Pewien hodowca gołębi ze Śląska miał jeden okaz, który zawsze wygrywał zawody, wracał do domu pierwszy.
Kiedyś jeden z sąsiadów hodowcy jechał do Amsterdamu, więc ten poprosił go aby zabrał gołębia i tam go wypuścił notując datę i godzinę.
Po tygodniu wrócił sąsiad ale gołębia nie było.Hodowca zaczął się martwić, że coś złego spotkało jego pupila, a jednocześnie przez kolejne dwa tygodnie kilka razy dziennie wydzwaniał do sąsiada z zapytaniem czy na pewno go wypuścił.
– Na 100 % – niezmiennie odpowiadał sąsiad.
Po miesiącu dzwoni hodowca jeszcze raz i mówi :
– Ty ciulu, faktycznie go wypuściłeś, tylko zapomniałeś mu skrzydełek rozwiązać i biedaczysko na piechotę wrócił.

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz