Niemiecka armia zapóźniona w rozwoju.

Co drugi niemiecki czołg, samolot czy okręt nie jest w pełni gotowy do działania – wynika z najnowszego raportu na temat stanu Bundeswehry. Problemem nie są tylko pieniądze, ale w znacznym stopniu przerost biurokracji. Brakuje też ludzi, a zakupy się ślimaczą. Bardzo chciałbym móc powiedzieć, że nadeszła wiosna. Jednak prawda jest taka, że nadal mamy zimę – stwierdził metaforycznie komisarz Bundestagu ds. wojska. W ten sposób zaczął prezentację swojego dorocznego raportu na temat stanu Bundeswehry. Jego wydźwięk jest taki, że opisywane od wielu lat problemy z wojskiem w 2018 roku w większości nie zostały rozwiązane.

Według ocen komisarza, tylko połowa „ciężkiego uzbrojenia” (czołgi, transportery opancerzone, samoloty, śmigłowce czy okręty) jest sprawna i może zostać użyta choćby to treningu żołnierzy.

Żołnierze i dowódcy musieli różnymi sposobami ściągać sprzęt z całego wojska, aby wystawić w 100% gotową jedną brygadę zmechanizowaną, która w tym roku stanowi filar sił bardzo wysokiej gotowości NATO.

Z raportu wynika, że problemów nie powoduje wyłącznie brak pieniędzy. Budżet Bundeswehry powoli, ale rośnie. W tym roku wynosi prawie 50 miliardów dolarów (cztery razy więcej niż budżet polskiego wojska). Problemem jest biurokracja i procedury.
media.pl

A więc tak, na pomoc niemieckiej armii w razie draki nie ma co liczyć, pozostaje rozważyć opcję historycznego podboju Niemiec. Druga taka okazja może się nie powtórzyć… 😉

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz