Pewna kobieta wyszła na spacer z yorkiem. Idąc alejką parkową psina zaczęła ciągnąć w zarośla za potrzebą. Po chwili jak z pod ziemi zjawił się obok nich Strażnik Miejski z poleceniem sprzątnięcia po piesku.
A co mam sprzątać po takim maleństwie – zaśmiała się kobieta.
Proszę za mną… sprawdzimy.
W zaroślach wskazał na pokaźnych rozmiarów kupę psiego gówna.
Pan chyba oszalał – krzyczała kobieta. Jak takie maleństwo mogło taką wielką kupę zrobić
Proszę nie utrudniać… też bym się zmniejszył gdyby ze mnie wyszło tyle gówna. Albo pani sprząta… albo wypiszę mandat!

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz