Dzień Dobry Bardzo. Czwartek 27 grudnia – Dzień Ulgi, Dzień Rozmyślań i Bilansu.

Imieniny dziś obchodzą: Bartłomiej, Cezary, Fabiola, Gosław, Jan, Krystyna, Maksym, Mateusz, Przybyrad, Przybysław, Sara, Teodor, Teofan, Żaneta. Solenizantom składam najlepsze życzenia.

Z kalendarium:
1529 – Zygmunt I Stary przyłączył Mazowsze do Polski.
1918 – Wybuchło powstanie wielkopolskie.
1945 – Weszły w życie postanowienia konferencji z Bretton Woods w USA. Powstały Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy.
1991 – Wolnomularstwo: Wielka Loża Narodowa Polski została obudzona przy pomocy Wielkiego Wschodu Włoch.
2002 – Amerykański koncern Lockheed Martin, oferujący samolot F-16 wygrał przetarg na dostawę samolotu wielozadaniowego dla Wojska Polskiego.
2002 – Sekta raelian poinformowała o rzekomych narodzinach pierwszego sklonowanego człowieka – dziewczynki o imieniu Eve.

Za oknem pochmurno i przelotne opady. Temperatura w porywach do +6.

Życzę miłego dnia.

– Pieska parę dni temu znalazłem. Chudziutki, biedniutki, zziębnięty i zmoknięty. Przyprowadziłem do domu – wymyłem, nakarmiłem. Co się okazało? To suka! 
– Z moją żoną było podobnie… 
– Znalazła szczeniaczka? 
– Nie. To suka jest!

Jedzie młoda matka autobusem i wiezie na kolanach niemowlaka. Obok niej siedzi facet. Dziecko popłakuje, więc matka postanawia go nakarmić. Dziecko jednak odwraca się od piersi. Matka namawia go: 
– No, weź cycusię, bo mama odda temu panu… 
Dzieciak znów się odwraca, więc matka znów go namawia… I tak w kółko. W końcu facet nie wytrzymuje: 
– Decyduj się gówniarzu, bo ja już trzy przystanki za daleko przejechałem!!!

Złowił rybak złotą rybkę i chciał ją wypuścić do wody. Ta jednak nalegała, żeby spełnić chociaż jedno jego życzenie. Facet myśli: żonę mam młodą i ładną, super samochód, extra chatę… Hm to w takim razie chcę mieć orgazm razem z żoną. Rybka ruszyła płetwą i załatwione. Podczas jazdy samochodem do domu facet miał dwa orgazmy.

Tego dnia siedziałem sobie w pracy i zajmowałem się swoimi sprawami, gdy nagle duży różowy słoń przeszedł obok mojego stanowiska. Byłem trochę zaskoczony, ale kontynuowałem swoją pracę. 
Kilka minut później przeszedł on znowu obok mojego biurka, ale tym razem podążały za nim cztery gumowe łabędzie. 
Po obiedzie wróciłem na swoje stanowisko i okazało się, że w biurze znajduje się cała farma, różnokolorowe zwierzątka. Byłem zaskoczony, co zauważył mój czarny kolega z pracy, który podszedł do mnie zapytać, czy wszystko ze mną w porządku, bo wyglądałem na bladego. 

I wtedy do mnie dotarło! Czarny kolega? 

To był tylko sen…

Teściowa mówi do zięcia: 
– Synku, kiedy umrę, nie chowajcie mnie w ziemi, a skremujcie… I popiół rozsypcie tutaj, na podwórzu. 
– O nie, mamusiu, ciut wiaterek zawieje i znów będziesz w domu!

Teściowa wiesza na balkonie pranie. 10 piętro. W pokoju siedzi zięć i pali papieroska. 
– Bóg jest! – mówi mamusia-bis. 
– Nie ma – ripostuje zięć. 
– Jest! 
– Nie! 
– Jest! – krzyczy teściowa i skacze z balkonu. Tuż przed ziemią łapie się gałęzi drzewa i padając nie robi sobie krzywdy! Zięć zbiega na dół. 
– I co teraz powiesz?! – pyta teściowa. 
– O żeż, kur’wa jego mać!

Wpada teściowa z wizytacją do synowej. Tu zajrzy, tam sprawdzi, tu powącha, tam palcem przejedzie… Kurz na palcu. Podtyka palec synowej pod nos z triumfalną miną i pyta: 
– I co?! 
– Co, co. Świnia zawsze błoto znajdzie.