Kleszcze atakują, zachorowań na boreliozę przybywa.

Każdego roku tysiące Polaków zachoruje na boreliozę. Roznoszona przez kleszcze choroba coraz częściej atakuje w regionach, w których wcale nie ma wielu lasów.

Najwięcej przypadków boreliozy od lat niezmiennie notuje się w województwie podlaskim. Kleszcze czują się tu świetnie – region pokryty jest lasami zamieszkałymi przez dzikie zwierzęta. To sprawia, że z problemem boreliozy na Podlasiu styka się jeden na tysiąc mieszkańców. Drugie i trzecie miejsce w tej niechlubnej kategorii zajmują: Małopolska oraz Warmia i Mazury. Tutaj odsetek zachorowań jest jednak dwukrotnie mniejszy.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat na boreliozę częściej chorują mieszkańcy wszystkich. Gdzie sytuacja pogarsza się najbardziej? Wyróżniają się dwa województwa: mazowieckie i pomorskie. W porównaniu z 2003 roku, w ubiegłym roku na Mazowszu przypadków tej groźnej choroby było aż o 75 proc. więcej, a na Pomorzu – o 820 proc. Bardzo wysoki skok zanotowały także województwa: lubelskie i śląskie (492 proc. i 456 proc.). Na drugim biegunie znajduje się Wielkopolska (25% wzrost) oraz województwa: kujawsko-pomorskie, świętokrzyskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie z nieco ponad 100% wzrostami.

Co istotne kleszcze to nie tylko problem łąk i lasów. Coraz częściej atakują w miastach. Nikogo już nie zaskakują kleszcze w warszawskich Łazienkach lub na krakowskich Plantach. – Kleszcze kolonizują miasto. Do przestrzeni miejskich przenoszą się na zwierzętach i jeśli tylko znajdą fragment zieleni od razu mają gdzie mieszkać – tłumaczy Monika Wróbel, rzecznik Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i dodaje, że sami jesteśmy sobie winni. – Miasta stopniowo zwiększają swoją powierzchnię, często wkraczając na tereny leśne. W takim przypadku przejmują teren wraz z jego mieszkańcami – tłumaczy.

Kleszcze w miastach znalazły idealne warunki do życia. Podwyższona temperatura wydłuża okres ich aktywności, który zaczyna się średnio o miesiąc wcześniej niż w warunkach naturalnych i kończy nawet do dwóch miesięcy później. Skąd się tam wzięły? Kleszcze przenoszone są przez zwierzęta, z którymi często pojawiamy się na łąkach i w lasach. Swoje robi także rosnąca aktywność ludzi i powiększanie przestrzeni miejskiej, która coraz częściej sąsiaduje z łąkami i lasami położonymi na peryferiach.

Czy kleszcze rzeczywiście spadają z drzew?

Nie do końca. Większość kleszczy zamieszkuje krzewy i trawy. Warto przy tym pamiętać, że pasożyt, który spadnie na nogę może nas ukąsić w każde inne miejsce na ciele. Będzie wędrował i szukał idealnego punktu.

A co zrobić by kleszcz nas nie ugryzł?

Przede wszystkim powinniśmy stosować repelenty, czyli wszelkiego rodzaju odstraszacze w postaci maści i sprayów. Dobrym i sprawdzonym patentem jest także olejek waniliowy. Ponadto przydaje się klasyczna zapobiegliwość, czyli jasna odzież, na której szybko zauważymy kleszcza i uważne oglądanie ciała po powrocie z lasu lub łąki.

Jeśli już ugryzie… Wyjmować czy nie wyjmować?

Jeśli kleszcz nie wszedł głęboko – jak najbardziej możemy to zrobić. Ale trzeba do tego podejść rozsądnie. Chwytamy pesetę i delikatnie staramy się złapać kleszcza. Następnie zdecydowanym, ale powolnym ruchem wyciągamy go z ciała. W żadnym razie nie możemy szarpać by nie urwać odwłoku.

Jakie miejsca oglądać ze szczególną uwagą?

Ciepłe i wilgotne, czyli pachwiny, przestrzeń za uchem i tylna część szyi.

Możemy się zaszczepić?

Na odkleszczowe zapalenie mózgu tak, ale na samą boreliozę już nie. Warto także pamiętać, że szczepionka nie chroni przed wszystkimi szczepami OZM. W znacznym stopniu minimalizuje jednak ryzyko zachorowania.
media

Nawet w domu może nas zaatakować, jeśli przyniesiemy go w kocu czy innych rzeczach z pikniku.

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz