Wioska, droga, samochód…. Nagle na drogę wyskoczył kogut. Prosto pod koła… i tylko chmura piór unosiła się w powietrzu….
Kierowca zdenerwowany zatrzymał się, wziął ciało koguta i podszedł do pobliskiego domu. Zadzwonił do drzwi i po chwili otworzył gospodarz.
Kierowca skruszonym tonem:
– Przykro mi ale właśnie zabiłem pańskiego koguta…. może mógłbym coś zrobić żeby go panu jakoś zastąpić…
– Jak pan bardzo chce… – odparł gospodarz – kury są za domem…

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz