W ostatnim życzeniu kazała uśpić psa i pochować go razem z nią.

Amerykańskie media donoszą, że ostatnim życzeniem mieszkanki stanu Viriginia było uśpienie jej psa o imieniu Emma. Chciała, aby został pochowany razem z nią.

Zwierzę trafiło do schroniska po śmierci swojej właścicielki. Kobieta chciała, by psa uśpiono i pochowano obok niej. Pracownicy schroniska próbowali temu zapobiec i prowadzili wielokrotne rozmowy z wykonawcami ostatniej woli zmarłej właścicielki.

Niestety 22 marca Emma została zabrana ze schroniska, uśpiona i skremowana. W stanie Virginia chowanie zwierząt obok ludzi na tym samym cmentarzu jest niezgodne z prawem. Wyjątkiem są cmentarze prywatne.

Uśpienie zdrowego psa nie jest jednak złamaniem prawa – zwierzęta uważane są za własność prywatną i dlatego opiekunowie mogą decydować o ich losie.
media

No cóż, schronisko dla wypieszczonego domowego zwierzaka to obóz koncentracyjny, dlatego zapewne samo by też wybrało eutanazję. Życie niestety to nie bajka.

Stan betonowej kopuły nuklearnego sarkofagu na wyspie Runit na Wyspach Marshalla szybko się pogarsza.

Sekretarz Generalny ONZ ostrzega przed odpadami radioaktywnymi na Pacyfiku. Pochodzą z prób jądrowych prowadzonych przez Stany Zjednoczone do 1958 r. Zostały zalane betonem w sarkofagu na wyspie Runit, który teraz pęka.

Zagubiony na Oceanie Spokojnym atol Enewetak wchodzi w skład grupy wysp Ralik w Republice Wysp Marshalla między Papuą-Nową Gwineą a Hawajami. Po zakończeniu II wojny światowej Amerykanie rozpoczęli tutaj testy broni jądrowej. W latach 1948-1977 przeprowadzono tu 105 prób broni jądrowej, z których 43 na terenie atolu Enewetak. Jedną z nich był pierwszy test bomby wodorowej w ramach operacji Ivy, który spowodował zniknięcie wyspy Elugelab.

Po zakończeniu testów w latach 1977-1980 podjęto próbę oczyszczenia terenów z niebezpiecznych dla człowieka odpadów promieniotwórczych. Na składowisko radioaktywnych odpadów wybrano wyspę Runit i znajdujący się na niej krater o głębokości 9 m. Jego powstanie było wynikiem zdetonowania 15-kilotonowej bomby atomowej o nazwie Kaktus.

Zanieczyszczoną ziemię i gruz zmieszano z cementem i zakopano w kraterze. Łącznie zebrano 85 tys. m3 odpadów promieniotwórczych, które przykryto kopułą o średnicy ok. 100 metrów, zwaną „Cactus dome”. Tworzy ją 358 betonowych płyt półmetrowej grubości. Koszt całej operacji wyniósł 239 mln dolarów.

Kopuła na wyspie Runit

Niestety wydaje się, że problemu nie udało się do końca rozwiązać i po prawie 40 latach starzejący się sarkofag może stanowić zagrożenie. Na problem zwrócił uwagę sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, który w ostatnich dniach podróżuje po wyspach Południowego Pacyfiku z misją zwiększenia świadomości skutków zmian klimatycznych.

Podczas wystąpienia dla studentów na Fidżi powiedział, że odbył niepokojącą rozmowę z prezydent Wysp Marshalla Hildą Heine. Stwierdziła ona, że składowisko odpadów radioaktywnych na wyspie Runit od początku było traktowane jako rozwiązanie prowizoryczne. Dno krateru nie zostało w żaden sposób zaizolowane, stąd istnieje ryzyko przenikania skażenia do oceanu. Dodatkowo, betonowa kopuła jest coraz bardziej spękana i może nie wytrzymać uderzenia któregoś z kolejnych tropikalnych cyklonów.
media

Mniej znana część brudnej amerykańskiej historii. Powinni się czuć bardziej odpowiedzialni za pozostawione tubylcom amerykańskie dziedzictwo „kulturowe”…