Wchodzę do kuchni i widzę, że moja mama siedzi z moim mężem. Maz płacze, a moja mama go pociesza:
– Cierp, synek, cierp! Ja z nią ponad 20 lat cierpiałam, choć sama byłam, a ty nie jesteś sam, synek – masz jeszcze swoją teściową. Razem, daj Bóg, może jeszcze chociaż piętnaście lat wytrzymamy!

Teściowa, która po raz pierwszy zobaczyła wnuka, mówi do synowej:
– Jakoś niepodobny do mego syna!
Synowa zadziera sukienkę i odpowiada teściowej:
– Mamo, to jest cipa, a nie kserokopiarka!

Każdej niedzieli zięć spotyka się na obiedzie z teściową.
Ona przyjeżdża, przywozi jego ulubione bułeczki z rodzynkami i piją herbatę. Zięć – czarną, a teściowa – zieloną.
Kiedy teściowa wyjeżdża, zięć stawia resztki swojej herbaty w ciepłe miejsce, aby zmieniła swój kolor. Na zielony – taki, jaki lubi teściowa.
A teściowa cały tydzień łapie karaluchy. Żeby nadziać bułeczki rodzynkami, które tak lubi zięć.

… samo życie…