Złota śrubka.

Dawno temu, w odległej krainie, żył sobie Książę ze złotą śrubką zamiast pępka. Jako dziecko, nie przejmował się tym, dla dziecka przecież wszystko jest normalne. Jako młody chłopak zaczął się zastanawiać, czemu tylko on ma śrubkę zamiast pępka, wydawało mu się to dziwne, że wszyscy w królestwie, poza nim mają normalny pępek, tylko on jest wyjątkowy. Wraz z wiekiem, jego ciekawość rosła. Postanowił, że zwoła wszystkich mędrców z królestwa, aby pomogli mu rozwikłać zagadkę. Niestety, po długich dyskusjach, nikt nie mógł dojść do wniosku co było powodem jego „wyjątkowości”.

Zdesperowany zwołał wszystkich czarowników w królestwie, jednak nawet oni nie potrafili odpowiedzieć na jego pytanie. Najstarszy z czarowników poradził mu, aby udał się do starej czarownicy, która mieszka daleko poza królestwem, w lesie pełnym zbójców i niebezpiecznych zwierząt. Książę popychany chęcią poznania tajemnicy swojego pępka odział swoją najwspanialszą zbroję i wybrał się do czarownicy. Po przebyciu bardzo długiej drogi oraz stoczeniu wielu walk odnalazł chatkę, a w niej czarownicę. Nie musiał nawet opowiadać jej o celu swojego przybycia, ona wiedziała co jest go sprowadza w te niegościnne strony. Wręczyła mu niebieski kluczyk i kazała iść na wschód, w stronę jamy smoka, którego miał zabić. Powiedziała mu, iż znajdzie tam skarb, który pomoże mu rozwiązać jego problem.

Jak mu rzekła, tak zrobił. Szedł dni, tygodnie, w słońce i w deszcz, aż zaszedł. Ujrzał grotę i samego smoka, wielkiego i zionącego ogniem. Jego ciekawość pokonała strach, po długiej potyczce Książę pokonał poczwarę. Znalazł skarb, niepozorny, bo zaledwie jedna szkatułka. Była ona niebieska i sprytny Książę szybko skojarzył ją z niebieskim kluczykiem. Wielce podekscytowany otworzył ją lecz znalazł tam niestety tylko srebrny kluczyk i napis na pergaminie obok kluczyka: „Na wschód”.

Nieugięty Książę zabrał kluczyk i udał się dalej na wschód. Tym razem nie musiał długo podróżować, po zaledwie kilku dniach doszedł do polany centaurów i ujrzał ich wspaniałe dzieła oraz wielki, wspaniale ozdobiony totem, na którego szczycie widać było z oddali coś błyszczącego. Mimo że centaury są wyjątkowo płochliwymi stworzeniami, broniły swojego skarbu wyjątkowo zawzięcie i Książę po raz kolejny musiał walczyć o szansę na odpowiedź. Pokonawszy wszystkie centaury, wspiął się na totem. Znalazł na jego szczycie srebrną szkatułkę i nie mogąc doczekać się kolejnej wskazówki otworzył ją. Znalezisko znów go rozczarowało, była tam jedynie zielona trąbka, a na niej napis: „Na północ”.

W dalszym ciągu ciekawy pochodzenia jego złotej śrubki zamiast pępka wyruszył na północ. Także tym razem nie musiał daleko podróżować, po zaledwie pięciu dniach znalazł zieloną wieżę z jednym jedynym oknem na szczycie. Niewiele myśląc zaczął grać. Muzyka jaka wydobywała się z jego trąbki była najwspanialszą muzyką jaką do tamtej pory świat słyszał. Wszystkie okoliczne zwierzęta zebrały się wkoło Księcia, aby posłuchać jak on gra. Okazało się, że w tej zielonej wierzy mieszkała Królewna. Najpiękniejsza z wszystkich kobiet świata, kiedy tylko usłyszała wspaniałą melodię, podbiegła do okna. Oczarowana jej wspaniałością, wpadła w obłęd i wyskoczyła z okna, by móc usłyszeć ją choć odrobinę głośniej. Niestety wieża była tak wysoka, że Królewna zginęła, jej wspaniałe ciało było tak zmasakrowane, że jedyne co pozostało to plama krwi, a pośrodku niej, jeden błyszczący przedmiot. Książę przerażony przestał grać, jednak odrzucił trąbkę, gdy tylko ujrzał błyskotkę i podniósł ją. Okazało się, że był to kolejny, złoty tym razem kluczyk.

Sprytny Książę szybko skojarzył to ze swoją złotą śrubką i zdał sobie sprawę, iż jest coraz bliżej upragnionej odpowiedzi. Nie wiedział tylko gdzie się udać, jednak przyjrzawszy się wieży, zobaczył wyryty na jej największej zielonej cegle napis „Na Wschód”. Pewien swego, wyprawił się na wschód. Podróżował tydzień, dwa tygodnie, minął cały miesiąc, potem drugi, ale Książę nie mógł nic znaleźć. Po dwóch miesiącach spotkał na swojej drodze starego mężczyznę. Owy starzec rzekł: „Daj mi chłopcze swoją zbroję, a ja oddam ci coś w zamian i powiem co masz dalej zrobić, aby znaleźć odpowiedź”. Książę niechętnie, gdyż zbroja już nie jeden raz go uratowała, ale oddał zbroję. W zamian dostał linę oraz w odpowiedzi: „Podążaj dalej”. Jego wściekłość równa była tylko jego ciekawości, jednak był on dobrym człowiekiem i nie mógł odebrać starcowi zbroi, którą mu oddał w uczciwej wymianie.

Podążał dalej. Znów niemalże stracił całą nadzieję na znalezienie odpowiedzi, gdy spotkał starą kobietę u stóp góry. Tak mu ona rzekła: „Jeśli dasz mi swój miecz, podpowiem Ci, gdzie masz się udać.” Niepewny po poprzednim rozczarowaniu, jednak popychany ciekawością oddał jej swój miecz. Na to ona odpowiedziała z uśmiechem: „Musisz wejść na szczyt tej góry”, po czym odeszła.

Książę uświadomił sobie, że oddanie zbroi oraz oręża było swojego rodzaju testem i ochoczo począł się wspinać. Zdał sobie sprawę, że bez liny z ze zbroją, nie wspiąłby się na szczyt, a bez informacji kobiety a z mieczem, nigdy nie znalazłby odpowiedzi. W połowie drogi zobaczył grubą kobietę, która siedziała na ziemi i nie mogła wstać. Wołała o pomoc do Księcia.

Mimo, że do końca już niewiele zostało, postanowił jej pomóc. Gdy tylko pomógł jej wstać i gdy ta odeszła, już miał zamiar znów zacząć się wspinać, gdy ujrzał w miejscu, w którym siedziała kobieta szkatułkę. Złotą szkatułkę. Sprytny Książę szybko skojarzył złoty kluczyk ze złotą szkatułką. Gdy tylko ją otworzył, zobaczył na jej dnie złoty śrubokręt, z końcówką, która pasowała idealnie do gwinta jego śrubki! Ledwo przyłożył śrubokręt do śrubki, ten zaczął sam ją odkręcać. Podekscytowany Książę patrzył na to z przejęciem.

Śrubokręt wykręcał śrubkę i wykręcał, kiedy w końcu wykręcił ją całą Księciu odpadłą dupa…

Jaki z tego morał? Nie interesuj się czymś co Ci nie przeszkadza, bo zaszkodzisz ludziom, a najgorzej to skończy twoja dupa…

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz