– A my jesteśmy w przeszłości czy w przyszłości – zapytała Alicja.
– Jesteśmy w dupie – odpowiedział królik.
– A dupa – jest teraźniejsza? – spytała Alicja.
– Dupa – to nasz symbol wieczności. – odrzekł królik.

W pewnym gospodarstwie spaliła się stodoła i mąż wysłał żonę na rozmowę do firmy ubezpieczeniowej.
– W pani umowie jest zastrzeżenie, że w razie pożaru nie dajemy pieniędzy do ręki, ale odbudujemy stodołę o zbliżonej wartości – oświadczył agent.
Kobieta pomyślała przez chwilę i mówi:
– W taki razie chcę zrezygnować z polisy na życie mojego męża.

Wioska, droga, samochód…. Nagle na drogę wyskoczył kogut. Prosto pod koła… i tylko chmura piór unosiła się w powietrzu….
Kierowca zdenerwowany zatrzymał się, wziął ciało koguta i podszedł do pobliskiego domu. Zadzwonił do drzwi i po chwili otworzył gospodarz.
Kierowca skruszonym tonem:
– Przykro mi ale właśnie zabiłem pańskiego koguta…. może mógłbym coś zrobić żeby go panu jakoś zastąpić…
– Jak pan bardzo chce… – odparł gospodarz – kury są za domem…

Mężczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzącą przy barze atrakcyjna kobietę. Podchodzi i zagaja:
– Co porabiasz, ślicznotko?
Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:
– Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszędzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymać kogo się da. Od kiedy skończyłam nauki, nie robię nic innego. Na to on:
– No proszę, coś podobnego! Bo ja też jestem prawnikiem. A pani mecenas to w której kancelarii pracuje?

Siostry szarytki…

Jedzie facet autostradą i nagle zauważa duży napis:

SIOSTRY SZARYTKI
DOM PUBLICZNY – 20 km

Myśli sobie – dziwne – ale dalej i widzi napis:

SIOSTRY SZARYTKI
DOM PUBLICZNY – 10 km

Może mi się coś zdaje? – pomyślał, jedzie a tu:

SIOSTRY SZARYTKI
DOM PUBLICZNY – następny zjazd 1500 m

Ciekawe – myśli sobie facet – czegoś takiego jeszcze nie próbowałem, może by tam zajrzeć… Zjeżdża z autostrady, po kilku kilometrach jazdy wąską drogą dojeżdża do bramy klasztoru. Puka. Otwiera mu zakonnica w długim habicie.
– Czytałem ogłoszenie sióstr…
– Proszę nic nie mówić – przerwała mu zakonnica przy bramie – ja wszystko wiem… Proszę iść za mną….
Zakonnica doprowadziła go do ciężkich dębowych drzwi. Zapukała trzy razy, drzwi otworzyły się i stanęła w nich siostra w habicie, ale bez nakrycia głowy. W dłoni trzymała metalową puszkę.

– Wrzuć do tej puszki 100 zł i rób, co ci każe ta siostra…

Facet wrzucił stówę do puszki i zaczął iść za drugą siostrą, na początku korytarzem, potem po schodach w górę, aż doszedł do następnych, ciemnych, dębowych drzwi. Prowadząca go zakonnica zapukała do drzwi trzy razy, drzwi otworzyły się, i oczom faceta ukazała się następna zakonnica, bez nakrycia głowy i wierzchniej części sutanny. W dłoniach, podobnie jak poprzednia, trzymała metalową puszkę.
– Wrzuć do puszki 100 zł i rób, co ci każe ta siostra…

Facet posłusznie wrzucił 100 zł do puszki i poszedł za następną siostrą.
Najpierw ciemnym korytarzem, potem po schodach w dół, aż do kolejnych ciężkich, dębowych drzwi. Zakonnica zapukała trzy razy, drzwi uchyliła inna zakonnica, już w samej bieliźnie…

W dłoniach trzymała metalową puszkę, do której domyślny facet bez wezwania włożył kolejne 100 zł i posłusznie podążył za nią.
Przez dłuższą chwilę szedł ciemnym korytarzem, aż znalazł się przed ciężkimi, okutymi żelazem dębowymi drzwiami.
– Za te drzwi wejdziesz już sam… Ale wcześniej włóż do mojej puszki jeszcze 100 zł…
Facet posłusznie włożył do puszki 100 zł i otworzył drzwi. Jego zdumionym oczom ukazał się parking, na którym stało jego własne auto…

Nad ogrodzeniem wisiała duża tablica z napisem:

ZOSTAŁEŚ WYRUCHANY. ODEJDŹ W POKOJU.
SIOSTRY SZARYTKI.

Był facet, który nazywał się Wilson i miał fabrykę sprzętu żelaznego: śrubki, gwoździe, nakrętki, łopaty, grabie itp. Postanowił zatrudnić gościa od reklamy, żeby nakręcił mu film reklamujący jego gwoździe. Ten przychodzi po tygodniu i pokazuje mu film, a tam rzymski żołnierz przybija gwoździami Jezusa do krzyża, pod spodem napis „Gwoździe Wilsona utrzymają wszystko”. Wilson wpada w szał, mówi, że nie może czegoś takiego puścić w TV itp., że jego by ukrzyżowali za taki film itp. Gość obiecuje przyjść za tydzień z innym filmem, na którym ma nie być Rzymianina krzyżującego Jezusa.
Po tygodniu gościu przychodzi i pokazuje film. A tam ukrzyżowany Jezus i żołnierz stojący obok z założonymi rękami, i napis: „Gwoździe Wilsona utrzymają wszystko”. Wilson się wściekł, że znowu nie może tego puścić w TV itp., że chce filmu ale bez ukrzyżowanego Jezusa – bez Jezusa w ogóle.
Facet od reklamy zrobił kwaśną minę i poszedł. Wraca za tydzień i pokazuje trzeci film, na którym widać górkę i kawałek pola. Chwila ciszy… Nagle zza górki wybiega jakiś gość w łachmanach, długie włosy, zaniedbany itp. Zbiega z tej górki i przez pole biegnie oglądając się co chwilę do tyłu. Chwila ciszy… Wybiegają rzymscy żołnierze i biegną za nim przez to pole. Jeden się zatrzymuje przy kamerze i dysząc mówi:
– Gdybyśmy mieli gwoździe Wilsona…

Dziennikarka przeprowadza z hodowcą wywiad na temat choroby wściekłych krów.
– Czy wiadomo coś bliższego na temat przyczyn tej choroby?
– Jasne, wie pani, że krowy są kryte przez byka raz do roku?
– No, jest to dla mnie nowość, ale jaki to ma związek z chorobą wściekłych krów?
– A wie pani, że krowy są dojone dwa razy dziennie?
– To nadzwyczaj ciekawe, ale do czego pan zmierza?
– Proszę pani, gdybym się bawił pani biustem dwa razy na dzień, a bzykanko miałaby pani raz na rok, to nie wściekłaby się pani?

Tydzień stworcy…

Poniedziałek
Nuda. Siedzę sobie i dłubię w nosie. Zrobiłem kulkę. Trochę mi wyszła jajowata.
Wtorek
Trzeba to trochę ulepszyć. Dodałem wodę, glebę i powietrze. Wyszło blotko z bąbelkami.
Środa
Nudno. Nic się nie dzieje. Chyba kulka zaczyna pleśnieć bo coś na niej wyrosło. Jakieś roślinki. Przynajmniej coś zakwitnie.
Czwartek
Dodałem trochę zwierzątek i zarazków, co by te zwierzątka za bardzo się nie rozpleniły. Wieczorem ogoliłem jedna małpę. Nazwę go możne Stasiek, Ziutek albo Kazik. A dam mu …Adam. Nauczył się gadać. Marudzi że nie ma z kim rozmawiać. Postanowiłem pobawić się w przeszczepy. Wyjąłem mu zebro i zrobiłem z tego Ewe. Wygląda trochę inaczej niż Adam. Ale jemu się to podoba. Teraz znikają na cale dnie.
Piątek
Roboty przy ludziach przybyło. Jabłek im się zachciało, cholera i zjedli, a potem dostali sraczki.
Sobota
Zapaskudzili już cały raj. Zresztą, opowiadają, ze ja ich z raju wygoniłem, a to w czym żyją teraz to jest jakiś padół.
Niedziela
Idę spać. Ci ludzie to maja pomysły. Wymyślili bombę atomowa. Chyba przesadzają z tym zamiłowaniem do fajerwerków. Jak dobrze pójdzie to jeszcze dziś ta cala kulka wyleci w powietrze i będę miał kłopot z głowy.

W kolejce:
– Czy pan jest ostatni?
– Nie, są gorsi ode mnie.
– Ale czy pan stoi na końcu?
– Nie, aż tak hojnie nie jestem obdarzony.
– Świnia!
– Miło mi. Kowalski jestem.
– Niech mnie pan w dupę pocałuje!
– O nie proszę pani! Ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty.