Przed rajdem Ziemi Pszczyńskiej jeden z czołowych zawodników objeżdża trasę. Po krętej drodze jedzie blisko 120 na godzinę. Nagle z łąki wpada na drogę kura na trzech nogach i zasuwa przed samochodem. Kierowca niezmiernie zdziwiony dodaje gazu. 130… 140 na godzinę. Kura też przyśpiesza. Zawodnik na budziku ma już 180, jedzie na granicy przyczepności, kura jakby nic – dalej biegnie przodem.
Nagle zakręt, na zakręcie gospodarstwo ogrodzone parkanem. Kura hop, na parkan i na podwórko. Rajdowiec ledwo wyhamował i pędzi do furtki. Otwiera, na podwórku facet w podkoszulku i beretce kręci się po obejściu.
– Panie, tu do pana wpadła kura na trzech nogach – krzyczy rozemocjonowany kierowca.
Chłop peta z gęby wyciągnął, popatrzył na niego.
– Wiem.
– Jak to pan wie. Panie, NA TRZECH NOGACH!
– Ano panocku wiem. To naso robota. Wiecie, jo lubie udko z kury, moja staro lubi udko z kury i momy córkę. Óna tyz lubi udko z kury. No tośmy se takom uhodowali.
– Aaaa! A smaczna taka kura jest?
Chłop beret przekrzywił, po głowie się drapie.
– A nie wiem. Jescśmy jeji nie złapali.

Avatar photo

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz