W sądzie…
– Ile ma Pani lat?
– 86, Wysoki Sadzie.
– Czy możne Pani opowiedzieć Sądowi, własnymi słowami, co się właściwie wydarzyło?
– Wysoki Sadzie, jechałam samochodem, gdy zobaczyłam. młodego człowieka który stal na poboczu i machał ręką.
– Czy Pani go znała?
– Nie, ale wyglądał na porządnego młodego człowieka.
– Co się wydarzyło później?
– Zatrzymałam się, a on poprosił o podwiezienie do miasta . Jak tylko ruszyłam, zaczął pieścić moje udo.
– Czy powstrzymała go pani?
– Nie, nie powstrzymywałam go.
– Dlaczego?
– Było mi bardzo przyjemnie, zresztą nikt mnie tak nie pieścił, od 30 lat, kiedy to odszedł mój Stefan.
– Co się wydarzyło potem ?
– Zaczął pieścić moje piersi.
– Czy powstrzymała go pani wówczas?
– Do diabla pewnie, że nie.
– Dlaczego?
– Dlaczego, dlaczego! Jego pieszczoty sprawiły, ze poczułam się młodsza o dobre 40 lat . Od wojny nie byłam taka podniecona!
– Co się wydarzyło potem?
– Cóż, byłam taka rozpalona, ze zatrzymałam auto, rozchyliłam moje stare nogi i wykrzyknęłam, bierz mnie młody człowieku, bierz mnie!!
– Czy wziął panią?
– Do diabla, nie! Wyskoczył z samochodu i krzyknął Prima Aprilis. No i wtedy zastrzeliłam skurwysyna…

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz