Do małego hoteliku zjechali nowożeńcy. Ona – 25, on – 80. Rankiem panna młoda schodzi do baru trzymając się ściany, siada ostrożnie przy barze i zamawia szklankę wody.
– Co się stało? – pyta barman. – Wygląda pani jak po zapasach z niedźwiedziem.
– Ach… – wzdycha kobieta – Kiedy mówił, że oszczędzał na mnie 50 lat, myślałam, że mówił o pieniądzach…

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz