RPA staje się piekłem dla Afrykanerów

Apartheid w Południowej Afryce trwał od roku 1948, kiedy jako oficjalna polityka został wprowadzony przez Partię Narodową. Zakończył się w 1994 roku.

Pokojowe przekazanie władzy przez ostatniego białego prezydenta RPA Frederyka de Klerka miało zakończyć erę podziałów, jednak zapoczątkowało okres coraz wyraźniej zarysowującego się czarnego rasizmu.

Afrykanerzy przekazali swoim czarnym następcom pięknie działającą maszynę państwową. Według analityków, w przeciągu 25 lat nowe władze swoją niekompetentną polityką zepsuły kraj.

Zgodnie z obowiązującymi w RPA zasadami, tamtejsze firmy są zobligowane do zatrudniania ustalonego procentu czarnych pracowników. Przepis ma na celu odwrócenie następstw apartheidu i powetowanie czarnej części społeczeństwa lat dyskryminacji. W rzeczywistości niszczy rynek pracy i promuje ludzi niekompetentnych i nieprzygotowanych do pracy. Wskutek tego wielu młodych białych ludzi opuszcza swój kraj i emigruje do Australii, Wielkiej Brytanii czy Holandii.

Pomimo budującej nazwy Rainbow Nation (tęczowy naród, jak sami się ochrzcili) budowa multi- kulturowego społeczeństwa idzie na południu Afryki opornie. Państwo jest szalenie zróżnicowane. Zamieszkują je trzy rasy – czarna, biała oraz tzw. kolorowa (coloured), obowiązuje 11 języków urzędowych. Przestępczość jest na bardzo wysokim poziomie – rocznie dochodzi tam do 19 000 zabójstw (dla porównania w Polsce około 500). Kraj ma olbrzymi problem z bezrobociem, targają nim konflikty międzyrasowe i międzyklasowe.

Władze „tęczowego narodu” szykują się do odbierania ziemi białym farmerom. Farmy Afrykanerów są atakowane przez uzbrojone bandy czarnych, a ich mieszkańcy bestialsko torturowani i zabijani. Rząd południowoafrykański nie robi wiele, by te ataki przerwać. Wręcz odwrotnie, wydaje się być zadowolony z eskalacji konfliktu. Na oficjalnym koncie twitterowym partii rządzącej, Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), pojawiła się wypowiedź: „Największy błąd, który popełniliśmy, to taki, że konsultowaliśmy się z mordercami. Biali stanowią 9 proc. populacji i posiadają 79 proc. ziemi.”

Pomysłem czarnych na zyskanie ziemi są wywłaszczenia Afrykanerów. Dokonuje się ich już od roku 1996, ale do tej pory farmerzy mogli liczyć na rekompensaty. Niebawem i to może się zmienić.

Parlament przegłosował przygotowany przez ultralewicową partię Bojownicy o Wolność Gospodarczą (EFF), projekt ustawy nieprzewidującej rekompensat za wywłaszczaną ziemię. Radykalna EFF Juliusa Malemy (znanego z nawoływania do zabijania Burów) zyskuje popularność kosztem partii rządzącej. Świadom zmniejszającego się poparcia dla ANC prezydent Cyril Ramaphosa ów projekt popiera. „Przeprowadzenie reformy rolnej w Południowej Afryce jest społeczną, ekonomiczną i moralną koniecznością” – powiedział. Jedyną przeszkodą na drodze Malemy i Ramaphosy jest konstytucja RPA. Prezydent stwierdził, że poprawka do ustawy zasadniczej jest niezbędna. Jednocześnie rząd stara się ograniczyć posiadanie legalnej broni palnej – około trzystu tysięcy posiadaczy broni, którzy nie zdążyli przedłużyć licencji, ma zdać swoją własność.

Czy Republika Południowej Afryki znajduje się na drodze wyznaczonej przez Zimbabwe (Rodezja)? Rodezja (Zimbabwe) która była gospodarczym rajem, po oddaniu władzy czarnym stała się piekłem dla Afrykanerów.

W Zimbabwe było jednak o wiele mniej białych farmerów. Południowoafrykańscy Afrykanerzy to bitny i uzbrojony naród. Większość ma przeszkolenie wojskowe. Walczyli na wojnie w Angoli, część pamięta nawet konflikt w Rodezji. Mogą nie chcieć oddać ziemi przodków, a przyparci do muru mogą sięgnąć po broń. Czy biały Zachód pozostawi ich wtedy samych sobie?

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz