Żona marudzi, a była to taka równa babka. W zasadzie, cokolwiek powie to marudzi. Narzeka na wszystko – dzieci złe, maż zły, praca zła…. Zero radości życia i poczucia humoru. Obraziła się, gdy ją zapytałem: „Czy wraz z łożyskiem, wydaliłaś z siebie poczucie humoru?”.

Żona do męża:
– Zobacz, ta para młodych, którzy wprowadzili się do domu obok, wygląda na bardzo zakochanych. Każdego ranka gdy on wychodzi do pracy, ona odprowadza go i daje mu całusa na pożegnanie. A każdego wieczora on wracając do domu przynosi jej kwiaty. Dlaczego Ty tak nie możesz ?
Mąż:
– Kochanie, przecież ja prawie nie znam tej dziewczyny…

Mąż postanowił sprawdzić żonę i po godzinie wrócił z kumplem do domu. W sypialni zastał nagą żonę, a spod kołdry widać było owłosione męskie nogi…
– Zobacz! Miałem rację, ona mnie zdradza! Zabiję gnoja!
Żona:
– Kochanie, nie zabijaj go. Ten domek nad morzem to nie prezent od mamusi, to on nam kupił.
– Zabiję go! Zabiję!
– Nie, proszę. Ta wycieczka na Cypr i te nowe meble kuchenne to też od niego.
Mąż wściekły krzyczy do kumpla:
– I co ja, kur’wa, mam teraz zrobić?!
Kolega:
– Najlepiej przykryj mu nogi, żeby się nie przeziębił.