Rusek, Niemiec i Polak siedzą w jednym pokoju.
Nagle Rusek podchodzi do Polaka i częstuje go batonikiem.
– Chcesz?
Wziąłbym, ale pewnie w zamian będzie chciał mnie przelecieć – pomyślał Polak.
– Nie, dzięki.
Podchodzi do Niemca.
– Chcesz?
Chętnie, ale zapewne w zamian będzie chciał mnie przelecieć – pomyślał. Ale w sumie jestem silny, obronię się.
– Tak, dzięki.
Zjedli.
– Smakowało?
– Tak.
– Wielki z Ciebie chłop.
– Fakt.
– Przytrzymasz Polaka?

Na łące opodal krzaczka,
Mieszkała kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzymać się łąki
szukała dobrej szczepionki.
Raz poszła więc do tawerny:
„Dajcie mi fiolkę Moderny!”
Tuż obok była apteka,
„Poproszę Astra Zeneca!”
Udała się do dilera:
„Chciałabym dawkę Pfizera!”
a potem, nienasycona:
„Gdzie tu dostanę Johnsona?”
W kącie za starym śmietnikiem
ktoś ją ostrzyknął Sputnikiem.
Martwiły się inne kaczki:
„Co będzie z takiej dziwaczki?”
Aż nagle znalazł się kupiec:
„Na obiad można ją upiec!”
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie.
Lecz zdębiał, obiad podając,
bo z kaczki zrobił się zając –
miał Wi-Fi, czip i walonki…
Takie to są te szczepionki!

Ukraiński batalion piechoty stacjonujący gdzieś na zadupiu pod Donieckiem. Do baraku dowódcy wpada prawie trzeźwy zastępca i od progu w wielkiej ekscytacji pyta:
– Majorze, to prawda, że przysłali nam drony kamikadze?!
– Spocznijcie, kapitanie, nalejcie sobie wódki na uspokojenie. Nie drony kamikadze, tylko Drona Kamikadze. To poborowy gruzińskiego pochodzenia.

W ciągu ostatniej doby nikogo nie zastrzelono, nie wysadzono w powietrze, żaden samolot się nie rozbił, żaden statek nie utonął. Nie zdarzyło się żadne nieszczęście.
Redakcja TVN24 serdecznie przeprasza i prosi telewidzów o wybaczenie.