Stefan poszedł do łazienki z telefonem komórkowym i zadzwonił na domowy… Odbiera żona:
– Moja śliczna, kocham cię! – i się rozłączył. Wychodzi z łazienki i pyta żonę:
– Kochanie kto dzwonił?
– Eeee… przyjaciółka… mmm… chciała o coś zapytać…

Żona wstaje rano, spogląda w lustro. Oblicze straszne, oczy podkrążone, włosy potargane… Popatrzyła na męża, zadumała się i myśli: Jakie to szczęście, że Ciebie znalazłam! Boże, i jaki Ty głupi byłeś!