Przychodzi alkoholik do psychiatry:
– Dlaczego pan tak pije?
– Spróbuje wyjaśnić panu doktorowi przyczynę. Zakochałem się w pewnej wdowie, która miała dorosłą córkę. Ożeniłem się z tą wdową i niedługo potem mój ojciec ożenił się z moją pasierbicą. W ten sposób moja żona i ja staliśmy się teściami dla mojego ojca.
Za jakiś czas moja teściowa, to znaczy córka mojej żony, urodziła syna. Ten chłopiec stał się automatycznie moim bratem, ponieważ był synem mojego ojca. Ale ponieważ jest równocześnie synem córki mojej żony, więc moja żona stała się jego babcią, a ja stałem się dziadkiem dla mojego brata.
Niedługo potem moja żona urodziła syna, który stał się szwagrem dla mojego ojca. Starsza siostra mojego syna jest równocześnie jego babcią, ponieważ mój ojciec jest jego dziadkiem. Mój ojciec jest więc szwagrem mojego dziecka, ponieważ jego siostra jest żoną mojego ojca.
Ja jestem wobec tego bratem dla mojego własnego syna. Mój syn jest mojej babci bratankiem, a ja jestem dziadkiem dla samego siebie.
Stałem się więc bratem dla mojego ojca, ale jednocześnie jestem synem i ojcem dla niego.
Moja żona jest moją macochą, matką, szwagierką i przybraną siostrą. A ja jestem ojcem i synem dla samego siebie.
– Rozumiem, odpowiada psychiatra, niech pan pije dalej.

Przychodzi Żyd do lekarza:
– Panie doktorze, cierpię na bezsenność.
– Czy próbował pan położyć się, zamknąć oczy i liczyć barany?
– Próbowałem. Liczę barany, potem ładuję je do samochodu, zabieram na targ i sprzedaję, a potem do rana martwię się – czy nie za tanio sprzedałem…

Przychodzi facet do ortopedy:
– Proszę zdjąć obuwie.
Facet zdejmuje buty i… jak nie walnie smrodem! Smród taki, że lekarzowi łzy pociekły.
– Panie, nogi śmierdzą, że nie można oddychać!
– Wiem, mówił mi to już lekarz rodzinny, ale chciałem u specjalisty potwierdzić…

Przychodzi facet do lekarza:
– Co panu dolega?
– Baby mi nie dają.
I po tym wyznaniu zaczyna głośno płakać, łkać. Mało się nie udławi.
Lekarz zwraca się do pielęgniarki:
– Pani da mu szklankę wody, bo zaraz się udusi!
– Nie dam!