Idzie sobie Stefanek z mamą ulicą Wiejską, tuż obok Sejmu, patrzy a tu odkryty właz kanalizacyjny.
– O, popatrz mamo, krokodyl leci! – zawołał Stefanek, bo to wredny szczeniak był.
– Krokodyle nie latają, Stefciu – odpowiedziała mama i zwinnie ominęła właz.
Po pięćdziesięciu metrach dogania ich pewien poseł na Sejm, cały mokry i śmierdzący gównem, bęc Stefanka w bańkę:
– Zapamiętaj gówniarzu, KROKODYLE NIE LATAJĄ!

Avatar photo

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz