Nancy Pelosi przemawia na lotnisku:
– USA szanują wasze prawo do suwerenności!
(tłum bije brawo)
– Ta wyspa będzie sama decydować o swoim losie!
(tłum skanduje)
– Macie prawo do samostanowienia!
(owacje i wiwaty)
Podchodzi do niej asystent, zasłania dłonią mikrofon i szepcze na ucho:
– Proszę pani, to nie Tajwan, to dopiero międzylądowanie na Hawajach…

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz