Policjant z drogówki wrócił późno do domu i zastał żonę samą w łóżku, pościel rozwalona, a żona naga w łóżku i jakoś dziwnie rozochocona.
– Cholera. Twój kochanek tu był? Gdzie się schował? Pod łóżkiem? – i zagląda pod łóżko. Pod łóżkiem nie ma.
– W kuchni? – i zagląda do kuchni. W kuchni nie ma.
– W szafie? – Z szafy wychyla się ręka z kilkoma stówami. Policjant dyskretnym ruchem bierze kasę. – W szafie też go nie
ma. To gdzie on się schował?

Idzie dwóch pijanych, z tym że jeden jakby bardziej. Ten bardziej pijany mówi:
– Stassiu, poszeekaj. Odlejmy szię.
– No dobra,to lejmy
– Stasssiu, ale wyjmij mnie fujarę, bo nie mogę znaleśśść.
No to ten grzebie, grzebie mu w gaciach i nie może jakoś znaleźć, więc
pomyślał, że zrobi kawał i wyjął z kieszeni ogórka, przystawił koledze i
mówi:
– No już wyjąłem. Lej!
Gość leje i leje. Wreszcie skończył. Mniej pijany mówi:
– A teraz ci go urwę! Patrz! Mam go w ręce!.
– Aha!
– No i jak, co czujesz?
– No, mam pełno krwi w butach.

Komunikacja miejska, szczyt, tłok, facet przyciska się do młodej dziewczyny, która odwraca się i mówi:
– Niech pan przestanie pocierać go sobie o mój tyłek!
– Przepraszam, pani się myli – odpowiada facet. – To po prostu koperta z moją pensją.
– Ach tak? No to gratuluję. Musi pan solidnie pracować skoro w ciągu ostatnich pięciu minut trzy razy dostał pan podwyżkę.

13 grudnia prezesa:
Rankiem dom Kaczyńskiego okrążyli zomowcy.
– Otwieraj! – krzyknął dowodzący esbek.
– Kaczyńskiego nie ma w domu! – powiedział Jarek.
W ten oto sprytny sposób kolejny raz przechytrzył Służbę Bezpieczeństwa (SB).

13 grudnia prezesa:
Jarek wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione 127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno. Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka – znak wpadki….