Koniec naszego świata, a konkretnie zagłada ludzkości może nastąpić już w 2020 i ostatecznie zakończyć się w 2040 roku.

Nie za 1000 ani nawet nie za 100 lat. Koniec naszego świata, a konkretnie zagłada ludzkości może nastąpić o wiele szybciej, niż nam się wydaje. Według obliczeń superkomputera z australijskiego MIT łańcuch wydarzeń prowadzących do wyginięcia naszego gatunku może ruszyć już w 2020 i ostatecznie zakończyć się w 2040 roku.

Naukowcy nie mają wątpliwości co do tego, że kiedyś nastąpi koniec rodzaju ludzkiego. Większość teorii na ten temat mówi, że nasz kres to kwestia bardzo odległej przyszłości i mamy jeszcze sporo czasu. Naukowcy z Melbourne Institute of Technology w Australii stworzyli już w latach 70. komputer o potężnej mocy obliczeniowej, który miał za zadanie podać bardziej konkretną datę niż „kiedyś”. Początkowo program nosił nazwę World One. Teraz badacze używają nowszego World3, który ostatniej analizy dokonał w 2018. Wyniki przeraziły wszystkich.

Program przewiduje losy Ziemi na podstawie danych dotyczących zmian klimatycznych, działalności ludzkiej, zanieczyszczenia, wojen, produkcji i konsumpcji żywności, stanu naturalnych surowców, rozwoju przemysłu czy globalnej populacji. Z najnowszego raportu zespołu naukowców pracujących z World3 można wyczytać, iż do 2040 roku nasza planeta przestanie nadawać się do życia. Przynajmniej dla ludzi.

Co przyniesie kres naszemu gatunkowi? Uderzenie gigantycznej Asteroidy? Wybuch superwulkanu? Wieczna zima albo drastyczne ocieplenie? Nie.

Według komputera z Melbourne Institute of Technology zagładę sprowadzi na nas zanieczyszczenie środowiska i przeludnienie. Będzie to kilkuletni proces, a nie jednorazowe wydarzenie. Zgodnie z obliczeniami World3 już w 2020 jakość życia ludzi pogorszy się do tego stopnia, że zacznie ona powoli wymierać.

Badacze tłumaczą, że Ziemia powoli wyczerpuje swoje limity – kończy nam się miejsce, jedzenie i woda. Do tego dochodzi coraz większe zanieczyszczenie. Rosnąca w ogromnym tempie populacja może już za niedługo dojść do punktu szczytowego, od którego zacznie się jej niepowstrzymany spadek. Liczba ludzi ostatecznie zmniejszy się i „spadnie do zera”.

Dlaczego naukowcy, którzy przecież odrzucają szalone przepowiednie i wróżenie z fusów na temat apokalipsy ufają maszynie? Po pierwsze dlatego, że jej przewidywania oparte są o faktyczny stan świata i sprawdzone dane. Po drugie – superkomputer MIT już kilka razy miał rację prognozując wzrost temperatury na świecie, podniesienie się poziomu wód, zanikanie wysp czy zmiany w pływach oceanicznych.

Czy jego analizy i tym razem okażą się trafne? Jeśli tak, to już za niedługo będziemy świadkami początku końca naszych czasów. Niektórzy uważają, że już się to rozpoczęło, inni, że zmiany można jeszcze zatrzymać. Ludzkości jak dotąd udawało się przetrwać podobne katastrofy, więc mamy już w tym jakieś doświadczenie. Z tą różnicą, że wcześniej za każdym razem była to sprawka matki natury, a nie nas samych.
media

Kolejny koniec świat, już nie pamiętam ile ich przeżyłem. Kluczowe jest tu słowo „może”. 😉

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz