Pochodząca spoza Układu Słonecznego planetoida Oumuamua to jedno z najbardziej zagadkowych ciał kosmicznych, jakie w ostatnich latach udało się odkryć astronomom.

Jak się okazuje, teoria według której obiekt ten jest obcym statkiem kosmicznym wciąż znajduje wsparcie naukowców z uniwersytetu Harvarda.

Warto nadmienić iż są to ci sami badacze, którzy głosili podobne tezy pod koniec 2018 roku, wywołując tym samym kolejną falę zainteresowania dziwną asteroidą.

Profesorowie Abraham (Avi) Loeb oraz Shmuel Bialy pracują na Uniwersytecie Harvarda. Ich zdaniem Oumuamua może być czymś w rodzaju statku kosmicznego, który jest pokryty jakimś typem żagla kosmicznego. Tego typu napęd wykorzystuje ciśnienie światła gwiazdy i wywierane przez cząstki wiatru słonecznego do nadania pojazdom prędkości.

Sztuczne pochodzenie obiektu było już przedmiotem badania za pomocą urządzeń radiowych, ale nie wykryto żadnych sygnałów pochodzących z Oumuamua. Szczególnie interesujący wydawał się jednak sposób poruszania się obiektu w przestrzeni kosmicznej. Chodzi konkretnie o to, że w niezrozumiały sposób przyspieszał on i zmieniał kierunek lotu podczas samego zbliżenia do Słońca. Zupełnie, jakby ktoś nim sterował

Temat pozaziemskiego pochodzenia obiektu powrócił ponownie za sprawą wywiadu udzielonego przez wspomnianego wcześniej Avi Loeba. Mężczyzna twierdził w nim, że obca cywilizacja usiłowała skontaktować się z nami przy użyciu pojazdu znanego przez nas jako Oumuamua (czyli z hawajskiego wędrowiec), jednakże my nie byliśmy w stanie odebrać nadawanego przez nich sygnału.

Badacz odnosił się między innymi do kwestii orbity tego obiektu, która nie sprawiała wrażenia, jakby była kreowana jedynie siłą grawitacji Słońca. Zasugerował, że za zmiany w orbicie obiektu musiała być odpowiedzialna jakaś nieznana siła.

Niezależnie, czy uznamy to za naturalne zjawisko fizyczne czy też dowód na istnienie obcych cywilizacji, nie, wygląda na to, aby dyskusja na temat pierwszego gościa spoza Układu Słonecznego miała ucichnąć.
media

Moim skromnym zdaniem, to jakiś odpad pozostały po stworzeniu świata. A mógł Bóg z niego zrobić coś fajnego… Obsesja na punkcie obcych cywilizacji trzyma ma się dobrze… 😉

Polska zagrożona niszczącym trzęsieniem ziemi.

Potworny huk zagłusza wszystko dokoła. Ziemia zaczyna tańczyć ludziom pod nogami. Na ulice lecą cegły z kołyszących się budynków. Po chwili walą się całe ściany. Samochody wpadają na siebie, tworząc gigantyczne karambole… Do tej pory podobne zdarzenia Polacy znali wyłącznie z filmów i doniesień ze świata w telewizyjnych dziennikach. Niestety, niebawem może się to zmienić…

Silne trzęsienie w Polsce jest prawdopodobne – uważają naukowcy. To, że nie wystąpiło u nas przez kilka wieków, nie ma tu nic do rzeczy. Wbrew pozorom wcale nie jesteśmy krajem asejsmicznym, czyli takim, w którym trzęsienia ziemi są niemożliwe.

Tak naprawdę grozi nam nawet trzęsienie o sile 6 stopni w skali Richtera, czyli takie, które może doprowadzić do zawalenia się niektórych budynków – twierdzą naukowcy z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Dla porównania: trzęsienie z 2003 roku, które zmiotło całkowicie z powierzchni ziemi irańskie miasto Bam, miało siłę 5,9.

Polska znajduje się na tak zwanym szwie w strefie Teisseyra-Tornquista. Innymi słowy – żyjemy na krawędzi łączącej dwie płyty tektoniczne, które uderzając o siebie, mogą wywołać trzęsienie. Krawędź ta przebiega od Kołobrzegu po Przemyśl.

Kiedy ziemia się zatrzęsie? Okazuje się, że może to nastąpić w każdej chwili. Odczuwalne, naturalne trzęsienia zdarzają się w Polsce co 5-10 lat, ale tak naprawdę nie da się ich przewidzieć.

W ostatnich latach urządzenia pomiarowe rejestrują coraz więcej tych zjawisk – dodaje. – Niektóre zdarzenia były dla naukowców zaskakująco silne – dodaje ekspert.

Co nam grozi? W przypadku trzęsienia o sile 6 stopni mogą zawalić się domy. Nie rozpadną się tylko te bloki z wielkiej płyty, które są prawidłowo wykonane, ale nawet w tych dobrze zbudowanych powstaną szkody powodujące konieczność wyburzenia takich budynków w ciągu paru lat.

Największe trzęsienie w Polsce odnotowano w XVIII wieku, miało siłę 5,7 stopnia w skali Richtera, a współcześnie dużym zaskoczeniem były straty po wstrząsie podhalańskim w 2004 roku. Teoretycznie wstrząsy mogą u nas dochodzić do 6 stopni, a nawet lżejsze potrafią doprowadzić do znacznych szkód, tak było np. w 2003 roku w Iranie i w latach 90. w Armenii, gdzie wstrząsy o sile 5,9 stopnia doprowadziły do ruiny całych miast.

Polska dzieli się na pięć odrębnych rejonów sejsmicznych, z których można dodatkowo wyodrębnić podjednostki Śląska oraz Zapadliska Przedkarpackiego.

Najbardziej aktywne sejsmicznie są pogranicza słowackie i czeskie. Wiąże się to z młodym wiekiem Karpat oraz stosunkowo dużą sejsmicznością Masywu Czeskiego – jednostki tektonicznej, której północną granicę stanowią Sudety.
media

Mamy zacząć się bać? Do tej pory wydawało się że nami nie zatrzęsie.

Statki obcych wysysają energię ze Słońca.

W okolicy Słońca obserwowane są dziwaczne anomalie. Niektórzy sugerują, że to, co czasem zauważają satelity monitorujące naszą gwiazdę to nie błędy matryc CCD, lecz realne obiekty pojawiające się w okolicach naszej gwiazdy.

Tajemniczy obiekt wygląda tak, jakby był otoczony polem ochronnym w kształcie sfery. Podobne rzeczy widziano już kilkukrotnie, w tym przynajmniej dwa razy zaobserwowano „obiekty”, które miały pobierać ze Słońca plazmę.

Nagranie ostatniego zjawiska umożliwiły urządzenia zamontowane na solarnym obserwatorium kosmicznym SOHO. Rozmiar dziwnego obiektu wraz z polem siłowym jest imponujący i ufolodzy szacują go na 164 tysiące kilometrów. To wielkość odpowiadająca kilkunastu Ziemiom lub Jowiszowi. Na powierzchni rzekomego obiektu, przy jego lewej krawędzi, można dostrzec wzór podobny do pięciokąta. Niektórzy twierdzą, że może być to jakaś struktura na powierzchni pojazdu.

Ufolodzy nie pierwszy raz odnajdują dowody na obecność w pobliżu Słońca dużych obiektów. Istnieje teoria, że to ogromne obce statki, które gromadzą się wokół Słońca, aby naładować napędy.
media

To może tłumaczyć dlaczego zniknęły plamy na Słońcu, stoją za tym obcy… wysysający energię z naszego Słońca.

Amerykańska broń chemiczna do dziś zabija Wietnamczyków.

Wojna w Wietnamie, podczas której Amerykanie stosowali broń chemiczną, wywarła katastrofalny wpływ na tamtejsze społeczeństwo. Choć minęło wiele lat od zakończenia wojny, w Wietnamie wciąż rodzą się zdeformowane dzieci.

Wojna w Wietnamie wybuchła w 1957 roku. Konflikt toczył się między Wietnamem Północnym i Wietnamem Południowym. W 1964 roku, Stany Zjednoczone oficjalnie stanęły po stronie tego drugiego państwa i rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę działanie zbrojne.

Choć Amerykanie mieli faktyczną przewagę w postaci zaawansowanej broni i lotnictwa, słabo wyposażeni komunistyczni partyzanci ukrywali się w dżunglach, przypuszczali ataki z zaskoczenia i organizowali zasadzki. Stany Zjednoczone zaczęły więc używać broni chemicznej – tęczowych herbicydów, które niszczyły wszelką roślinność.

Najpopularniejszym z nich był tzw. Agent Orange, wyprodukowany przez koncerny Dow Chemical i Monsanto, ale stosowano również Agent Green, Agent Pink, Agent Purple, Agent Blue i Agent White. Wszystkie wymienione chemikalia były spryskiwane nad Wietnamem.

Defoliacja doprowadziła do opadania liści z drzew, przez co partyzanci stracili swoją naturalną ochronę i stali się podatni na ataki z powietrza. Broń chemiczna niszczyła również uprawy, które zapewniały pożywienie dla wietnamskich partyzantów. Opryski chemiczne trwały w latach 1962-1971 w ramach operacji Ranch Hand. Amerykańskie lotnictwo zrzuciło łącznie około 80 milionów litrów chemikaliów na powierzchni ponad 77 tysięcy km kwadratowych.

Stany Zjednoczone twierdziły, że Agent Orange i inne toksyczne związki chemiczne nie będą stanowić długofalowego zagrożenia dla zdrowia ludzi. Nawet gdy Wietnam Północny zaczął publicznie pokazywać pierwsze ofiary oprysków chemicznych, Amerykanie uznali to za komunistyczną propagandę. Tymczasem ofiar było coraz więcej.

Minęło już ponad 40 lat od zakończenia tej tragicznej wojny. Dziś wszyscy wiemy, że Agent Orange i inne herbicydy tęczowe, które zrzucano nad Wietnamem, wywarły katastrofalny wpływ na zdrowie ludzi wystawionych na ich działanie, a także na przyszłe pokolenia.

W Wietnamie do dnia dzisiejszego rodzą się dzieci z poważnymi deformacjami, które cierpią na choroby psychiczne i neurologiczne, są podatne na choroby nowotworowe i mają wiele innych problemów zdrowotnych.

Niemal 5 milionów ludzi zostało wystawionych na bezpośrednie działanie amerykańskiej broni chemicznej. Ponad 400 tysięcy zginęło, lub zostało trwale okaleczonych.

Wietnamski Czerwony Krzyż szacuje, że obecnie nawet milion ludzi jest niepełnosprawnych lub posiada pewne problemy zdrowotne, wynikające z zastosowania herbicydów tęczowych w latach 1962-1971. Wśród nich jest około 150 tysięcy dzieci.

Trujące związki chemiczne do dziś występują w glebie, żywności, w wodzie, a nawet we krwi wielu Wietnamczyków.

Dr Wayne Dwernychuk, który przez ponad 15 lat badał efekty stosowania toksycznych defoliantów twierdzi, że Agent Orange będzie wywierał wpływ na zdrowie i ingerował w kod genetyczny nawet 12 kolejnych generacji.

„Pamiątka” po tej wojnie będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ani Stany Zjednoczone, ani firmy produkujące herbicydy tęczowe nigdy nie wypłaciły odszkodowań za zbrodnie dokonane na Wietnamczykach.
media

USA – państwo które zaczęło swą historię od holokaustu Indian i nigdy nie odpowiada za swoje zbrodnie. Prawie za każdym konfliktem na świecie stoją czarne charaktery z USA.

Demokracja amerykańska – gówna religia na kontynencie północnoamerykańskim, głoszona po świecie przez misjonarzy zwanych też żołnierzami.

Dzień Dobry Bardzo. Niedziela 20 stycznia 2019 – Dzień Przypadkowych Przypadków, Dzień Uno.

Dzień Dobry Serdecznie. 😀 Niedziela 20 stycznia – Dzień Przypadkowych Przypadków, Dzień Uno.

Imieniny dziś obchodzą: Dobiegniew, Dobroniega, Dobrożyźń, Dobrzegniew, Eutymiusz, Euzebiusz, Fabian, Fabiana, Maur, Sebastian. Solenizantom składam najlepsze życzenia.

Z kalendarium:
1895 – Po raz pierwszy użyto promieniowania rentgenowskiego (promieni X) w celach klinicznych. W Dartmouth w stanie New Hampshire zastosowano je do zbadania i złożenia złamanej ręki.
1924 – Został utworzony Bank Polski SA, posiadający wyłączne prawo emisji pieniądza.
1969 – Czeski robotnik Josef Hlavaty dokonał w Pilźnie aktu samospalenia w proteście przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji.
1983 – Odbyła się prezentacja Fiata Uno.
2013 – Austriacy opowiedzieli się w referendum za pozostawieniem obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej.
2017 – Donald Trump został zaprzysiężony na 45 prezydenta USA.

Za oknem pochmurno z przejaśnieniami. Temperatura w okolicy -2.

Życzę miłego dnia.

Badania amerykańskich naukowców wskazują, że klnący mają szerokie słownictwo i płynność wyrażania.

„Przeklinanie to objaw ubóstwa języka”. To bardzo powszechne przekonanie głoszone głównie przez tych, którzy nie klną. Tymczasem badanie opublikowane w piśmie Language Sciences pokazuje coś dokładnie odwrotnego.

Okazuje się, że bogaty repertuar przekleństw idzie w parze z szerokim słownictwem z innych dziedzin i płynnością wyrażania się. Takie wyniki uzyskał zespół, który prowadzili Cristin Jay i Timothy’ego Jay. Przebadali oni 43 uczestników (w tym 30 kobiet) w wieku od 18 do 22 lat. Badani byli między innymi poddawani testom oceniającym swobodę wypowiadania się, proszeni o wypowiedzenie możliwie dużej liczby przekleństw w ciągu 60 sekund, zapisanie na kartce jak największej liczby przekleństw zaczynających się na literę „a”.

Pierwszym spostrzeżeniem było to, że kobiety i mężczyźni przeklinali równie sprawnie. Najciekawsze jest jednak to, że im sprawniej ktoś przeklinał, tym większą miał swobodę wypowiadania się i tym bogatszy zasób słów. Ludzie używający przekleństw zarówno dobrze rozumieli ich znacznie, jak i wyczuwali niuanse potrzebne do odpowiedniego stosowania tych słów.

Badani wykazywali się dużą inwencją w wymyślaniu i składaniu przekleństw, w sumie powiedzieli i zapisali 533 różne słowa i ich połączenia. Stereotyp mówiący, że przeklinanie jest sposobem na łatanie braków słownikowych lub objawem umysłowego ubóstwa nie znajduje potwierdzenia. W podsumowaniu badania naukowcy piszą:

Obfity słownik przekleństw może być raczej wskaźnikiem zdrowych zdolności językowych, niż maskowaniem ich braku.
media

Dla ścisłości; nauowiec Timothy Jay – światowej sławy amerykański ekspert w dziedzinie przekleństwa, a naukowiec Cristin Jay to chyba będzie żona, ale już nie takiej światowej sławy.

Ja nie przeklinam, no i mam ubogi słownik, nie potrafię też się płynie wyrażać, tak to przynajmniej powinno wyglądać według amerykańskich naukowców. Może powinienem zacząć kląć jak szewc?

Plotka to też chemia…

Plotkowanie ma dobroczynne działanie, tworzy więzy i klimat zgody oraz zrozumienia – takie są ustalenia zespołu naukowego z uniwersytetu w Pavii we Włoszech. Konkluzje psychiatrów są wynikiem eksperymentu łączącego psychologię i biochemię.

Jak stwierdził zespół naukowy z Lombardii, plotkowanie uwalnia w organizmie oksytocynę, nazywaną hormonem przyjaźni, więzi i miłości.

„Plotka ma na celu skonsolidowanie grup społecznych poprzez wykluczenie elementów zewnętrznych i potencjalnych sprawców niestabilności, takich jak osoby rozbijające rodziny, zawsze skazywane na ostracyzm przez plotkujących” – twierdzi badaczka Natascia Brondino, która wraz z dwojgiem innych specjalistów poddała eksperymentowi dwie grupy studentek. Autorzy doświadczenia zastrzegli, że ograniczyli się do jednej płci, aby uniknąć dodatkowego wpływu pociągu fizycznego na poziom oksytocyny.

Eksperyment dotyczył, jak wyjaśniono na łamach dziennika „La Repubblica”, plotki o niespodziewanej ciąży. Studentki nie wiedziały o tym, że w nim uczestniczą.

Zostały podzielone na dwie grupy; w jednej z nich wywołano dyskusję o ciąży jednej ze studentek, a w drugiej o wypadku sportowym. Następnie rozmawiano na neutralny temat.

Okazało się, że poziom oksytocyny w ślinie rośnie o 2 procent w czasie rozmowy o kontuzji , a o 50 procent w rezultacie plotkowania o bliźnich. Spada zaś, gdy poruszana jest sprawa zupełnie neutralna.Potwierdzono jednocześnie dobroczynne działanie samej rozmowy.

W czasie każdej z nich obniżał się poziom kortyzolu – hormonu stresu. Już sama rozmowa uspokaja – podkreślają psychiatrzy z Pavii.

Zastrzegają zarazem, że klimat zgody chemicznie wywołany przez plotki jest ulotny, bo oksytocyna krótko pozostaje w organizmie.
media

Plotka doskonale wpisuje się w nasz charakter zwierząt stadnych. Z każdych dziesięciu osób, które plotkują o tobie, dziewięć powie coś złego, a dziesiąta coś dobrego, ale w bardzo zły sposób. 😉

Gdzie diabeł dobranoc mówi do ciotki,
gdzie w cichej niezgodzie przyszło nam żyć,
na piecu gdzieś mieszkają plotki,
wychodzą na świat, gdzie chce im się pić.
Niewiele im trzeba, żywią się nami,
szczęśliwą miłością, płaczem i snem,
zwyczajnie, ot, przychodzą drzwiami,
odchodzą, gdy ktoś postraszy je psem.
(Agnieszka Osiecka)

Co tak naprawdę rząd USA i NASA ukrywa przed ludzkością…

Do tej pory wszyscy byliśmy przekonani o tajemniczych zjawiskach UFO na niebie, o istnieniu inteligentnych, rozwiniętych duchowo, wyprzedzających nas miliony lat obcych. Jednak były pracownik rządowy Jeremy Blisson w USA odważył się pod ryzykiem śmierci ujawnić co tak naprawdę rząd USA i NASA ukrywa przed ludzkością. To wszystko zmienia o 180 stopni dotychczasowe podejrzenia i poglądy wielu badaczy zjawisk UFO oraz zawodowych ufologów.

Wg. odtajnionych przez Jeremiego informacji i tajnego jak dotąd raportu wynika, ze to wcale nie obcy są bardziej zaawansowani technologicznie od nas, to nie oni nas porywają, to nie oni są nad nami gorą, to nie oni szykują się do ujawnienia ludzkości, tylko… to NASA już od ponad 20 lat odwiedza i atakuje obcych na Marsie, a także na księżycu Jowisza – Europa.

W odtajnionych aktach są zawarte tysiące raportów z przebiegu działań militarnych na Marsie, obcy zostali zaatakowani kilkakrotnie przez flotę USA i przejęto ich bazy na Marsie. Jak łatwo się domyślić wszystkie jawne zdjęcia Marsa są sfałszowane.

Najciekawsze jednak rzeczą jest fakt, ze obcych znaleziono za pośrednictwem sondy Voyager wysłanej w latach siedemdziesiątych w poszukiwaniu życia we wszechświecie! Nasa odebrała sygnał od szaraków na początku lat osiemdziesiątych, przez ponad 10 lat szykowała się do wyprawy i ataku na bazy obcych.

Natomiast obserwacje UFO na naszej planecie, to nic innego jak dezinformacja rządu USA, który w jak najskuteczniejszy sposób odwracał uwagę od tego jaka faktycznie jest prawda.

Wciskano nam bajki i legendy o groźnych i panujących nad nami obcych, którzy nas porywają, wszczepiają implanty. A latające spodki to tak naprawdę rządowe zabawki, którymi NASA zaatakowała obcych, które są po prostu testowane na naszym niebie, a my bierzemy je za pojazdy kosmitów.

Obcy nigdy nie posiadali pojazdów anty-grawitacyjnych, to wszystko nasze ludzkie wynalazki! A szaraki zamieszkujące Marsa oraz inna rasa zamieszkująca księżyc Europa, są na niższym stopni technologicznym i nie posiadają kosmicznych pojazdów latających! Czyli jest zupełnie na odwrót niż wszyscy myśleliśmy.

Przez wszystkie lata byliśmy umiejętnie oszukiwani przez USA, ukrywali oni swoje barbarzyńskie „krucjaty” w kosmosie.

Kolejna sprawa – kręgi w zbożu! Okazało się ze to nic innego jak wołanie obcych o pomoc! w nadziei ze istnieją jeszcze dobrzy ludzie na Ziemi i zrozumieją ich przekaz i pomogą.

Szaraki porozumiewają się za pośrednictwem kreowania znaków za pomocą telepatii na ogromne odległości, wysyłają kule energii, coś jakby organiczne sondy (jednak nie potrafią jej wykorzystywać w innych celach). Słynny krąg w zbożu, o nazwie „Alien Face”, gdzie jest przedstawiony portret szaraka z zapisem kodu binarnego, zawierał jedno nierozszyfrowane, tajemnicze słowo brzmiące „EELRIJUE”. Wg. analizy języka szaraków w raporcie, okazało się ze to słowo oznacza nic innego jak „POMOCY!”.

Podobnie było z sekcja zwłok kosmitów, jeden z kosmitów próbował uciec z bazy USA, porywając statek anty-grawitacyjny USA, niestety słaba umiejętność pilotażu spowodowała katastrofę. Po czym zrobiono niby sekcje zwłok na kosmicie z rozbitego UFO, a tak naprawdę było to nagranie jednej z tysięcy sekcji zwłok. Wszystko to zawiera raport. Sam Jeremi twierdzi – „nawet wśród pracowników NASA nie wszyscy byli wtajemniczeni, po prostu pracowali, robili swoje, nie wolno im było pytać do jakich celów zostaną użyte te urządzenia, mówiono im tylko, ze są to doświadczenia naukowe”. A potem dodał – „gdy się o tym wszystkim dowiedziałem, sam byłem w ogromnym stresie, po prostu nie mogłem wydobyć z siebie słowa, gdy dotarłem do takich dokumentów”.

Jeremi Blisson pracował przez 8 lat w NASA w dziale technologii lotniczych i nowoczesnych napędów anty-grawitacyjnych. Sądził że będą wykorzystywane jako pojazdy wojskowe na Ziemi, jednak wzbudziło w nim podejrzenie to, ze w ciągu 20 lat ani jeden pojazd anty-grawitacyjny nie został oficjalnie wprowadzony do armii USA na Ziemi, dlatego postanowił zaryzykować i dotrzeć do prawdziwych informacji. Okazało się ze maszyny latają w kosmosie i są maszynami do egzekucji.

Akta zawierają także szczegółowe raporty z przerażających doświadczeń robionych na szarakach, porażanie ich prądem, badanie reakcji mięśni, a także tortury.

Żyliśmy pięknym mitem inteligentnych, budzących strach, mających nad nami przewagę istot pozaziemskich, którzy nad nami panują i którzy traktują nas jak rybki w akwarium, jak robaczki hodowlane, a tymczasem okazało się ze to my jesteśmy największymi i najbardziej złymi istotami w naszym układzie słonecznym, mordercami kosmosu.

Kolejna sprawa, słynna twarz na marsie i piramidy, one naprawdę istnieją! Jednak nie są one pozostałościami dawnej marsjańskiej cywilizacji, tylko budowlami obecnej cywilizacji, która jest na niższym stopniu rozwoju technologicznego niż my. Nie opanowali jeszcze tak wysokiej technologii architektury jak my, ale za to posiadają już prymitywne maszyny latające, także ich rozwój techniki układa się trochę inaczej, niż układał się jej rozwój na Ziemi.

Teraz chyba najbardziej kontrowersyjna sprawa – loty na księżyc. Wszystkie misje Apollo, które dla opinii publicznej były lotami na księżyc, w celu eksploracji itd. były tak naprawdę wyprawami mordu na Europe – księżyc Jowisza. Lądowanie na księżycu faktycznie nakręcono w studiu, bo cel wyprawy był zupełnie inny i w innym miejscu. I w rzeczywistości misja nie nazywała się Apollo ale „Zeus 1-16”.
internet

Wstrząsające, c’nie? Prawda jest przed nami ukryta i tylko internety ją wyzwolą… 😉

Geranium to apteczka na parapecie.

Tak pospolicie uprawiane w naszych mieszkaniach geranium, często nazywane również anginką, botanicy określają jako pelargonię szorstką (Pelargonium multifidum). Ojczyzną tej rośliny jest południowa Afryka, zwłaszcza Kraj Przylądkowy gdzie rośnie jako dość duży krzew. W krajach południowej Europy, na Korsyce, w cieplejszych rejonach Rosji i w Bułgarii uprawia się ją na towarowych plantacjach.

U nas geranium w uprawie doniczkowej jest rośliną wieloletnią o gałęzistych, od dołu drewniejących pędach. Ma długoogonkowe, pierzastodzielne, jasnozielone liście. Zarówno młode pędy, jak i liście pokrywają gruczołkowate włoski. Na szczytach łodyg zakwitają grzbieciste, jasnoróżowe kwiatki. Wszystkie części rośliny wydzielają bardzo przyjemny, różanocytrynowy zapach.

Ziele geranium zawiera olejek eteryczny, którego głównymi składnikami są: geraniol, cytronelol, pinen i felandren oraz flawonoidy, gorycze, garbniki i różnego rodzaju kwasy organiczne.

Do celów leczniczych i przemysłowych olejek eteryczny destyluje się obecnie z roślin importowanych z Algierii, Egiptu, Francji i z wyspy Reunion.

Ma on wyraźne właściwości przeciwbakteryjne (zabija nawet gronkowce i paciorkowce) oraz przeciwwirusowe i z tego względu stosuje się go przy leczeniu chorób układu oddechowego, przeziębień, grypy, kataru, kaszlu, a także stanów zapalnych zatok. Stosuje się go także przy infekcjach skóry, zwłaszcza przy trądziku, egzemach, opryszczkach, łupieżu i rozstępach skóry. Reguluje także krążenie krwi i gospodarkę organizmu płynami i dlatego używa się go przy zaburzeniach krążenia, nadmiernym gromadzeniu płynów przed miesiączką oraz w przypadku cellulitisu, czyli tzw. pomarańczowej skórki na udach.

Od niedawna wykorzystuje się również antydepresyjne działanie olejku geraniowego. Zmniejsza on wyraźnie napięcia nerwowe, łagodzi bóle neuralgiczne, stany lękowe i związane z nimi często zaburzenia seksualne. Pomocny jest także w leczeniu przykrych dolegliwości okresu menopauzy, m.in. nagłych uderzeń krwi do głowy i zbyt szybko zmieniających się w tym czasie stanów emocjonalnych.

Stosuje się go najczęściej w formie masażu, jako dodatku do kąpieli oraz inhalacji w specjalnych kominkach aromaterapeutycznych.

Ze świeżych liści geranium hodowanych w doniczkach można sporządzać okłady na bolące miejsca dotknięte reumatyzmem. Zaleca się również smarowanie obolałego zreumatyzowanego ciała nalewką przygotowaną z drobno pokrajanych liści zalanych na 2 tygodnie czystą wódką.

Przy kłuciach i bólach uszu skutecznie działa wkładanie do nich świeżych liści lub olejku. Uważa się także, że wdychanie codziennie zapachu liści lub olejku przez około 10 minut wyraźnie obniża ciśnienie krwi, a stosowanie takiej inhalacji wieczorem działa nasennie.

Świeże lub suche i rozkruszone liście dodaje się do zaparzanej herbaty, co znacznie polepsza jej aromat. Drobno posiekanych listków lub sporządzonego z nich naparu w kuchni krajów południowej Europy używa się często do aromatyzowania sosów, kremów, galaretek, słodkiego pieczywa, kostek lodu, masła, dżemów oraz syropów i octów. Kandyzowane listki i kwiaty służą do dekoracji ciast. Listki kładzie się niekiedy pod pieczone jabłka. Dodaje się je również do wina, pasztetu z wątróbek i grzanek z serem. Piecze się je także z rybą w winie jabłkowym.

Przemysł kosmetyczny często używa olejku geraniowego do produkcji różnego rodzaju mydeł i perfum. Wchodzi on również w skład zapachowych mieszanek kwiatowych. Z jego udziałem wytwarza się także kremy pielęgnacyjne do twarzy o tłustej cerze łagodzące jej podrażnienia. Napar z liści geranium działa na cerę łagodnie ściągająco i oczyszczająco, a ponadto dodaje rumieńców cerze bladej i mizernej. Można go również dodawać do kąpieli.

Specjalne poduszeczki i saszetki wypełnione listkami geranium nadają bieliźnie trwały, przyjemny zapach.
media

Polecam geranium, niezawodne przy bólu ucha (robimy kulkę z listka i wkładamy do bolącego ucha, gdy wyjmujemy jest całkiem zaczerniała), zimą dobra herbata z listkiem geranium. Poruszone geranium jest naturalnym inhalatorem. To bardzo niekłopotliwa w uprawie roślinka i każdy może ją mieć.

Tajemnice księżyca i bazy UFO.

W czasie swego przesłuchania przed komisją ONZ amerykański astronauta Gordon Cooper wyraźnie przyznał, iż sam skrywał od dawna pewien sekret, do jakiego zobowiązały go władze USA, a mianowicie fakt, iż od dłuższego już czasu urządzenia radarowe USA wykrywają w pobliżu Ziemi dziwne obiekty, o nieznanych kształtach i budowie. Sam Cooper na własne oczy widział na Florydzie stojący na ziemi pojazd, z którego wysiadły cztery istoty, zabrały próbki ziemi, i odleciały.

Takie stwierdzenia z ust doświadczonego kosmonauty, bohatera USA, szokują.

Ale przypomnijmy, iż 16 maja 1963 r. podczas ostatniego okrążenia Ziemi przez Merkurego Cooper zameldował stacji kontroli lotów w Muchea w zachodniej Australii, iż widzi obiekt wydzielający zielonkawą poświatę, szybko zbliżający się do jego kapsuły. Obecność dziwnego obiektu potwierdziły radary ze stacji Muchea. Co ciekawe cały lot na żywo komentowała stacja NBC, lecz po wylądowaniu Coopera na Ziemi dziennikarzom zabroniono zadawania pytań odnośnie dziwnych obiektów w kosmosie. Nie ma to jak wolna prasa!

11 lutego 1960 r. Departament Obrony USA podał informację, iż Ziemię okrąża niezidentyfikowany obiekt o masie około 15 ton. W komunikacie podano, iż nie wyklucza się możliwości radzieckiego satelity szpiegowskiego, gdyż obiekt nie wysyłał żadnych sygnałów radiowych. Do ciekawostek należy fakt, iż obiekt ten został zarejestrowany już w latach

50-tych. Jeden z radzieckich badaczy, Siergiej Bożch oświadczył w sierpniu 1978 r. iż tym obiektem może być pozaziemski statek kosmiczny jaki eksplodował kiedyś (w zamierzchłych czasach?- atomowe wojny Bogów?) a teraz jego szczątki krążą po orbicie? Również mówi się, że mogą to być szczątki obiektu jaki eksplodował w dniu 18 grudnia 1955 roku na orbicie wokółziemskiej. Skąd Rosjanie maja takie informacje? Ano z prostego faktu, iż w latach 50-tych XX w. mieli oni przewagę w nasłuchu radiolokacyjnym przestrzeni wokółziemskiej,w tym przewagę nad Amerykanami.

3 czerwca 1964 r. załoga Gemini 4 (McDivitt i Ed White) zauważyła dziwny obiekt, posiadający długie odnóża wystające z korpusu. McDivitt zrobił kilka zdjęć obiektu, jednakże nie zostały one udostępnione opinii publicznej.

4 grudnia 1965 r. załoga Gemini 7 (James Lovell i Frank Borman) w czasie odbywania drugiego okrążania Ziemi zaobserwowali UFO wraz z jego układem napędowym. Donieśli bazie, iż widzą niezidentyfikowany obiekt latający w pobliżu ich statku. Houston stwierdził, iż Borman widzi ostatni człon ich własnej rakiety napędowej, lecz Borman to potwierdził, zaznaczając, iż widzi jeszcze obok inny obiekt. Znamy nawet zapis rozmowy między Lovellem a bazą w Houston, z której to jasno wynika, iż coś dziwnego zauważono na orbicie wokółziemskiej.

3 czerwca 1966 r. załoga Gemini 9 (Stafford i Cernan) wraz z załogą naziemną obserwowała UFO towarzyszące członowi załogowemu od samego startu.

12 września 1966 r. załoga Gemini 11 (Gordon i Conrad) w czasie przelotu nad Madagaskarem zauważyli podłużny obiekt, na co kontrola lotów NASA stwierdziła, iż to radziecki Proton 3. Lecz jak się potem okazało Proton 3 znajdował się w tym czasie około 550 km dalej . Zatem czym był ten obiekt?

11 listopada 1966 r. Gemini 12 (Lovell i Aldrin) sfotografowali 3 obiekty wokół swej kapsuły.

21 grudnia 1968 r. załoga Apollo 8 (Borman, Lovell i Aldrin) w czasie okrążania Księżyca widzieli UFO. Usłyszeli także na częstotliwościach wykorzystywanych do komunikowania się w przestrzeni kosmicznej nieznany im język.

20 lipca 1969 r. misja Apollo 11 na Księżycu – Armstrong, Collins i Aldrin. Zanim wylądowali na satelicie zauważyli dwa obiekty UFO i długi cylinder unoszące się w powietrzu. Gdy lądownik LEM „Eagle” wylądował na Księżycu, na krawędzi krateru wylądowały dwa pojazdy UFO. Po czym odleciały. Aldrin sfotografował je. Zdjęć nie opublikowano. Znamy niepewny zapis domniemanej rozmowy astronautów na ten temat, byli skonsternowani, stwierdzali, iż obiekty na Księżycu są olbrzymie, na krawędzi krateru zauważyli olbrzymie statki kosmiczne. Mieli wrażenie, że są przez nie obserwowani. Co więcej w czasie lądowania na Księżycu na specjalnych częstotliwościach do komunikowania się usłyszano dziwne odgłosy pisków, których nie udało się zidentyfikować.

Natomiast w dniu 14 listopada 1969 r. w czasie misji Apollo 12 (Conrad, Gordon i Bean) po wylądowaniu na sztucznym satelicie Ziemi spotkali tam dwa obiekty UFO, jeden obiekt stał przed drugim. W drodze na Ziemię zaś sfotografowano duży obiekt lecący pomiędzy naszą planetą a Apollo 12.

W czasie misji Apollo 16 w kwietniu 1972 r. po wylądowaniu na wyżynie Descartes z lądownika LM ujrzano bloki kamienne świecące różowym i białym światłem.

Od 1974 r. zaniechano lotów załogowych na Księżyc. Dlaczego? Już przecież w planach prezydenta Kennedy’ego były zamiary budowy bazy na Księżycu, co było o wiele ekonomiczniejsze niż budowa stacji na orbicie wokółziemskiej. Sprawę zarzucono.

14 maja 1981 r. gen. Georgij Bieregowoj, naczelnik Programu Badań Kosmicznych w radzieckim Ministerstwie Planowania, podał wiadomość, iż na orbicie wokółziemskiej radzieccy kosmonauci spotkali się oko w oko z Obcymi. Władimir Kowalionok i Wiktor Sawninik na Salucie – 6 pod koniec ich dwu i pół miesięcznej misji zetknęli się z czymś co stanowiło ścisłą tajemnicę trzymaną od lat. W 1978 r. załoga radzieckiego statku Salut-6 nagrała na kamerę na orbicie wokółziemskiej dziwne manewry UFO. Film trwa 20 minut i ponoć ma być najlepszym filmem ukazującym manewry UFO z bliskiej odległości. Co więcej film ten pokazano NASA a obie strony uzgodniły wymianę informacji w podobnych przypadkach.

Na filmie widać jak do statku Salut-6 zbliżył się na odległość 100 metrów niewielki obiekt latający o średnicy 8 metrów. Co ciekawe przez 24 godziny znajdował się on w tej samej odległości od Saluta, po czym nagle zbliżył się do niego na odległość 30 metrów. Kosmonauci przyjrzeli się obiektowi w kształcie dysku, zobaczyli trzy okna i twarze załogantów. Istoty miały podobne do ludzkich twarze i duże nosy. Ich niebieskie oczy były bardzo duże, trzykrotnie większe od ludzkich! Istoty miały dziwny, niemal obojętny wygląd twarzy, jakby całkowicie pozbawiony uczuć. Pojazd zmniejszył odległość do Saluta jeszcze bardziej, tak, że jeden z kosmonautów pokazał przez okno Obcym mapę Układu Słonecznego. Obcy pokazali podobną mapę przez swe okno. Astronauci nie tracąc zimnej krwi wzięli do rąk latarki i zaczęli wysyłać sygnały świetlne Obcym, dokładnie ciąg cyfr. Obcy po pewnym czasie także zaczęli wysyłać ciąg świetlnych znaków, z którego astronauci radzieccy odczytali jakieś matematyczne twierdzenia. Szokującym faktem jest, że astronauci wykonali spacer w kosmosie. Istoty zrobiły to samo, lecz nie potrzebowały ani masek ani kombinezonów! Wysokość istot ustalono na około 2 metry, i raczej były one androidami. Kto nimi jednak sterował??? Po czterech dobach Obcy znikli w czarnym Kosmosie.

W marcu 1989 r. pewien radioamator ze stanu Maryland przechwycił na tajnym zakresie rozmowę między promem kosmicznym NASA; ze słów płk. Johna E. Blaha możemy dociec, iż rozmowa dotyczyła obserwacji UFO: „Houston, tu Discovery, nadal OBSERWUJEMY TEN POJAZD KOSMICZNY”. Kolejna sprawa z dziwnych.

5 grudnia 1991 do Ziemi na odległość około 480 tyś km zbliżył się tajemniczy obiekt. Z początku uważano, iż jest to olbrzymi kosmiczny śmieć, lecz obliczenia to wykluczyły. Nie odebrano także żadnego sygnału radiowego od obiektu, i w sumie można uznać, iż był to gigantyczny statek kosmiczny. Między Ziemią a Księżycem zawisło coś czego do dzisiaj nie przybliżono opinii publicznej.

15 września 1991 r. kamery zainstalowane na pokładzie wahadłowca Discovery zarejestrowały ruchy świecących obiektów nad zachodnią Australią. Materiał filmowy przeanalizował prof. Jack Kasher z Uniwersytetu w Nebrasce; pokłosiem analizy był 105 stronicowy raport, wg którego zdaniem NASA te dziwne obiekty, to nic innego jak kryształki lodu. Niemniej jest to niemożliwe aby tak było, gdyż kryształy lodu nie zmieniają swego kierunku, jak było w tym przypadku, a jak ustalono większy „kawałek lodu” przyspieszył z prędkości od 0 do 4023 km na godzinę w ciągu jednej sekundy. Film pokazujący wchodzenie w ziemską atmosferę z orbity tych dziwnych obiektów jest już powszechnie dostępnym sam nie raz widziałem ten materiał filmowy dzięki uprzejmości mych kolegów. Robi duże wrażenie.

7 czerwca 1996 r. w pobliżu stacji MIR zauważono przez lornetkę 11 obiektów tworzących razem ze sobą coś na kształt linii prostej. Obiekty były wielkości dużych gwiazd. Obserwacja zjawiska dokonana została nad terenem Niemiec w godzinach 23.30 a 23.34. Również w naszym kraju zaobserwowano te tajemnicze obiekty.

Warto także przyjrzeć się dokładniej naszemu Księżycowi. Już zdaniem Armstronga rządy USA i Rosji (dawniej ZSRR) zaprzeczają wszystkim teoriom spisku, mówiącym, iż nie ma żadnych porozumień między nimi, a które dotyczą zaniechania eksploracji sztucznego satelity. Armstrong mówi, jak to możliwe, że wokół podboju Księżyca zrobiono tyle szumu, potem wysłano kilka wypraw i …. cisza! Sprawę lotów zarzucono, zaczęto tworzyć plany budowy bazy orbitalnej (MIR a teraz ISS – Między narodowej Stacji Kosmicznej).

Poza tym wiele tajemnic o Księżycu, w tym o bazach Obcych na jego „ciemnej stronie”, przedstawił w swej pracy „Penetracja” Ingo Swann. Podał m.in. ciekawe fakty dotyczące atmosfery księżyca (jej zasięg to około 10 km), wiatru jaki tam występuje, roślinności oraz żyzności gleby księżycowej. Po przywiezieniu na Ziemię próbek księżycowej gleby, posadzono w niej nasionko i podlano wodą, z zaskoczeniem zauważono, iż świetnie w niej kiełkuje!

Wiele ciekawostek o Księżycu podaj także Kazimierz Bzowski, w swym artykule – Tajemnice Srebrnego Globu. Zanim Armstrong wylądował na Księżycu na jego powierzchnie zrzucono sporą ilość sprzętu w tym sejsmicznego, co miało na celu ustalić ewentualne drgania powierzchni satelity. Po wysłaniu do Houston sygnałów o drganiach skorupy naukowcy ziemscy byli zaskoczeni. Zaskoczeni faktem, że po uderzeniu w płaszczyznę Księżyca 12 tonowych członów rakiet wywoływało to lokalne trzęsienia skorupy księżycowej. Zdaniem naukowców m.in. H. Ureya i H. Wilkinsona wyniki wskazują na fakt, że pod powierzchnią znajduje się jakaś metalowa skorupa otaczająca wnętrze satelity. Wskazywałoby to również na możliwość, iż w środku Księżyca jest wielka pusta przestrzeń. Badając skład chemiczny tej metalowej warstwy pod powierzchnią Księżyca za pomocą szybkości przenoszenia dźwięku wewnątrz warstw, ustalono, iż składa się ona głównie z : niklu, berylu, manganu, wolframu, wanadu i bardzo małej ilości żelaza. Jest to bardzo dobry stop antykorozyjny, a zatem nie jest możliwe aby był to twór naturalny….

Jeden z miesięczników amerykańskich podał także w 1979 r. informację, że sejsmometry wykryły pod powierzchnią satelity powtarzający się co 30 minut i trwający jedną minutę sygnał o wysokiej częstotliwości; sygnał ten ma dobiegać z wnętrza Księżyca z głębokości około 960 kilometrów. W takim razie kto i dlaczego go tam umieścił? I dlaczego wysyła taki sygnał ku Ziemi? Czemu on ma służyć? (Zdaniem Barbary Marciniak, autorki przekazów od Plejadian, sygnały z księżyca jak i sam Księżyc służyć ma kontrolowaniu ludzkich zachowań czy myśli). Ciekawa teza, niemal nie do uwierzenia.

To nie koniec tajemnic Księżyca. Zresztą nie sposób jest ich nawet pobieżnie omówić w jednym artykule. Otóż w najstarszych zapiskach z astronomii chińskiej (X i XI wiek p.n.e.), znajdują się opisy nieba, w których nie ma żadnej wzmianki o Księżycu. Czy znaczy to, że nie było go wtedy na naszym nieboskłonie? Również Alec Newald w swej „Koewolucji” podaje wiele ciekawych informacji odnośnie Księżyca (i Portu, jak nazywali bodaj Księżyc Starsi, cywilizacja jaka go zabrała na swą planetę z Nowej Zelandii). Także jest tam wzmianka, iż Księżyca kiedyś wokół Ziemi nie było!! Zatem kto go nam podarował i czemu on ma tak naprawdę służyć?

Na starożytnych mapach nieba z zamierzchłych czasów przed naszą erą nie ma Księżyca jako zaznaczonego obiektu. Stąd może jego pojawienie się kilka tysięcy lat p.n.e. spowodować właśnie mogło owe potopy czy katastrofy opisywane w mitach i pierwszych księgach religijnych tej planety?

Pojawiły się też teorie, iż tak naprawdę Księżyc może być starym, opuszczonym?, statkiem kosmicznym obcej cywilizacji. Jest on zawsze ustawiony do Ziemi tą samą stroną. Dlaczego tak jest? Aleksiej Archipow z Ukraińskiej Akademii Nauk podał swego czasu ciekawy fakt, iż nad Księżycem zaobserwowano wiele dziwnych obiektów i to przed 1947 r. dla przykładu podajmy fakt, iż już w listopadzie 1821 r. astronomowie na całym świecie widzieli gwiazdopodobne światło w kraterze Arystarcha. Ponownie zaobserwowano je w 1825 i 1835 roku. W 1847 r. również zauważono migające w równych odstępach czasu światło. Od kwietnia 1871 r. badacze Księżyca (selenografowie) zarejestrowali około 1600 dziwnych świateł na powierzchni satelity (głównie rejon krateru Platona). Zauważono również dziwne konstrukcje na jego powierzchni i to w kształcie piramid (najpierw na dnie krateru Linneusza), potem inne konstrukcje w rejonie krateru Erathostenesa. Obserwacji sprzed 1800 roku jak i po 1900 roku jest bardzo dużo. Podajmy tylko dla samego przykładu obserwację jaką dokonał w dniu 22 października 1790 r. astronom William Herschel. W czasie całkowitego zaćmienia Księżyca dostrzegł on wiele dziwnych światełek, punktów: małych i okrągłych, na powierzchni Księżyca.

Z kolei w 1896 r. dyrektor Obserwatorium Smitha w USA W.R. Brooks stwierdził, iż widział on ciemny, duży obiekt o obłych kształtach lecący nad powierzchnią Księżyca. Potwierdził tę możliwość holenderski astronom Muller, który widział podobny obiekt w 1894 r.

Także między latami 1941 – 1946 na powierzchni Księżyca także zauważono dziwne i intensywne rozbłyski światła ale jakby wychodzące po jego drugiej stronie.

Pytanie kto się tym przejmuje i kogo to obchodzi? Czemu nauka wciąż zbywa śmiechem te i inne fakty? Czemu układ Ziemia – Księżyc jest określany czasem mianem systemu podwójnego, ze względu na duże rozmiary naszego satelity. Lecz oba te ciała nie obiegają wspólnego środka, lecz to Księżyc obiega Ziemię.


Myślę jednak, że bariery dzielące ludzi od poznania prawdy o naszym Księżycu będą znikać, a w procesie ujawniania tajemnic skrywanych przez nasze rządy (w czyim imieniu?) dowiemy się więcej co też takiego dzieje się wokół Ziemi, którą przecież wszyscy wspólnie zamieszkujemy.
internet

Zainteresowani zagadnieniem mogą obejrzeć film „Świt Księżyca”.