Za normalny, zdrowy i bezpieczny uznano seks wśród 13-latków…

Brytyjskie władze oświatowe tolerują seks wśród nieletnich – twierdzą obrońcy wartości rodzinnych. Chodzi o instruktażową broszurę, która ma pomóc pedagogom w rozpoznawaniu niewłaściwych zachowań wśród dzieci i młodzieży.

W broszurze za normalny, zdrowy i bezpieczny uznano w niej seks wśród 13-latków oraz pocałunki miedzy 9-latkami pod warunkiem że chłopczyk i dziewczynka się na to zgadzają.

Obrońcy wartości rodzinnych są oburzeni. Zauważają, że wskazówki władz oświatowych tolerują łamanie prawa. Uprawienie seksu w wieku poniżej 16 roku życia jest bowiem w Wielkiej Brytanii nielegalne. Nawet jeśli dzieci się na to zgadzają to popełniają przestępstwo.

Broszurka na zasadzie kolorów zaczerpniętych z sygnalizacji świetlanej określa dopuszczalne i niedopuszczalne zachowania. Kolorem zielonym oznaczono również decyzję o niepodejmowaniu inicjacji seksualnej. Z kolei czerwonym uprawnienie seksu za pieniądze.
media

Ja już tego nie ogarniam, to seks miedzy 13-latkami jest OK, a seks miedzy 13-latkiem a np. 20-latkiem już jest przestępstwem, czy też nie? Jaka jest w tym różnica, jeśli to przestępstwo?

Na Marsie odkryto złom, teraz trwa spór do kogo on należy…

Łazik Curiosity przesłał na Ziemię dziwne zdjęcie przedstawiające obiekt, który wygląda na poddaną obróbce mechaniczną część lub osłonę jakiegoś mechanizmu.

Niezwykłe zdjęcie przedstawiające coś, co przypomina fragment jakiegoś urządzenia, zostało wykonane 1 marca 2019 roku przez jedną z kamer łazika Curiosity. Wzbudziło ono zainteresowanie ufologów, którzy sugerują, że może to być jakiś artefakt poprzedniej marsjańskiej cywilizacji.

Niezwykły obiekt z pewnością nie jest kamieniem – twierdzą badacze. Wygląda jak kawałek metalu, brutalnie wyrwany z jakiegoś urządzenia. Widać ślady obróbki i okrągły otwór na środku. Według pierwszego założenia, może to być częścią łazika, ale trudno powiedzieć, która. Poza tym nigdy nie informowano, aby z Curiosity odpadały wcześniej jakieś drobne części.

Bez wątpienia jest to jedno z najbardziej intrygujących odkryć na obrazach z Marsa. Jeśli NASA nie wyda komunikatu potwierdzającego, że fragment sfotografowany przez Curiosity jest częścią łazika, można będzie założyć, że albo są to szczątki któregoś z orbiterów czerwonej planety, albo mamy do czynienia z reliktem jakiejś starożytnej marsjańskiej cywilizacji technicznej
media

Wygląda jak element ze snopowiązałki, ale nie to jest istotne. NASA teraz wie, że najpierw trzeba wysłać na Marsa złomiarzy i w tym kierunku pójdzie nabór kandydatów na marsjańską misję.

We Francji, dwie katolickie działaczki wzywają do dekanonizacji Jana Pawła II, który był ich zdaniem „protektorem oprawców” oraz głosił opresyjną wobec kobiet „teologię ciała”.

Na łamach opiniotwórczego francuskiego dziennika „Le Monde” ukazał się tekst zatytułowany „Żądamy dekanonizacji Jana Pawła II”. Jego autorkami są publicystka i biblistka Anna Soupa oraz pisarka i redaktorka „Temoignage chretien” Christine Pedotti, w Polsce znana jako współautorka „Rodzinnej encyklopedii katolickiej”.

Katolickie działaczki odnoszą się w nim m.in. do wykorzystywania seksualnego zakonnic przez osoby duchowne. Winą za ten proceder obarczają Jan Pawła II, który zdaniem autorek był „protektorem oprawców w imię racji Kościoła” oraz w swoim nauczaniu o „teologii ciała” kultywował opresyjny ideał kobiety. „Nadużyciem wobec kobiet jest ta idealizacja, to oszustwo, które maskuje niezliczone dyskryminacje, jakim poddane są kobiety w ich Kościele” – przekonują kobiety w artykule.

Żądamy dekanonizacji papieża Jana Pawła II, protektora oprawców w imię «racji Kościoła« oraz głównego architekta ideologicznej konstrukcji «kobiety«, a także zakazu nauczania, propagowania oraz publikowania «teologii ciała«, którą głosił on podczas swych katechez środowych – wzywają działaczki.

Dotychczas żaden święty nie został nigdy dekanonizowany. Dekanonizacja nie wydaje się prawdopodobna, ale sam jej postulat z środowisk katolickich jest znaczącym wydarzeniem.
media

To atak określonych kół na polskiego półboga… i musi się spotkać z zdecydowaną reakcją społeczeństwa… Może jakiś szturm modlitewny albo coś…

Kibic wychodzi z założenia, że jeśli dane zachowanie ma pomóc zespołowi w osiągnięciu sukcesu, to mniej istotna jest jego wartość moralna i dlatego widzi to co chce…

Kibice chcą, żeby ich drużyna wygrywała i odnosiła sukcesy. Czują związek emocjonalny z klubem i na niektóre fakty i wydarzenia na boisku patrzą przez palce. Często wychodzą bowiem z założenia, że jeśli dane zachowanie ma pomóc zespołowi w osiągnięciu sukcesu, to mniej istotna jest jego wartość moralna. Wprowadzana jest tu stara zasada „cel uświęca środki”. Dodatkowo wielu fanów uważa, że piłkarze symulują, sędziowie podejmują błędne decyzje, a piłka nożna w dużej mierze opiera się na ukrywanych oszustwach. W takiej sytuacji lepiej być oszukującym niż oszukiwanym. I widzieć to, co chce się zobaczyć.

Pomocne będzie sięgnięcie do psychologii społecznej i zachowań jednostki w tłumie, bo na trybunach gromadzi się przecież tłum. Zacznijmy od klasycznych poglądów Gustava Le Bona z XIX w. Jego zdaniem w tłumie zanika świadomość własnej odrębności, a uczucia i myśli wszystkich jednostek mają tylko jeden – najczęściej skrajny – kierunek. Tłum nie jest zbiorem jednostek, a osobnym organizmem. W tłumie bardzo rzadko pojawiają się jednostki, które nie tracą poczucia swojej osobowości i potrafią przeciwstawić się panującemu w nim nastrojowi i nie poddać się sugestii. Z tego powodu tłum łatwo ulega nawet niesprawdzonym informacjom.

Tylko jak przemyślenia z XIX wieku mają się do współczesnej piłki nożnej? Poglądy Le Bona zostały potwierdzone w XX wieku przez psychologów społecznych. W oparciu o przeprowadzona badania stworzyli oni termin „deindywiduacja”, który oznacza – „rozluźnienie normalnych zahamowań pod wpływem działania tłumu, co prowadzi do nasilania się czynników impulsywnych i patologicznych”.

Konsekwencją tego jest sytuacja, w której przebywanie w tłumie powoduje, że jednostka zwiększa swoje posłuszeństwo wobec norm grupowych.

Niech za podsumowanie poszukiwań przyczyn braku obiektywizmu wśród kibiców, posłuży cytat z książki Romana Zielińskiego Pamiętnik kibica. Ludzie z piętnem Heysel – „Ja, kibol swojej drużyny identyfikuję się z nią. Moim przeciwnikiem jest to wszystko i ci wszyscy, którzy robią cokolwiek, by mojemu zespołowi przeszkodzić. Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie! A kto jest przeciwko mnie musi zostać ukarany. Pieprzony słupek, gdy piłka po odbiciu się od niego nie wpadła do bramki. Sędzia chuj, bo zagwizdał inaczej niż bym sobie tego życzył. Cały świat jest zły i podły gdyż dybie na mnie, na mój klub. Ci co myślą inaczej są głupi i nienormalni. Albo skorumpowani”.
media

Piła nożna jako coś co przyczynia się do niepokojów społecznych i stwarza niebezpieczeństwo dla ogółu obywateli powinna zostać zakazana. Koniec, kropka.

Alkohol zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2. Aby tak było, alkohol musi być spożywany regularnie. Częstotliwość odgrywa tu ważniejszą rolę, niż ilość.

Osoby spożywające alkohol 3-4 razy tygodniowo są w mniejszym stopniu narażone na cukrzycę od tych, które są całkowitymi abstynentami. Szczególnie dobrze na organizm działa wino.

W badaniach opublikowanych w czasopiśmie „Diabetologia” przeanalizowano nawyki i warunki spożywania alkoholu przez 70 551 duńskich mężczyzn i kobiet. Każdą osobę monitorowano średnio przez 5 lat.

Badania empiryczne zdają się potwierdzać teorię, że alkohol zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2. Aby tak było, alkohol musi być spożywany regularnie. Częstotliwość odgrywa tu ważniejszą rolę, niż ilość.

„Nasze ustalenia wskazują, że częstość picia alkoholu jest związana z ryzykiem wystąpienia cukrzycy. Spożywanie alkoholu w ciągu 3-4 dni w tygodniu jest związane z najniższym ryzykiem cukrzycy, nawet po uwzględnieniu średniego spożycia alkoholu tygodniowo” – czytamy w raporcie.

Zarówno mężczyźni, jak i kobiety, które piją 7 kieliszków wina tygodniowo są o 25-30 proc. mniej narażone na wystąpienie cukrzycy od osób, które spożywają mniej niż jeden kieliszek. Piwo inaczej wpływa na kobiety i mężczyzn. Pijące piwo kobiety są mniej więcej w takim samym stopniu narażone na cukrzycę, co niepijące. Z kolei mężczyźni pijący tygodniowo 6 szklanek piwa w tygodniu są o 21 proc. mniej narażeni na cukrzycę.

Dane skorygowano na podstawie innych czynników – historii cukrzycy w rodzinie, diety, wieku, płci, poziomu wykształcenia, regularności ćwiczeń, wskaźnika masy ciału i palenia papierosów. W badaniach nie odróżniano cukrzycy typu 1 od cukrzycy typu 2.

Korzystne działanie spożywania alkoholu jest prawdopodobnie związane z obecnością polifenoli w winie. Są to cząsteczki, które pomagają naszemu organizmowi lepiej zarządzać poziomem cukru we krwi. Naukowcy wykazali także niższe ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych w tej samej grupie.

Chociaż wyniki badań brzmią niesamowicie, nie należy ich traktować jako usprawiedliwienia alkoholizmu.
media

Kiszona kapusta, kiszone ogórki, wszelkie warzywa, owoce, czysta woda też obniżają poziom cukru w krwi, ale nie dają tyle radości z kuracji… i nie wiadomo czy zmniejszają ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2. 😉

Zatrute powietrze Europy…

Jeszcze do niedawna naukowcy byli święcie przekonani, że z powodu zanieczyszczenia powietrza rocznie umiera 4,5 mln ludzi. Teraz wynik ten został skorygowany i okazuje się wskaźnik śmiertelności wynosi 8,8 mln. I co najmniej połowa przypadków śmiertelnych jest następstwem chorób serca i układu krążenia.

Zanieczyszczenie powietrza skraca przeciętną długość życia mieszkańców Europy o dwa lata. Wskazują na to wyniki badań. Jak wynika z najnowszych obliczeń, na 100 tys. mieszkańców na świecie przedwcześnie umiera 120 osób z powodu chorób wywołanych zanieczyszczeniami powietrza, a w Europie nawet 133 osoby.

Tym samym złe powietrze zostało wciągnięte przez naukowców na listę największych zagrożeń dla zdrowia.

Wyniki pokazują, że europejskie wartości graniczne dla pyłu zawieszonego wynoszące 25 mg na metr sześcienny są zbyt wysokie. Wartość ta jest daleko powyżej wytycznych WHO zalecających dziesięć mg pyłów zawieszonych na metr sześcienny.

W ocenie Światowej Organizacji Zdrowia WHO 7,2 mln osób umiera rocznie z powodu palenia tytoniu. Do tej grupy zaliczani są także pasywni palacze czyli osoby narażone na dym papierosowy. Jednak zdaniem WHO o ile człowiek może zrezygnować z palenia, nie może jednak uchronić się przed złą jakością powietrza.
media

W smogowym raporcie Europejskiej Agencji Środowiska „Jakość powietrza w Europie – 2018” Polska znalazła się w niechlubnej czołówce.

W większości kategorii w ścisłej czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast w UE znalazły się te leżące w Polsce. Tak jest w przypadku wszystkich substancji, które pochodzą głównie z domowych pieców opalanych węglem. Smog z domowych pieców jest w Polsce odpowiedzialny za 60 proc. zanieczyszczeń powietrza – PM10, PM2,5 i BaP.


Ludzie ludziom zgotowali ten los…

Król Elrond vs. święty Antoni.

Pewna starsza kobieta z Brazylii przez lata myślała, że modli się do figurki świętego Antoniego Padewskiego. W rzeczywistości nie była to figurka ukazująca włoskiego świętego, ale… elfickiego króla Elronda z ekranizacji „Władcy Pierścieni”.

„Najzabawniejsze odkrycie” – napisała na Facebooku wnuczka kobiety po tym, gdy dowiedziała się, że starsza pani modliła się od wielu lat do figurki elfa z ekranizacji słynnej trylogii Tolkiena.

„Prababcia mojej córki modli się do tej figurki Świętego Antoniego każdego dnia” – napisała na swoim profilu i opublikowała zdjęcia.

Przyznała, że nie było łatwo wytłumaczyć starszej pani, że doszło do pomyłki. – Początkowo tego nie rozumiała – mówiła. W końcu jednak kobieta uświadomiła sobie, że modliła się do postaci z „Władcy Pierścieni”. Rodzina zakupiła już starszej pani nową figurkę, tym razem przedstawiającą wizerunek prawdziwego świętego Antoniego Padewskiego.

Elrond to postać ze stworzonej przez J.R.R. Tolkiena mitologii Śródziemia. Był panem Rivendell, czyli siedziby elfów.
media

Nasuwają mi się dwa pytania:

  • jak odróżnić prawdziwą figurkę św. Antoniego od nieprawdziwej?
  • czy skuteczność modlitw do św. Antoniego jest większa niż do króla Elronda?

Znalezienie śladów inteligentnego życia w kosmosie jest mało prawdopodobne.

Astronomowie, zajmujący się poszukiwaniem obcych cywilizacji w kosmosie, żadnej dotąd nie znaleźli, choć korzystają z coraz bardziej zaawansowanego sprzętu.

Także grupa australijskich naukowców nie znalazła żadnych śladów inteligentnych istot pozaziemskich. Badacze korzystali z tak zwanej interferometrii wielkobazowej. Jest to technika, dzięki której dane odbierane są przez radioteleskopy położone w dużej odległości od siebie, na przykład na różnych kontynentach.

Astronomowie obserwowali system planetarny gwiazdy Gliese 581, odległej od nas o 20 lat świetlnych. Jej planety znajdują się w tak zwanej strefie zamieszkiwalnej. Oznacza to, że dla życia nie jest tam ani za sucho, ani za zimno, ani za gorąco. Okazało się jednak, że na tych planetach panuje radiowa cisza – nikt nie nadaje żadnych sygnałów.

Naukowcy mówią, że nie będą się poddawać, zaznaczają jednocześnie, że znalezienie śladów inteligentnego życia w kosmosie jest mało prawdopodobne. Ziemia na przykład istnieje od czterech miliardów lat, a rozumne istoty wysyłają z niej sygnały radiowe dopiero od lat siedemdziesięciu.
media

Od lat krążą opowieści o przybyszach z innych planet, którzy po katastrofie pojazdu kosmicznego trafili w ręce ziemskich naukowców. Dokumentować to mają zdjęcia i filmy z sekcji zwłok kosmitów, przeprowadzonych w jakichś tajnych ośrodkach wojskowych.

Inne opowieści mówią z kolei o ingerencji kosmitów w ludzkie DNA. O porywaniu, psychicznym zniewalaniu i zapładnianiu ziemskich kobiet materiałem genetycznym z innej planety, a następnie przejmowaniu zmutowanych płodów, by wychowywać je na międzygatunkowych łączników.

Nawet Watykan zebrał ekspertów, którzy mają zbadać prawdopodobieństwo istnienia życia poza Ziemią oraz wpływ istnienia takiego życia na naukę Kościoła katolickiego. W tym celu w Watykanie odbyła się konferencja, w której wzięli udział astronomowie, fizycy, biolodzy oraz przedstawiciele innych dziedzin nauki.

Czy można zbagatelizować fakt, że naprawdę wielu ludzi twierdzi, iż obcych nie trzeba szukać w odległym kosmosie. Oni już tu są!

Ufo lata nam nad głowami, obcy zaglądają nam do okien, a naukowcy nic nie potrafią dostrzec, dziwne c’nie?

Nieszczęśliwie zakochany prosił – zastrzelcie mnie – no i zastrzelili…

Podczas zakrapianego alkoholem spotkania Karol K. spełnił prośbę swojego nieszczęśliwego kolegi i strzelił mu w głowę. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Do tragedii doszło w Lipinach, pod Hajnówką. 41-letni mężczyzna zaprosił kolegów do domu, tam poinformował ich o swoim zawodzie miłosnym i poprosił, by pomogli mu się zabić. Jednemu z kolegów podał naładowany karabin mauser z czasów II wojny światowej.

35-letni Karol K. dopytał kolegę, czy na pewno chce, by go zastrzelić, a gdy ten potwierdził – strzelił mu w głowę. 41-latek zmarł na miejscu.

Wszyscy świadkowie potwierdzili wersję opisaną przez podejrzanego. Karol K. w chwili zatrzymania miał 2,5 promila w wydychanym powietrzu.

Zastrzelonego 41-latka K. znał od wielu lat, byli w przyjacielskich stosunkach. Mężczyzna powiedział, że żałuje tego, co zrobił i nie potrafi wyjaśnić, dlaczego tak postąpił. Grozi mu dożywocie.
media

Przyjaźń zobowiązuje i przyjacielowi się nie odmawia…?