Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi z niej spasiona mysz, w jednej łapie trzyma prawie kilogramowy kawał żółtego sera, drugą ciągnie za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie w stronę pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy. Taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki. Z dezaprobatą kręci głową i mruczy pod nosem :
– Jak dzieci, kur’wa, jak dzieci.

– Boże, jaką jazdę miałem ostatnio.
– Opowiadaj.
– Pojechałem na casting obudzić tę całą Śpiącą Królewnę. Wbijam do niej – śpi jak zabita, no to przetarłem usta i dawaj ją całować – a ona nic. Zacząłem całować coraz namiętniej – a ona nic. Wreszcie rozchyliłem jej wargi, wepchnąłem język do środka i walczę z całych sił, żeby tylko ją obudzić.
– No i?
– No i nagle usłyszałem głos z komisji – „W usta, debilu! W usta!”

Pierwsza polska ekranizacja światowego bestselleru!
Zabójczy spisek. Gerontofilia. Zdrada i kłamstwa. Zoofilia. Zjadanie człowieka żywcem. Zabójstwo. Profanacja zwłok.
Wszystko to i wiele innych… w nowym polskim przeboju kinowym „Czerwony Kapturek”.

Przedziera się Polak przez dżunglę afrykańską. Tnie maczetą chaszcze oganiając się od robactwa. Wtem słyszy w oddali głosy po polsku. Ucieszony przyśpiesza, wpada na polanę i widzi siedzących na baobabie dwóch nagich murzynów z dzidami, gadających po polsku. Dopada drzewa, chwyta za pień, unosi głowę i pyta:
– Panowie, to panowie z Polski?
– Nie, ze Śląska.

Dwóch przyjaciół idzie ulica , jeden z nich zawsze naburmuszony i nic mu nie pasuje, drugi postanowił wyrwać go z tego nastroju. Wyciąga z kieszeni 50 złotych:
– Masz stary 50 zeta idź zjedz, wypij za swoje i moje zdrowie, rozerwij się…
Ten spojrzał na banknot, potem na kumpla…
– A bardziej pomiętego banknotu nie miałeś?

Czterech żonatych mężczyzn w niedzielne przedpołudnie gra w golfa. Przy trzecim dołku jeden z nich mówi:
– Nie macie pojęcia co musiałem przejść, żeby dzisiaj z wami zagrać. Musiałem obiecać żonie, że w przyszły weekend pomaluję cały dom.
Na to drugi:
– To jeszcze nic, ja musiałem obiecać, że wykopię w ogródku basen…
Trzeci:
– I tak macie dobrze… ja będę musiał przejść całkowity remont kuchni…
Czwarty z graczy nie odezwał się ani słowem, ale oczywiście pozostali nie dali mu spokoju:
– A ty czemu nic nie mówisz? Nie musiałeś nic obiecać żonie żeby cię puściła?
– Nie – odparł czwarty – ja po prostu nastawiłem budzik na 5:30 rano, gdy zadzwonił, to szturchnąłem żonę i spytałem: „Seksik czy golfik?” w odpowiedzi usłyszałem: „Odpierdol się, kije są w szafie”.

Wsiada pasażer do taksówki, podaje adres odległego osiedla. Dojeżdżając chce dać znać kierowcy, że tu trzeba skręcić – klepie go lekko w ramię. W tym momencie kierowca z dzikim okrzykiem wali prosto w jakieś krzaki na poboczu. Pasażer spanikowany pyta – Co jest?!
– Panie, wybacz Pan, ale to mój pierwszy dzień na taryfie. Przedtem jeździłem karawanem.

Małżeńska sałatka…
Ona: Dyktuj, tylko powoli, żebym nadążyła robić.
On: Jak chcesz, mogę dyktować: Do głębokiego naczynia wkładać warstwami: smażoną marchewkę i cebulę…
Ona: dobra, dalej…
On: rybę…
Ona: no, mam…
On: boczek…
Ona: dalej…
On: plastry ziemniaków…
Ona: ok, dalej…
On: drobno pocięte jajka na twardo…
Ona: dobra, dalej…
On: i zielony groszek.
Ona: Gotowe! Coś jeszcze?
On: przekładając każdą z warstw majonezem.
Ona: Kur’wa mać!