W Internecie poznała Pani Pana. A, że przypadli sobie do gustu postanowiła zaprosić go do siebie. O umówionej godzinie wyszykowana siedzi i czeka…
Czas leci, a faceta jak nie ma tak nie ma. Mija jedna godzina, druga… po 4 godzinach wkur’wiona, zmyła makijaż, przebrała się w piżamę i już szła do łóżka, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Na progu facet – odstawiony jak koń na dożynki, z bukietem kwiatów i pachnący jak dobra perfumeria. Patrzy na dziewczynę i mówi:
– Nie no, spójrz na siebie, spóźniłem się 4 godziny, a ty nadal nie jesteś gotowa!

Avatar photo

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz