Idzie turysta przez góry, patrzy – na łące dziura w ziemi. Podchodzi, zagląda, nie widać dna. Zaintrygowany postanowił sprawdzić, jak głęboka jest dziura. Wrzucił kamyk, nasłuchuje uderzenia o dno – cisza. Rozejrzał się po łące, znalazł większy kamień, wrzucił, nasłuchuje – cisza. Obszedł łąkę i przytaszczył wielki głaz, wepchnął go do dziury – cisza.
Coraz bardziej zaintrygowany obszedł całą łąkę i na jej krańcu znalazł wielką stalową szynę. Z wielkim trudem przyciągnął ją do dziury pewien, że co jak co, ale odgłos metalu uderzającego o dno na pewno usłyszy. Wrzucił, czeka – nic. Zrezygnowany rusza w dalszą drogę. Nagle patrzy – przez łąkę biegnie w podskokach koza i wskakuje do dziury.
Facet zupełnie zdezorientowany idzie dalej i spotyka bacę.
Baca pyta:
– Nie widział pan mojej kozy – pasła się tutaj?
– Widziałem – przed chwilą wskoczyła do tej wielkiej dziury!
– Niemożliwe, była przywiązana do takiej zaje’biście wielkiej szyny!

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz