Prezes dużego koncernu budzi się rano w łóżku swojej sekretarki, obok chrapie smacznie zaspokojona sekretarka. Prezes z szałem w oczach mówi sam do siebie:
– O kur’wa, jak ja to wytłumaczę żonie… zabije mnie, miałem wczoraj wieczorem być na rocznicy teściów…
Nagle na twarzy widać olśnienie. Wypada z łóżka, łapie telefon, wbija numer żony i krzyczy do słuchawki:
– KOCHANIE… nie płać okupu… uciekłem im…!

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz