Dwóch kumpli w barze:
– Coś taki przybity?!
– Ech… dopadły mnie dwa nieszczęścia!
– Jakie?!
– Po powrocie z wczasów okazało się, że wszystko z domu wynieśli.
– Straszne, a ta druga?
– Żona powiedziała: Skoro już mamy puste mieszkanie to może je pomalujemy….

– Oo, nasza nowa piękna sąsiadka to ciągle nowiuśkimi banknotami płaci…
– Bo mam w domu specjalną maszynkę do robienia pieniędzy.
– Co pani powie! I to jest legalne?
– W 100% legalne, tylko ta stara pierdoła strasznie chrapie.

W akcie desperacji nowobogacka udała sie na wieś do miejscowego znachora, aby może on znalazł dla niej dietę cud. Znachor cierpliwie wysłuchał opowieści kobiety czego ona już nie stosowała i rzekł:
– Ziemniaki
– Co, mam je jeść?!
– Nie, zbierać.

Nowobogaccy postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba…
Ubrali się odświętnie w garnitur i suknię wieczorową. Ustawili się po bilety w kolejce pod kasą. Przed nimi gość zamawia: „Tristan i Izolda. Dwa poproszę…”
Nowobogacki jest następny: „Janusz i Grażyna. Dla nas też dwa…”