W niedzielne przedpołudnie poszedł facet z żoną na mszę. Zapomniał jednak wyłączyć telefon, który zadzwonił podczas ceremonii. Wielebny go skarcił, inni wierni patrzyli na niego krzywo do samego końca. Przez całą drogę do domu żona truła mu łeb. Faceta przepełniały wstyd, zakłopotanie i upokorzenie.
Tego samego wieczoru poszedł do baru. Wciąż był zdenerwowany i ręce mu się trzęsły. Z tych nerwów wylał drinka na stół. Kelner przeprosił go i dał mu serwetkę do wysuszenia koszuli, wytarł stolik i podłogę. Kierownik zaproponował mu kolejnego drinka na koszt firmy i powiedział: „Nie martw się. Wszyscy popełniają błędy”.
I zapewne nie zdziwicie się, że facet rozwiódł się, został ateistą i co wieczór chodził do baru….

Avatar photo

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz