Pani Zenobia, dawna kościelna organistka, miała już 80 lat i była ogólnie lubiana i szanowana za swoją dobroć dla wszystkich. Pewnego wiosennego dnia postanowił odwiedzić ją miejscowy ksiądz. Zaprosiła go do swego pokoju, gdzie w rogu stały małe, domowe organy. Tym co przykuło szczególna uwagę księdza, była przezroczysta bańka z wodą, po powierzchni której coś pływało. To co zobaczył ksiądz przyprawiło go niemal o szok, zadyszkę i poważny wstrząs – na powierzchni wody pływała prezerwatywa. „Pewnie coś się jej pomieszało w głowie na starość” – pomyślał i postanowił, że nie będzie o nic pytał, pomimo że ciekawość go zżerała.
Kiedy Zenobia wróciła z ciastkami i herbatą, rozpoczęli rozmowę. Ksiądz długo powstrzymywał się od pytania o bańkę z wodą, w końcu jednak nie wytrzymał:
– Pani Zenobio – pyta wskazując na bańkę – może mi pani powiedzieć coś o tym?
– Ależ oczywiście – odparła staruszka – Czy to nie wspaniałe? Spacerowałam sobie parę miesięcy temu po przedmieściu i znalazłam mała paczuszkę. Było na niej napisane: „Założyć na organ, utrzymywać w wilgoci a zapobiegnie chorobom”. I myślę, że to działa, bo przez całą zimę nie złapałam przeziębienia…

Avatar photo

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz