Jak wieszacie papier toaletowy?

Rolka rozwija się od ściany, czy wręcz przeciwnie?

Wielu ludzi się nad tym wcale nie zastanawia, a okazuje się, że to mówi dużo o osobowości!

Z badań wynika, że ludzie, którzy wieszają papier od zewnątrz, mają większą tendencję do dominacji, niż ci, którzy wieszają papier od wewnątrz.

Co więcej, osoby wieszające papier od zewnątrz często czują wręcz przymus, żeby przewieszać papier w cudzych łazienkach (oczywiście, tylko jeśli ich zdaniem wisi źle). Brzmi znajomo?

Jak widać na powyższym przykładzie, to, co na początku było zwykłą zabawą, okazało się całkiem przydatnym narzędziem badawczym. A teraz wyobraźcie sobie, ile dzięki tej wiedzy zyskaliście.

Następnym razem, kiedy kogoś poznacie, wystarczy zapytać, jak wiesza papier w łazience. I już będzie wiadomo, jak z nim rozmawiać!

Wkrótce kac może stać się przeszłością. Hulaj dusza piekł nie ma…

Już wkrótce kac może stać się przeszłością. Według naukowców, syntetyczny alkohol, który jest pozbawiony skutków ubocznych, może trafić na rynek w ciągu najbliższych 5 lat.

Osobą odpowiedzialną za rewolucyjny wynalazek jest David Nutt. Przez jakiś czas był on doradcą brytyjskiego rządu ds. narkotyków, ale stracił posadę, kiedy zaczął głosić, że konna jazda jest niebezpieczniejsza od przyjmowania ekstazy. Mężczyzna przekonywał także, że zażywanie alkoholu jest bardziej szkodliwe niż heroina i crack. Teraz mężczyzna pracuje jako dyrektor oddziału neuropsychofarmakologii w Imperial College London.

  • Przemysł wie, że alkohol jest substancją toksyczną. Gdyby został odkryty dzisiaj, byłby niedozwolony jako środek spożywczy. Bezpiecznym limitem alkoholu w odniesieniu do kryteriów standardów żywności jest jeden kieliszek wina rocznie – powiedział Nutt.

Syntetyczny alkohol nazwa się Alcarelle. Oferuje on wszelkie „relaksujące” efekty bez żadnych objawów odstawienia lub problemów zdrowotnych. Dodatkową korzyścią jest zapobieganie paraliżowi. Nutt planuje także opracowanie wersji bez „efektu szczytowego”, co oznaczałoby, że niezależnie od tego, ile się alkoholu wypije, nie przekroczy się szkodliwej granicy.

Historia Alcarelle sięga 1983 r., kiedy to Nutt wpadł na pomysł opracowania alkoholu niewywołującego kaca. Mężczyzna jako pierwszy udowodnił, że alkohol wpływa na mózg poprzez stymulowanie receptorów GABA. Podając szczurom substancję chemiczną blokującą GABA, był w stanie otrzeźwić zwierzęta. Niestety, preparat był zbyt niebezpieczny, by podawać go ludziom – jeżeli zażyła go osoba trzeźwa, dostawała drgawek.

Teraz Nutt wie, że w różnych częściach mózgu występuje 15 podtypów receptorów GABA. Możliwe jest opracowanie alkoholu wiążącego się ze specyficznymi receptorami, wywołującego różne efekty.

Istnieje kilka drobnych problemów z Alcarelle, które wymagają dopracowania, m.in. kwestie bezpieczeństwa i smak, ale w ciągu najbliższych 5 lat wszystkie mają zostać rozwiązane.

Alcarelle prawdopodobnie nie wyprze z rynku standardowych alkoholi, ale może stanowić interesującą alternatywę dla osób szukających „kopa” bez efektu dnia następnego. Wprowadzenie syntetycznego alkoholu na rynek będzie kosztować ok. 30 mln dolarów.
media

Pić bez syndromu dnia wczorajszego, kusząca oferta. Diabeł jednak może tkwić w szczegółach i rachunek zostanie wystawiony w innej formie. Zabawy w Boga zwykle źle się kończą. 😉

Barry Dawson przez 62 lata udawał głuchoniemego, bo nie chciał słuchać zrzędzenia żony Dorothy.

84-letni Barry Dawson jest prawdziwym bohaterem brytyjskich mediów. Mężczyzna przez 62 lata udawał głuchoniemego, bo jak tłumaczył nie chciał słuchać „zrzędzenia swojej żony” Dorothy.

Barry Dawson i jego żona Dorothy.

Historia przedstawiana przez lokalne, brytyjskie media wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Para, która żyła ze sobą ponad 60 lat, nigdy nie rozmawiała. Małżeństwo Barrego i Dorothy wychowało 6 dzieci i doczekało się 13 wnucząt, wszyscy oni, nigdy wcześniej nie słyszeli głosu ojca.

Dorothny, aby móc kontaktować się z mężem nauczyła się nawet języka migowego, choć jak wspominała w wywiadzie, jej mąż nie należał do zbytnio „rozgadanych”.

„Przez dwa lata uczyłam się komunikacji przy pomocy rąk, ale gdy tylko zaczęło mi całkiem nieźle wychodzić, Barry zaczął mieć kłopoty ze wzrokiem. Teraz myślę, że to też udawał” – stwierdziła w rozmowie z dziennikarzami.

Jak doszło do odkrycia kłamstwa? Otóż jedno z wnucząt znalazło w internecie film, na którym Barry Dawson śpiewa karaoke na jednej z imprez i pokazało go Dorothy. Wcześniej Barry tłumaczył się, że uczestniczył w wieczorze charytatywnym.

Obecnie przed sądem trwa sprawa rozwodowa pary. Kobieta żąda dużego zadośćuczynienia i podziału majątku. Obrona 84-latka twierdzi jednak, że tylko dzięki ukrywaniu umiejętności mowy udało się utrzymać małżeństwo przez 60 lat.
media

Niezła jazda, facet z charakterem. 😀

Seks może być zabójczy i jest na to wiele przykładów…

1 – Zimą 2008 roku małżonkowie Kristen i Toby Taylor oddawali się w alkowie miłosnym igraszkom. W pewnym momencie wpadli na pomysł podkręcenia seksualnego napięcia. Postanowili więc sięgnąć po elektryczne klamry na sutki. Niestety okazało się, że w wyniku usterki produktu stymulacja zakończyła się porażeniem prądem. Kobieta najpierw straciła przytomność, później przestała oddychać i ostatecznie zmarła.

Mężczyzna, który wraz z żoną dwa lata wcześniej odkrył uroki BDSM, na początku tuszował prawdę, mówiąc, że żonę pokopał prąd z suszarki. Ostatecznie sąd skazał Taylora za nieumyślne spowodowanie śmierci 29-letniej żony.

2 – Sergiej Tuganov, Rosjanin, wraz z grupą swoich najbliższych znajomych urządził trwającą dwanaście godziny orgię. Żeby podołać wyzwaniu połknął wszystkie tabletki z opakowania Viagry. Dlaczego to zrobił? Bo przyjął zakład, że uda mu się zaspokoić wszystkie biorące udział w seksie grupowym kobiety. Ostatecznie wygrał równowartość 4,500 dolarów, ale nie zdążył się nią nacieszyć, ponieważ padł trupem w wyniku ataku serca.

3 – Dwójka nastolatków z Austrii – Reinhard Wallecker i Stephanie Tanzer – zakradli się do pozostawionego w garażu przy domu samochodu i tam, na tylnim siedzeniu dali się ponieść porywowi młodości i miłości. Zaślepieni pożądaniem popełnili dwa poważne błędy, które ostatecznie doprowadziły do ich śmierci. Po pierwsze kochali się w aucie, które miało odpalony silnik (na zewnątrz było minus 15 stopni), a po drugie pozostawili drzwi garażu zamknięte. Po pewnym czasie małe pomieszczenie wypełniło się spalinami, a para zmarła.

4 – W 1996 roku na chodnik pod hotelem w Los Angeles spadła Sandra Orellana. Kobieta była zupełnie naga. Okazało się, że Amerykanka wypadła z balkonu na ósmym piętrze, na którym przed zderzeniem z ziemią uprawiała seks z biznesmenem z Teksasu, Robertem Lee Salazarem. Salazara uniewinniono – sędzia stwierdził, że to był wypadek, nie działanie z premedytacją. Mężczyzna został zresztą ukarany przez los – sprawa stała się ogólnokrajową sensacją, a pikanterii historii dodał fakt, że biznesmen był żonaty (nie z Sandrą Orellaną).

5 – Policjant z Atlanty, William Martinez, w 2009 roku postanowił urozmaicić swoje życie erotyczne i wziął udział w trójkącie. Zaprosił do niego znajomego i znajomą. Niestety nadmierne podniecenie przypłacił atakiem serca. Rodzina zmarłego przedstawiciela władzy wytoczyła proces jego lekarzowi, który ich zdaniem powinien był poinformować pacjenta, że nie dla niego takie silne seksualne przeżycia. Sąd przyznał rację bliskim Martineza i zasądził odszkodowanie od kardiologa w wysokości trzech milionów dolarów.

6 – W Zimbabwe pojęcie bezpiecznego seksu nabrało całkiem nowego znaczenia po wypadku, który miał miejsce na tamtejszej sawannie. Para, która zapragnęła orgazmu w plenerze została zaatakowana w trakcie aktu przez lwa. Kobieta zmarła w wyniku odniesionych ran, mężczyzna wyszedł ze miłosnego spotkania z dzikim kotem żywy. Śledztwo wykazało, że lew nie zabił z powodu głodu (nie zjadł ciała) i już wcześniej atakował ludzi.

7 – Sachi i Tomio Hidaka z Japonii wstrzymywali się ze skonsumowaniem znajomości do dnia ślubu. Kiedy ten dzień wreszcie nastąpił, spragnieni bliskości, wreszcie poszli na całość. Niestety para nie doczekała bajkowego „i żyli długo i szczęśliwie”, ponieważ w wyniku niezdiagnozowanych wcześniej wad serca obydwoje zmarli tej samej nocy.

8 – Frank Burton miał w dniu śmierci 85 lat. Zacny wiek – pomyślicie. Owszem, ale Frank nie zmarł śmiercią naturalną. Jego zwłoki znaleziono dwa miesiące po zgonie, nagie, z obwiązanymi sznurkiem genitaliami i plastikowym czepkiem pod prysznic w ustach. Mężczyzna tak bardzo lubił podduszanie, że w końcu sam się udusił.

Z podobnego powodu miał także umrzeć wokalista australijskiej grupy INXS, Michael Hutchence. Policja na początku myślała, że Hutchance popełnił samobójstwo w hotelowym pokoju w Sydney, później stwierdzili, że udusił się przypadkowo.

9 – Ten przypadek nie jest typową śmiercią w wyniku aktu seksualnego, a bardziej konsekwencjami z nim związanymi. Ofiarą padła żona rumuńskiego tresera zwierząt cyrkowych – Hannibala Cantoriego, który zresztą po zamordowaniu małżonki popełnił samobójstwo. Co doprowadziło cyrkowca do tak drastycznego rozwiązania? Przyłapanie żony na seksie z jednym z jego podopiecznych – ogierem.

10 – 22-letnia Peruwianka, Rosa Vela zmarła z powodu sepsy – ogólnego zakażenia organizmu. Do zakażenia krwi doszło ze względu na fatalne warunki higieniczne, w których znajdowały się jej genitalia. A te nie wynikały z niechęci kobiety do wody i mydła, ale z powodu skórzanego pasa cnoty, który założył jej mąż na czas jego podróży służbowej.

11 – Poligamiści mają lepsze życie seksualne? Nie Uroko Onoja, nigeryjski biznesmen, który zmarł po tym, jak sześć jego żon zmusiło go do odbycia po kolei stosunku z każdą. Żony były ponoć zazdrosne o małżonkę numer sześć – najmłodszą i cieszącą się największym zainteresowaniem mężczyzny.

Grożąc mężowi nożem i kijami po kolei się z nim kochały. Niestety Onoji wysiadło serce podczas zaspokajania czwartej wybranki.

12 – Condor Bar w San Francisco to ponoć jeden z pierwszych barów topless w Stanach Zjednoczonych, a przy okazji sceneria jednej z bardziej przerażających scen śmierci. Zdarzenie miało miejsce po zamknięciu klubu, na jej największej atrakcji, czyli unoszącym się na specjalnym mechanizmie wielkim fortepianie. Normalnie zjeżdżała na nim zmysłowo ułożona tancerka. Feralnej nocy klubowy bramkarz, Jimmy Ferrozzo, i tancerka Theresa Hill, dali się ponieść namiętności na słynnym instrumencie. Niechcący wcisnęli przycisk, który uniósł fortepian do góry pod sam sufit. Mężczyzna zginął zgnieciony na miejscu, a kobieta w stanie szoku, została uwolniona spod zwłok kochanka po wielu godzinach – znaleziona przez dozorcę.
media

Jest wieczór, to może przemyślcie czy warto ryzykować… 😉

Zjawisko UFO w Warszawie.

Czy ufoludki podróżują w statkach kosmicznych i faktycznie starają się nawiązać kontakt z mieszkańcami Warszawy?

Te i inne pytania spędzają sen z powiek nie tylko naukowcom, ale także zwykłym ludziom. Zwłaszcza wtedy, gdy na niebie pojawiają się nietypowe zjawiska, których nie da się wytłumaczyć racjonalnie.

Najbardziej znanym miejscem w Polsce, kojarzącym się z przypadkami obserwacji UFO jest Wylatowo. Miejsce to bowiem, za sprawą tajemniczych kręgów pojawiających się regularnie na polach zboża od 2000 roku nazywane jest polskim Roswell.

Również w stolicy Polski mieszkańcy widzieli latające spodki.
Jest wiele udokumentowanych przypadków pojawienia się UFO w Warszawie:

Pierwszy odnotowany przypadek manifestacji UFO nad Warszawą miał miejsce w 1922 roku na Targówku. Jak twierdzili świadkowie tego zdarzenia: „Obiekt zleciał z nieba ze świstem, ale się nie rozbił, tylko zawisł kilka metrów nad ziemią. Przypominał złożone zewnętrzną stroną do siebie spodki i po chwili odleciał”.

UFO było obserwowane również w trakcie II wojny światowej. 9 kwietnia 1943 roku, Kazimierz Bzowski, zwiadowca AK zaobserwował statek obcych nad warszawskim gettem. Kolejny NOL pojawił się w czasie powstania. Zenon Sergisz, naoczny świadek, relacjonował po latach, że trzy dyski pojawiły się w okolicach ulicy Kruczej i minęły się z niemieckim bombowcem.

Najbardziej spektakularna manifestacja UFO w Warszawie miała miejsce 30 czerwca 1961 roku. Przez około osiem godzin nad miastem wisiał obiekt przypominający złotą kulę. Świadków były tysiące, a zdjęcie NOL-u opublikował nawet Ekspress Wieczorny. Sytuacja była na tyle poważna, że władze postanowiły powiadomić o niej wojsko, które wysłało w kierunku obiektu kilka MiG-ów. Oficjalny komunikat wystosowany kilka dni później do mieszkańców miasta głosił, że był to balon meteorologiczny, który uciekł Japończykom. Warszawiacy twierdzili jednak, że ówczesny rząd kłamie, bowiem kula była tak wielka, że mogła pomieścić wszystkie samoloty, które krążyły w jej sąsiedztwie.

Na kolejne odwiedziny obcych, stolica musiała trochę poczekać. W czerwcu 1981 roku, ponad trzydziestu świadków, obserwowało na niebie przelot malinowej kuli i srebrzystego cylindra.

Dziwne zjawisko powtórzyło się również 15 września nad Elektrociepłownią Siekierki.

20 lutego 1982 roku grupa ufologów odkryła na Jeziorku Czerniakowskim sześć przerębli, ułożonych w kształcie litery L. Pomimo wielkiego mrozu, woda w nich nie zamarzała. Wydobywały się z nich ogromne bąble.

Ufolodzy próbowali podpalać wydzielający się gaz, ale okazało się, ze jest niepalny. Obserwacje zjawiska trwały aż 6 dni.

29 września 1982 roku, około godziny drogiej w nocy, dwie osoby (ojciec z synem) wracały z działki położonej przy ulicy Wolickiej (obowiązywała godzina milicyjna, więc szli pospiesznie, rozglądając się bacznie na około). Nagle poczuli dym, a chwilę później na nieużytku w zagłębieniu terenu spostrzegli pobłyski pomarańczowego światła. Świadkowie widzieli latający dysk, wokół którego kręciły się dwa wielkogłowe humanoidy. Zdarzenie potwierdził również wysoki rangą funkcjonariusz MO, który wyszedł w nocy na balkon zapalić papierosa. Przez porządną myśliwską lornetkę zaobserwował dysk oraz dwie dziwne postacie. Po chwili obiekt wzbił się w powietrze, pozostawiając za sobą jasną smugę.

W styczniu 1983 roku u zbiegu ulic Wolickiej i Czerniakowskiej odkryto tajemniczy wypalony ślad, który miał 4,4 metra długości i 3,2 szerokości. Jak się okazało, korzenie roślin były wypalone do głębokości 15 centymetrów pod powierzchnią ziemi. Badania nie wykazały jednak śladów ognia. Stwierdzono, że ziemia wyglądała tak, jakby została przypalona od góry wielkim żelazkiem. W miejscu odkrycia występowały również anomalie magnetyczne – igła kompasu odchylała się o 17 stopni na wschód. Wczesną wiosną, gdy stopniał śnieg, w okolicy odkryto jeszcze cztery inne podobne typu miejsca.

Ale dopiero latem 1983 czołowy ufolog, odnalazł świadków wypalenia dziwnego kręgu. Mężczyźni wracający nocą z działki opisali że dziwne postacie „wzrostu miały nie więcej niż metr, były chude i jakby bez ubrania”. Opowiadali również, że dziwni przybysze manipulowali kółkami, z których biła pomarańczowa poświata i wypatrywali czegoś w trawie wokół statku.

Obecnie co jakiś czas pojawiają się doniesienia o NOL-ach pojawiających się na niebie nad stolicą. Niestety w dobie wszechobecnych i powszechnie dostępnych programów graficznych trudno je wszystkie jednoznacznie zinterpretować.

Ostatnio tego typu widoki mogli obserwować mieszkańcy północnego Mazowsza. – Do badaczy UFO zgłosiło się już ponad 80 świadków. Ich relacje są spisywane, a na mapę nanoszone są kolejne miejsca obserwacji. Świadkowie przekonują, że światła na pewno nie są wojskowymi flarami z samolotów.

Co dokładnie mogli zaobserwować na niebie mieszkańcy północnego Mazowsza? Pomarańczowe światła, które pojawiają się w całkowitej ciszy i bez charakterystycznych dla rac dymów. Świetlne plamy poruszają się w poziomie i nie opadają w kierunku ziemi.
media

Obcy są wśród nas i jest na to coraz więcej dowodów. Coś zaczyna się dziać, społeczeństwo ma większą świadomość tego, co się wokół nas naprawdę dzieje. Niestety, ludzie mają coraz mniej czasu i sił, żeby zajmować się poszukiwaniem prawdy.

Bardzo wielu miało do czynienia z istotami pozaziemskimi, ale ludzie boją się o tym mówić, bo nie chcą być wyśmiani… Tymczasem w ciągu kilku lat porządek świata zostanie przewrócony do góry nogami a za wszystkim będą stać ONI.

Zjawisko UFO w Warszawie…

Płaskoziemcy zorganizują ekspedycję naukową na kraniec świata

Zwolennicy teorii o płaskiej Ziemi postanowili raz na zawsze potwierdzić swoje domysły dotyczące kształtu naszej planety. W tym celu wybiorą się na prawdziwy kraniec świata.

Płaskoziemcy zorganizują ekspedycję naukową przez Antarktydę. Ma ona odbyć się już w 2020 r. na pokładzie luksusowego statku wycieczkowego. Póki co, nie wiadomo czy będą przeprowadzone jakiekolwiek badania naukowe, czy cała ekspedycja to tylko pretekst do imprezowania.

Zwolennicy teorii o płaskiej Ziemi, których nie brakuje także w Polsce, twierdzą, że Ziemia nie ma kształtu zbliżonego do kuli, a jest dyskiem z centrum zlokalizowanym w biegunie północnym. W związku z tym, wiele odkryć geograficznych – w tym istnienie Australii – to rządowy spisek.

Płaskoziemcy przekonują, że Słońce i Księżyc okrążają dysk Ziemi, a średnica każdego z nich wynosi dokładnie 52 km.

Wszystko, co musimy zrobić, aby raz na zawsze zamknąć tę debatę, to przemierzyć wybrzeże Antarktydy. Jeżeli uda nam się dotrzeć do Antarktydy i popłynąć dookoła, dostaniemy wynik, który udowodni, że krawędzie planety są płaskie i obali teorię heliocentryzmu – powiedział jeden ze zwolenników teorii o płaskiej Ziemi.

Ekspedycja na Antarktydę może być zagrożona przez tzw. Układ Antarktyczny, czyli międzynarodową umowę regulującą polityczno-prawny status Antarktydy, jedynego niezamieszkanego kontynentu. Głównym celem istnienia tego traktatu jest zablokowanie wszelkich roszczeń suwerenności terytorialnej związanym z Antarktydą. Ale „płaskoziemcy” twierdzą, że to spisek utrudniający poznanie „prawdy” o prawdziwym kształcie naszej planety.

Natura Antarktydy stanowi poważny problem dla zwolenników teorii o płaskiej Ziemi. Ich zdaniem, na skraju naszego świata znajduje się potężna lodowa ściana wysoka na 50 m. Lód ma grubość nawet kilkuset metrów. Celem istnienia tej struktury jest uniemożliwienie naukowcom jej przekraczania i wyznaczenie „końca świata”.
media

Jest tyle bardziej bezsensownych badań, że zbadanie płaskości Ziemi nie jest jakaś specjalną ekstrawagancją. Z zaciekawieniem oczekuję na wyniki badań…

Wszędzie znaki globalnego ocieplenia i pogłębiających się zmian w klimacie, a ja nic nie widzę. Może jestem mało podatny na globalne pranie mózgów i pogłębiające się oszołomstwo.

W ciągu dwóch tygodniu z lodowca Grey w Chile oderwały się dwie wielkie góry lodowe. Według naukowców jest to znak globalnego ocieplenia i pogłębiających się zmian w klimacie.

Jak podaje AFP w ciągu dwóch tygodni z lodowca Grey znajdującego się na terenie chilijskiego parku narodowego Torres del Paine odłączyły się dwie góry lodowe. Jedna z nich, która oderwała się 20 lutego, ma powierzchnie 8,8 hektarów, co odpowiada wielkości sześciu boisk piłkarskich.

Druga góra odłączyła się od lodowca 7 marca i ma powierzchnię około 6 hektarów. Ricardo Jana z Chilijskiego Instytutu Antarktycznego przyznaje, że jest to pierwszy przypadek w historii, by dwie tak duże góry oderwały się od lodowca w tak krótkim czasie.

W wyniku odłączenia się gór, czoło lodowca cofnęło się o 500 metrów – czyli o ponad połowę więcej, niż zaobserwowano w ciągu ostatnich 10 lat.

Naukowcy podejrzewają, że przyczyną osłabienia ścian lodowca były duże opady deszczu i ciepłe lato, podczas którego temperatury nie spadały poniżej 31 stopni. Inną przyczyną może być podniesienie poziomu wody w rzece Paine znajdującej się na terenie parku, przed czym ostrzegało chilijskie Narodowe Biuro ds. Zagrożeń (Onemi – La Oficina Nacional de Emergencias).
media

„jest to pierwszy przypadek w historii, by dwie tak duże góry oderwały się od lodowca w tak krótkim czasie”- ciekawe o jakim okresie historycznym tu można myśleć? Od ilu wieków trwają obserwacje i pomiary lodowców?

Za normalny, zdrowy i bezpieczny uznano seks wśród 13-latków…

Brytyjskie władze oświatowe tolerują seks wśród nieletnich – twierdzą obrońcy wartości rodzinnych. Chodzi o instruktażową broszurę, która ma pomóc pedagogom w rozpoznawaniu niewłaściwych zachowań wśród dzieci i młodzieży.

W broszurze za normalny, zdrowy i bezpieczny uznano w niej seks wśród 13-latków oraz pocałunki miedzy 9-latkami pod warunkiem że chłopczyk i dziewczynka się na to zgadzają.

Obrońcy wartości rodzinnych są oburzeni. Zauważają, że wskazówki władz oświatowych tolerują łamanie prawa. Uprawienie seksu w wieku poniżej 16 roku życia jest bowiem w Wielkiej Brytanii nielegalne. Nawet jeśli dzieci się na to zgadzają to popełniają przestępstwo.

Broszurka na zasadzie kolorów zaczerpniętych z sygnalizacji świetlanej określa dopuszczalne i niedopuszczalne zachowania. Kolorem zielonym oznaczono również decyzję o niepodejmowaniu inicjacji seksualnej. Z kolei czerwonym uprawnienie seksu za pieniądze.
media

Ja już tego nie ogarniam, to seks miedzy 13-latkami jest OK, a seks miedzy 13-latkiem a np. 20-latkiem już jest przestępstwem, czy też nie? Jaka jest w tym różnica, jeśli to przestępstwo?

Na Marsie odkryto złom, teraz trwa spór do kogo on należy…

Łazik Curiosity przesłał na Ziemię dziwne zdjęcie przedstawiające obiekt, który wygląda na poddaną obróbce mechaniczną część lub osłonę jakiegoś mechanizmu.

Niezwykłe zdjęcie przedstawiające coś, co przypomina fragment jakiegoś urządzenia, zostało wykonane 1 marca 2019 roku przez jedną z kamer łazika Curiosity. Wzbudziło ono zainteresowanie ufologów, którzy sugerują, że może to być jakiś artefakt poprzedniej marsjańskiej cywilizacji.

Niezwykły obiekt z pewnością nie jest kamieniem – twierdzą badacze. Wygląda jak kawałek metalu, brutalnie wyrwany z jakiegoś urządzenia. Widać ślady obróbki i okrągły otwór na środku. Według pierwszego założenia, może to być częścią łazika, ale trudno powiedzieć, która. Poza tym nigdy nie informowano, aby z Curiosity odpadały wcześniej jakieś drobne części.

Bez wątpienia jest to jedno z najbardziej intrygujących odkryć na obrazach z Marsa. Jeśli NASA nie wyda komunikatu potwierdzającego, że fragment sfotografowany przez Curiosity jest częścią łazika, można będzie założyć, że albo są to szczątki któregoś z orbiterów czerwonej planety, albo mamy do czynienia z reliktem jakiejś starożytnej marsjańskiej cywilizacji technicznej
media

Wygląda jak element ze snopowiązałki, ale nie to jest istotne. NASA teraz wie, że najpierw trzeba wysłać na Marsa złomiarzy i w tym kierunku pójdzie nabór kandydatów na marsjańską misję.

We Francji, dwie katolickie działaczki wzywają do dekanonizacji Jana Pawła II, który był ich zdaniem „protektorem oprawców” oraz głosił opresyjną wobec kobiet „teologię ciała”.

Na łamach opiniotwórczego francuskiego dziennika „Le Monde” ukazał się tekst zatytułowany „Żądamy dekanonizacji Jana Pawła II”. Jego autorkami są publicystka i biblistka Anna Soupa oraz pisarka i redaktorka „Temoignage chretien” Christine Pedotti, w Polsce znana jako współautorka „Rodzinnej encyklopedii katolickiej”.

Katolickie działaczki odnoszą się w nim m.in. do wykorzystywania seksualnego zakonnic przez osoby duchowne. Winą za ten proceder obarczają Jan Pawła II, który zdaniem autorek był „protektorem oprawców w imię racji Kościoła” oraz w swoim nauczaniu o „teologii ciała” kultywował opresyjny ideał kobiety. „Nadużyciem wobec kobiet jest ta idealizacja, to oszustwo, które maskuje niezliczone dyskryminacje, jakim poddane są kobiety w ich Kościele” – przekonują kobiety w artykule.

Żądamy dekanonizacji papieża Jana Pawła II, protektora oprawców w imię «racji Kościoła« oraz głównego architekta ideologicznej konstrukcji «kobiety«, a także zakazu nauczania, propagowania oraz publikowania «teologii ciała«, którą głosił on podczas swych katechez środowych – wzywają działaczki.

Dotychczas żaden święty nie został nigdy dekanonizowany. Dekanonizacja nie wydaje się prawdopodobna, ale sam jej postulat z środowisk katolickich jest znaczącym wydarzeniem.
media

To atak określonych kół na polskiego półboga… i musi się spotkać z zdecydowaną reakcją społeczeństwa… Może jakiś szturm modlitewny albo coś…