Stefan rozlał piwo na nową kanapę, jego żona ze złości oblała go wodą niegazowaną z trzymanej akurat szklanki.
Tak w trzydziestym roku wspólnego życia przeciętni małżonkowie wymieniają płyny ustrojowe.

W sypialni.
– Wiesz, rozmiar ma duże znaczenie. Im większy tym lepszy…
– Nie zgodzę się z tym.
– A co ty, jako facet, możesz o tym wiedzieć?
– Ostatnia laska z którą uprawiałem seks była o połowę mniejsza od ciebie i było mi lepiej.

Stefanowi w zeszłym tygodniu zmarła żona. Przed śmiercią powiedziała mu „Do zobaczenia w niebie”. To nim mocno wstrząsnęło. Od tego czasu profilaktycznie zgwałcił 5 kobiet, zamordował sąsiada i podpalił sierociniec.
Kobiety powinny ważyć słowa, nawet w obliczu śmierci.

Wczoraj w knajpie zdecydowanie za dużo wypiłem. Gdy wracałem do domu żona stała już na klatce. I się zaczęło: Jak ty wyglądasz?! Zrób coś z sobą! Sąsiedzi cię oglądają w tym stanie! Zrób chociaż makijaż! – powiedziałem.

Stare dobre małżeństwo weekendową porą:
– Stefan, to ja może zrobię śniadanie.
– Nie rób Zosiu, Po viagrze jakoś wcale nie jestem głodny.
Za jakiś czas….
– Stefan, może obiad zrobię…
– Wiesz co Zosiu, po tej viagrze to ja w ogóle głodu nie czuję.
Za chwil parę…
– Stefciu, ale kolację to już zjemy, co?
– Mówię ci Zośka, że po viagrze to wcale o jedzeniu nie myślę!
– Stefan! To może zejdź ze mnie na chwilkę, bo ja z głodu zdechnę.