Do knajpy wchodzi facet ze strusiem, zamawia u kelnera setę i coś na popicie.
– Płaci pan 10 złotych i 30 groszy – mówi barman.
Facet sięga do kieszeni i wyjmuje dokładnie 10,30. Następnego dnia sytuacja się powtarza tylko rachunek za zamówione potrawy wynosi 17,60. Gość znowu sięga do kieszeni i daje kelnerowi odliczoną sumę.
– Jak pan to robi – pyta kelner – że zawsze wyciąga pan tyle ile wynosi rachunek ?
– Oj panie – odpowiada gość – uwolniłem z butelki Dżina i ten przyrzekł mi spełnić dwa życzenia, więc poprosiłem, żebym zawsze miał w kieszeni tyle pieniędzy ile mi potrzeba i teraz czy kupuję Mercedesa czy zapałki zawsze mam odpowiednią ilość szmalu.
– Ale super sprawa – woła kelner zachwycony – a jakie miał pan drugie życzenie ?
Facet spogląda smętnie na strusia i mówi:
– Chciałem, żeby wszędzie towarzyszyła mi dupa z długimi nogami.

Avatar photo

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz