Przychodzi facet do apteki, pokazuje dłoń i mówi:
– Pięć.
– Co pięć? – pyta aptekarz.
– Pięć tabletek viagry. Zaprosiłem pięć fajnych lasek na wieczór.
Następnego dnia ten sam facet przychodzi znowu i pokazuje dwie dłonie.
– Co? Dziesięć? – pyta aptekarz.
– Nie, coś na odciski do rąk. Nie przyszły…

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz