Piosenka debilna

Usiadł ptaszek na gałęzi, 
dostał śrutem teraz rzęzi. 
Nie podchodźcie wy tam dzieci, 
I tak zaraz na dół zleci. 

Lewa łapka podkurczona, 
O! Już spada! Zaraz skona. 
W prawym skrzydle duża dziurka, 
krewką polepione piórka. 

A z wątróbki tej ptasinej, 
zostały się strzępki sine. 

Wiwat strzelec! Śrut rachował, 
Nabił. Strzelił. Fuzję schował. 
Wiwat strzelcy! Wiwat zuchy! 
Niech kochają Was dziewuchy! 

Bo dzięki Wam, już na co dzień – 
– równowaga jest w przyrodzie!

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz