Przybyłem jak książę, na białym rumaku, z wdziękiem ukląkłem, dałem jej bukiet pięknych szkarłatnych róż. A ona spojrzała na konia, powiedziała:
– Po jaką cholerą przywlokłeś tę kobyłę na dziewiąte piętro?

Żona pyta męża:
– Co pomyślałeś, kiedy po raz pierwszy mnie zobaczyłeś?
– Że chcę cię tak wydymać żeby mózg ci wypadł i że chcę ssać twoje cycki aż wyssam je całe.
– A teraz co myślisz?
– Że odwaliłem dobrą robotę.

Mam kochankę… Beatę. Pewnego razu omal nie nazwałem żony tym imieniem, aby zapobiec takim sytuacją wziąłem ze schroniska kotkę i nazwałem Beata. Więc jakby co, to o kotkę chodzi.
Niedawno pojawił się w domu szczeniak, żona dała mu na imię Robert. Siedzę… dużo palę… dużo myślę…