Godzina 7 rano.
W tysiącach biur zaparzają się pierwsze, poranne kawy. Tysiące pracowników administracyjno-biurowych zasiadają przed monitorami komputerów, by z zapałem zabrać się do pracy. Pojawiają się pierwsze okna logowania do systemu, pierwsze stukoty klawiatur niosą się po jeszcze zaspanych biurach.
Wtem, niczym grom z jasnego nieba, pada TO pytanie:

Ej, działa wam Facebook?!

Kolejne osoby z niedowierzaniem wklepują ten sam adres internetowy, potwierdzając najgorszy z możliwych scenariuszy: Facebook nie działa! W biurach zapada przerażająca cisza, przy której woda bulgocąca w kaloryferze brzmi jak huk wodospadu. Ostatnio tak cicho było, gdy Papierz umarł. No i jak pojawiły się plotki, że Hanka ma zginąć w następnym odcinku.

Żałoba. Ptasie mleczko nie smakuje tak jak kiedyś. I kawa jest jakby bardziej jałowa. Wszystko straciło sens, życie wyblakło, brak porannej porcji zdjęć słodkich kotków i psów zaczyna negatywnie odbijać się na samopoczuciu pracowników. Tylko pani Jadzia tradycyjnie kładzie na to wszystko lachę, bo pani Jadzia jest za stara i za ślepa, żeby korzystać z komputera. Boże…. w jaki sposób ta kobieta może funkcjonować w dzisiejszym świecie?!

  • Pani Jadziu, bo pani nie rozumie, to tak jakby rękę ujęło!
  • Mnie tam żadnej ręki nie ujęło i mi niczego nie brakuje. I wolę swoją rękę niż te wasze intrernety z facebukami. Swoją ręką to się przynajmniej w tyłek podrapać mogę, a wy co macie z tego gapienia się w te telewizorki?!

Godzina 8 rano.
Facebook nadal leży. Kierownictwo zaczyna dostrzegać nieprzeciętny wzrost wydajności pracowników, co jest tym bardziej dziwne, że nastroje w zespole nie są zbyt optymistyczne. Nawet zaczynają wybuchać pierwsze kłótnie.
W tym czasie użytkownicy zaczynają nieśmiało odkurzać konta na Naszej Klasie i Twitterze. Ten drugi jest bezlitosny, plując z monitora setkami hashtagów #facebookdown. Tak, to właśnie nastąpił koniec świata!

W niewielkim mieszkanku, właścicielka firmy produkującej biżuterię „handmade”, szykuje sobie stryczek. Już wie, że dziś nie wyrobi facebookowej normy sprzedaży, a do zapłacenia nadal jest ZUS i czynsz.
Zapłakana celebrytka znana z tego, że jest znana, rozpacza przed ekranem komputera. Nie może opublikować porannej samojebki, a akurat dziś tak ładnie wyszedł jej kaczy dzióbek podczas nakładania trzeciej warstwy podkładu.
Wściekła, trzydziestoletnia Genowefa rzuca w kota poduszką. Kot jest winny, na pewno przegryzł coś w kablach i teraz nie działa jej fejzbuk i nie może sprawdzić, co robi ta dwudziestoletnia, cycata zdzira, z którą odszedł jej mąż.

Na ulicy pojawia się coraz więcej patroli policji. Po pierwsze: czuć w powietrzu narastające, społeczne niepokoje, po drugie: nie ma co robić na komendzie. Posterunkowy Alojz wyrywa sobie z głowy resztkę siwych włosów. O 7 miał zebrać plony na FarmVille, a teraz zgnije mu marchewka i nie będzie mógł wydoić krowy.

W autobusach i tramwajach też jakby inaczej. Masa studentów i uczniów zmierzających na zajęcia przestała wlepiać ślepia w ekraniki smartfonów. Nagle się okazuje, że jak się jedzie autobusem, to za oknem świat się przesuwa i nawet momentami są ładne widoki. Trzy osoby odkrywają, że mają w plecaku książkę, kilka osób zaczyna spoglądać na współpodróżnych. Wynikną z tego trzy małżeństwa, jedno nieślubne dziecko i dwa pobicia.

Godzina 8:15
Małżeństwo z wieżowca w centrum dużego miasta, nie wie co zrobić z porankiem. Ich pies jest w szoku, nigdy nie był tak wcześnie na porannym sikaniu.
Inna para, zamieszkująca domek w niewielkiej mieścinie, chcąc zabić bezproduktywny poranek, zaczyna ze sobą rozmawiać. Okazuje się, że mają ze sobą sporo wspólnych tematów. Dziewięć miesięcy później przychodzi na świat efekt tych rozmów.

Godzina 8:27
Facebook zaczyna działać.
Wszystko wraca do normy.
Normy… TFU!

W szponach nałogu… macie wrażenie że coś tracicie z życia siedząc w sieci?