Ksiądz, chirurg i polityk rozgrywają cotygodniową partyjkę golfa. Mniej więcej przy czwartej jamce podchodzi do nich menedżer z klubu z prośbą o przerwanie partii.
– Dlaczego?! – pyta lekko podenerwowany polityk.
– Wiecie panowie, mały mały problem. Ta grupa, która grała przed wami, jeszcze nie skończyła…
– Co nas to obchodzi! Jesteśmy członkami klubu, gramy tu co tydzień! – krzyczy zdenerwowany już polityk.
– Przepraszam, ale jest to grupa strażaków, którzy stracili wzrok przy akcji gaszenia szkoły w naszym mieście, zrozumcie panowie…
Konsternacja…
Pierwszy odzywa się lekarz:
– Hm, to rzeczywiście zmienia postać rzeczy. Mimochodem, jutro jadę na sympozjum, porozmawiam z kolegami, może moglibyśmy coś zrobić dla tych odważnych ludzi…
– W niedziele odprawię mszę w ich intencji – deklaruje ksiądz.
W końcu odzywa się polityk:
– I tak, kur’wa nie rozumiem, dlaczego nie mogliby grać w nocy!

Avatar photo

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz