Latający cyrk Marka Kuchcińskiego…

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński latał rządowymi samolotami sam i z rodziną ponad sto razy. Ale to dane tylko z ostatnich 16 miesięcy. Dokumentacja z okresu listopad 2015 – marzec 2018 została zniszczona…

Afera z lotami Marka Kuchcińskiego wydaje się nie mieć końca. W niedzielę 4 sierpnia dziennikarze oszacował koszt lotów marszałka Sejmu za okres od marca 2018 do maja 2019 na ponad 4 miliony złotych.

Od marca 2018 roku do maja 2019 budżet państwa wydał na podniebne podróże marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego ponad 4 miliony złotych – wyliczyli. Polityk miał latać trzema różnymi maszynami.

Na jaw wychodzą kolejne podróże, kładąc się cieniem na wizerunku polityka. W sumie marszałek Sejmu – w Polsce druga najważniejsza po prezydencie osoba w państwie – latał dwoma różnymi samolotami – rządowym Gulfstream G550 oraz wojskowym transportowym CASA – a także wojskowym śmigłowcem Sokół.

Zestawienie, które sporządzili dziennikarze pokazuje, że od marca 2018 r. do maja 2019 r. lotów było 98.

CASA to średni, wojskowy samolot transportowy. Marszałek Kuchciński leciał nim na trasie Warszawa-Rzeszów 13 razy. „Według wojskowego cennika kosztów, godzina takiego lotu — koszt paliwa, części zamiennych, materiałów jednorazowego użytku, remontów, serwisu i obsługi technicznej — to koszt 16 tys. 666 zł i 20 gr. A zatem 13 lotów Kuchcińskiego CASĄ kosztowało ok. 216,7 tys. zł. bez kosztów osobowych” – pisze.

Kolejnym dużym wydatkiem miały być loty śmigłowcem Sokół. Jak czytamy, Kuchciński podróżował tym środkiem transportu aż 49 razy. Według wojskowej tabelki godzina lotu maszyny to 16 tys. 529 zł i 82 gr. W sumie wychodzi więc ponad 1,2 mln zł.

Najdroższe miały być jednak loty Gulfstream’ami, czyli odrzutowcami dalekiego zasięgu. Nimi Kuchciński leciał w sumie 36 razy. Zdaniem ekspertów, godzina lotu taką maszyną to około 25 tys. zł, co w sumie daje 675 tys. zł. i chociaż w sumie przeloty pochłonęły 2 miliony złotych, dodatkowy koszt nakładają podróże w ramach statusu HEAD.

To procedura ze szczególnym zabezpieczeniem przysługująca najważniejszym osobom w państwie. Ponieważ marszałek Sejmu do takich należy, wygenerowało to dodatkowe 2 mln zł. „W sumie koszt lotów Kuchcińskiego, wraz z ich podwyższonym statusem bezpieczeństwa, przekracza więc 4 mln zł” – czytamy.

Wątpliwości jest znacznie więcej.

Wciąż nie wiadomo, dlaczego do tylko kilku – spośród ponad stu udokumentowanych lotów marszałka Kuchcińskiego – dołączono wymaganą listę pasażerów. Kolejne nasuwające się pytanie brzmi, czy przy takiej częstotliwości rejsów Służba Ochrony Państwa po locie z osobą postronną sprawdzała maszyny pod kątem kontrwywiadowczym i pirotechnicznym.

Sprawa wyszła na jaw po interwencji poselskiej w Bazie Lotnictwa Transportowego, które realizowało loty na zlecenie Kancelarii Sejmu. Posłowie PO dostali 400 stron dokumentów dotyczących lotów Kuchcińskiego, a w tym tygodniu mają otrzymać kolejne.

Nie jest już tajemnicą, że to gwóźdź do politycznej trumny marszałka Sejmu. Decyzja ponoć już zapadała, teraz tylko członkowie kierownictwa PiS zastanawiają się tylko, jak „ją sprzedać” wyborcom. W grę wchodzi podanie się marszałka do dymisji i pokrycie całości kosztów za loty rządowymi maszynami.

Wcześniej dziennikarze powołując się na pracowników lotniska w Jasionce pod Rzeszowem informują, że dzieci marszałka korzystały z rządowej floty także wtedy, kiedy nie było go na pokładzie. Jeśli okazałoby się to prawdą, organizatorom takich lotów groziłoby do 8 lat więzienia.
media

Marek Kuchciński uzyskał wykształcenie średnie. Od 1974 do 1978 studiował historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, lecz studiów nigdy nie ukończył. W 1978 został absolwentem Pomaturalnego Studium Ogrodnictwa. Od 1979 do 1991 prowadził rodzinne gospodarstwo ogrodnicze.

W młodości związany z subkulturą hipisów, a na pierwszym posiedzeniu Sejmu VIII kadencji, 12 listopada 2015, został wybrany na marszałka Sejmu.

Podsumowując; jeśli nie potrafisz uwierzyć w siebie to pomyśl sobie, że wiele lat temu pewien hippis z PRL, odlatując po butaprenie marzył o tym, aby w przyszłości móc odlatywać jako jedna z najważniejszych osób w kraju…

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz