Młody i ambitny został wiceprezesem, po powrocie do domu i chwali się żonie.
– Głupi jesteś mój drogi – odpowiada – wiceprezes to zero, kompletne. Nawet w byle spożywczym znajdziesz takie nic jak wiceprezes do spraw fasolki.
– Poważnie? -zapytał, myśląc iż żona żartuje i uznał że pójdzie to sprawdzić. Wszedł do spożywczego i pyta:
– Czy mógłbym rozmawiać z wiceprezesem do spraw fasolki?
– Oczywiście. Puszkowanej czy mrożonej?

Męskie rozmowy w knajpie:
– Ostatnio pomyliłem żonę z złodziejem. Mogłeś widzieć, jak wrzeszczała, jak się opierała, kiedy ją przez okno wyrzucałem!
– Miałem podobnie! Kiedyś pomyliłem złodzieja z żoną! Trzeba było wtedy zobaczyć, jak on krzyczał i jak się opierał!

Policjant podchodzi do zatrzymanego samochodu, a kiedy szyba od strony kierowcy opadła bęc kierowcę pałką w głowę.
– Za co?! – zaprotestował kierowca obmacując guza.
– Tu jest Sosnowiec! Kiedy podchodzę do samochodu, dokumenty mają być przygotowane do kontroli. Zrozumiano?
– Tak jest.
Sprawdziwszy dokumenty policjant obszedł samochód i zastukał pałką w szybę od strony pasażera. Kiedy szyba opadła bęc pasażera pałką w głowę!
– A mnie za co?! – zaprotestował pasażer obmacując swojego guza.
– Żebyś potem nie mógł mówić: No, niechby mnie spróbował tak uderzyć!

Wchodzi Żyd do kwiaciarni i prosi o bukiet świeżych róż.
– Polecam panu ten wspaniały bukiet. Te róże jeszcze rano rosły w ogrodzie. Tylko radzę skrócić końce, aby wytrzymały dłużej…
– A jak pan myślisz, kto wynalazł tę metodę?

– Dobry wieczór! Planuję przeprowadzić się do Radomia i czytam ogłoszenia o sprzedaży mieszkań, tak trafiłem na pańskie. Proszę mi powiedzieć, jak wygląda sytuacja w tym mieszkaniu? Karaluchy, pleśń, wilgoć, hałaśliwi sąsiedzi, nieprzyjemne zapachy?
– Będzie pan zadowolony, wszystko to jest.

Malarz, ogrodnik i elektryk dyskutują przy piwie czyja profesja jest starsza:
Malarz: moi przodkowie malowidłami ozdabiali piramidy.
Ogrodnik: moi pielęgnowali ogrody Edenu, gdy przechadzał się po nich Adam i Ewa.
Elektryk: a pamiętacie jak Bóg tworząc wszechświat powiedział i niech się stanie światłość… to moi przodkowie ułożyli kable.

W Polsce chodzą pogłoski że rząd zamierza wprowadzić prohibicję.
Jedna ze stacji TV pyta przechodniów na ulicy co na ten temat sądzą. Zapytali starszego Pana:
– Czy wie Pan że rząd zamierza wprowadzić w kraju prohibicję?
– Dziadziuś ze wzruszeniem ale całkiem poważnie:
– Wie Pani, ja to mam 80 lat więc swoje już wypiłem, no ale dzieci szkoda…

Wracam z pracy komunikacją miejską, stoję sobie pośrodku i kątem oka obserwuję dziewczynę siedząca obok. Wygląda bardzo sympatycznie i seksownie, do biustu bym się przytulił, całą dobę bym z łóżka nie wychodził, potem przerwa na jakieś co nieco i kolejna doba…
… A tu nagle ona podniosła na mnie swoje piękne oczęta, z gracją wstała i powiedziała:
– Dziadziu, niech sobie dziadziu usiądzie!

Idzie leśną dróżką lis. Nagle z krzaków wyskakuje banda rozwydrzonych, wyrośniętych wilczątek. Po chwili lisek dostał wpier’dol, stracił komórkę, portfel i pobity uciekł sromotnie.
Idzie miś. Scenariusz podobny. Miś trochę się stawiał ale efekt ten sam – obrobiony i sponiewierany uciekł.
Idzie zajączek wielkanocny niosąc koszyczek z pisankami. Wyskakują wilczki, a zajączek jak nie zawinie koszyczkiem, sruuuu jednego, drugiego, n-tego, kopem poprawił i wilczątka skowycząc zbiegły.
Morał: Jak masz jaja to zawsze sobie poradzisz.

Żona nowobogackiego wyjechała na miesiąc na wieś. Korzystając z wolności, facet zaprosił do siebie swoją kochankę i spędził z nią miesiąc. Przed przybyciem żony woła służącego i daje mu 500 złotych za milczenie.
– To nie wystarczy, proszę pana – należy się jeszcze 500.
– Ale dlaczego?
– Bo pańska żona w takiej sytuacji zawsze daje mi 1000.