– Wstałem rano skacowany i poszedłem do sklepu po jakiegoś klina. Przychodzę niedospany, morda nieogolona, cały jak psu z gardła wyjęty, w szlafroku i coś do mnie dociera, że chyba coś pomyliłem. Rozglądam się – a tu teatr!
– No i co?
– Dali mi angaż.

Przyjechał drwal z Bieszczad do Warszawy. Postanowił się zabawić, więc poszedł do lokalu gastronomicznego. Siadł przy barze i zamówił piwo:
– A drugie niech pan da tej pani – pokazuje barmanowi laseczkę, siedzącą opodal.
– Szkoda czasu – mówi barman. – Lesbijka.
– Nie szkodzi.
Barman podaje dziewczynie piwo i pokazuje laseczce drwala. Ta macha chłopu ręką w podzięce.
Po jakimś czasie drwal zamawia dziewczynie drugie piwo. Potem trzecie.
Po czym przysiada się do niej i zagaja:
– I jak tam? Zabiliście Kadafiego i co dalej…?

Zrozpaczona kobieta dzwoni do dietetyka:
– Panie doktorze. Niech Pan mi pomoże. Mąż mi kupił prezent, a ja się w niego nie mieszczę.
– Spokojnie. Opracujemy dietę i już za miesiąc wejdzie Pani w tą sukienkę…
– Jaką sukienkę? Hammera mi kupił!