Swego czasu… mama Czerwonego Kapturka, w obawie przed nasilającą się przemocą, zafundowała córeczce Berettę M9 – coby dziecko mogło się lepiej bronić. Od tej pory Czerwony Kapturek nosił swojego gnata w koszyczku.
Krytycznego poranka Kapturek maszerował przez las do babci… Wtem zza drzewa wyskoczył zły wilk i zawołał:
– Ha! Mam cię! Teraz cię wyobracam, aż ci mózg uszami wyskoczy!
Na te słowa dziewczątko płynnym ruchem wyciągnęło spluwę:
– Ależ nie, ty szowinistyczna męska świnio! Teraz zjesz mnie, jak mówi bajka.

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz