Nauczycielka plastyki próbuje uzmysłowić dzieciom że są różne rodzaje piękna. Jako przykładu używa róży i fiołka. Niestety dzieci są trochę oporne na jej rozumowanie więc postanowiła z innej strony:
Wyobraźcie sobie wysoką, piękną i bogato ubraną panią, kroczącą z dumnie podniesioną głową… na nikogo nie spojrzy, nikomu się nie ukłoni – to róża. A za nią idzie stworzenie niepozorne, skromnie spuszcza głowę – to…
Na to dzieci:
– To jej mąż! To jej mąż!

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz