Rośliny dysponują tymi samymi zmysłami co zwierzęta czy ludzie.

Rośliny dysponują tymi samymi zmysłami co zwierzęta czy ludzie. Mogą porozumiewać się między sobą. A teraz okazało się, że nawet słyszą dźwięki.

Kiedy przyrządy po raz pierwszy zarejestrowały ten niezwykły odgłos, dr Monica Gagliano z University of Western Australia nie mogła uwierzyć we wskazania. Wynikało z nich, że korzenie młodych sadzonek kukurydzy wydają przypominający kliknięcie dźwięk. Zdumiewające było nie tylko to, że roślina wydaje dźwięki, ale że najwyraźniej nie były one przypadkowe. Inne sadzonki kukurydzy zachowywały się bowiem tak, jakby słyszały sygnały wydawane przez krewniaczkę. Pochylały się w stronę, z której dobiegało klikanie.

Niezwykłe zdolności kukurydzy, o których dr Gagliano wraz z zespołem poinformowała w periodyku „Trends in Plant Science”, i inne podobne odkrycia, burzą dotychczasowe wyobrażenia o roślinach. Okazuje się, że potrafią nie tylko widzieć, słyszeć i rozmawiać ze swoimi krewniaczkami, lecz także zapamiętywać i przetwarzać informacje.

Botanicy już od jakiegoś czasu domyślali się, że rośliny muszą mieć coś na kształt słuchu. Nie mieli na to bezpośrednich dowodów, ale z obserwacji wynikało, że przynajmniej niektóre z nich są wrażliwe na wibracje, a przecież na odbiorze wibracji polega zdolność słyszenia. Wiadomo od niedawna, że kwiaty pomidorów czy czarnych jagód wydzielają nektar wyłącznie w odpowiedzi na określoną częstotliwość wibracji siedzącego na nich owada. Badanie przeprowadzone przez dr Gagliano na kukurydzy dostarczyło natomiast pierwszego naukowego dowodu na to, że rośliny mogą nie tylko odbierać wibracje z powietrza, lecz także w celowy sposób wydawać dźwięki i dzięki temu porozumiewać się z innymi roślinami.

Naukowcom udało się potwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że rośliny mają też smak. Służy on do porozumiewania się z innymi roślinami. – Wydzielają one do gleby związki chemiczne, które są wyczuwane przez sąsiadki – tłumaczy prof. Daniel Chamovitz z uniwersytetu w Tel Awiwie, autor książki „What a Plant Knows”.

W ten sposób rośliny mogą ostrzegać się o nadchodzącej suszy, dowiedli uczeni z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Posadzili oni sześć sadzonek w stojących rzędem doniczkach tak, aby każda kolejna roślina miała połowę korzeni w jednej doniczce, a połowę w następnej. Potem uczeni wysuszyli ziemię w pierwszej doniczce. Ku ich zaskoczeniu kolejne rośliny już po kwadransie wiedziały, co się dzieje. Wszystkie zareagowały na nadchodzącą suszę, zamykając znajdujące się na ich powierzchni aparaty szparkowe, co zapobiega utracie wilgoci. Wygląda na to, że czując suchą ziemię, pierwsza roślina wydzieliła do gleby związki chemiczne, które zostały odebrane przez korzenie jej sąsiadki i wiadomość tę przekazały dalej, aż do ostatniej.

Rośliny mają też wrażliwy węch, co często ratuje im życie. Na przykład dzięki temu bylice nie są zjadane przez zwierzęta. Dowiódł tego prof. Richard Karban z Wydziału Entomologii Uniwersytetu Kalifornijskiego.

W trakcie eksperymentu naukowiec uszkodził jedną roślinę z grupy identycznych genetycznie sadzonek, a następnie obserwował, jak szybko reszta roślin zostanie zjedzona przez zwierzęta. Okazało się, że rośliny znajdujące się w promieniu 60 centymetrów od uszkodzonej uodporniły się na zjedzenie. Prawdopodobnie zaczęły wytwarzać związki chemiczne, które sprawiały, że stały się niejadalne dla roślinożerców. Wystarczył im sygnał – niezidentyfikowane lotne związki – wysłany przez uszkodzoną bylicę, by jej zdrowe sąsiadki rozpoczęły produkcję substancji zabijającej smak. – Zwierzę może uciec przed drapieżnikiem, który chce je zjeść. Rośliny musiały wypracować inne metody ratowania – tłumaczy prof. Chamovitz. Rozwinęły więc system ostrzegania, bazujący na węchu.

Zmysł ten jest u roślin na tyle rozwinięty, że potrafią wyczuć zapach nie tylko innej rośliny, lecz także niektórych zagrażających im zwierząt. Takie niezwykłe zdolności ma nawłoć, która odbiera zapach muszek owocówek, czego dowiódł dr Mark Mescher z Penn State University. Jak pisze na łamach „Proceedings of the National Academy of Sciences”, roślina uruchamia chemiczny system obronny – wydziela substancje odstraszające samice owada. Dzięki temu systemowi obrony ratuje swoje zdrowie. Muszki nie są bowiem dla niej zabójcze, ale znacznie ograniczają liczbę wytwarzanych przez nią nasion.

Rośliny wykorzystują zmysł węchu również do ataku. Bez tej umiejętności nie mogłaby obejść się na przykład kanianka, która sama nie potrafi przeprowadzać fotosyntezy. Aby zdobyć substancje odżywcze, musi – gdy tylko zacznie kiełkować – znaleźć ofiarę, czyli inną roślinę, której soki będą ją odżywiać. Jest jednak wybredna. Przebierając wśród potencjalnych żywicieli, pęd kanianki wykonuje powolny ruch okrężny. Wije się wśród wielu roślin. Prof. Consuelo De Moraes z Penn State University, który przeprowadził na niej doświadczenia, porównuje to do zachowania węszącego psa. Gdy kanianka wyczuje zdobycz, na przykład swój ulubiony krzak pomidora czy ziemniaka, powoli zmierza w jej kierunku, jak drapieżnik polujący na ofiarę, aby zapuścić w niej swoje ssawki.

Jeszcze bardziej zadziwiający jest zmysł równowagi, w który wyposażone są rośliny. Z pozoru nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że rośliny zachowują pionową postawę, a wyrastający z ziarna pęd wie, że ma rosnąć do góry, a korzenie zapuścić do ziemi. Kieruje nim grawitacja oraz światło. Jednak zaskakujące jest to, że roślina zachowuje się tak samo również wtedy, gdy nie ma grawitacji! Dowiedli tego w zeszłym roku naukowcy z University of Florida we współpracy z astronautami z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Rośliny na stacji wyrosły tak samo jak na Ziemi – korzeniami do dołu, a pędem do góry. – Najpewniej mają wewnętrzny zmysł równowagi, który pozwala im się orientować w przestrzeni – tłumaczyła dla „National Geographic” dr Anna-Lisa Paul, autorka badania.

Czy rośliny również widzą? Oczywiście. Wystarczy uważnie obserwować przez kilka godzin kwiaty słoneczników, które zawsze zwrócone są w stronę słońca. Podążają za nim, jakby widziały tarczę słoneczną. Kiedy zaś robi się ciemno, słoneczniki zwracają kwiaty ponownie na wschód, jakby pamiętały, z której strony następnego dnia wzejdzie słońce. Czy to możliwe?

Wydaje się, że tak, wynika z badań prof. Stanisława Karpińskiego ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Uczony dowiódł, że rośliny mają nie tylko zmysł wzroku, który reaguje na najmniejsze zmiany światła, lecz także coś na kształt układu nerwowego. Z doświadczeń prowadzonych na rzodkiewniku pospolitym wynika, że roślina potrafi zapamiętać, ile światła potrzebuje o danej porze dnia i roku, i na tej podstawie reguluje tempo fotosyntezy.

Co więcej, roślina wie, które jej liście otrzymały dużo światła, i na tej podstawie steruje fotosyntezą w liściach będących w cieniu. – Jeden fragment liścia może przesłać informację do drugiej jego części, ale również na całą roślinę – mówił prof. Karpiński dla PAP. Poszczególne części rośliny komunikują się ze sobą za pomocą słabych sygnałów elektrycznych, które są generowane przez padające na nią światło. A natężenie tych sygnałów jest bardzo podobne do natężenia sygnałów produkowanych przez ludzkie komórki nerwowe.

Zadziwiające dla naukowców okazało się również odkrycie u roślin receptorów glutaminowych identycznych z tymi, które odpowiadają za przekazywanie impulsów nerwowych w ludzkim mózgu i które biorą udział między innymi w procesie uczenia się i zapamiętywania. Geny kodujące te receptory wykryto między innymi w komórkach tytoniu, kukurydzy, ryżu i fasoli.

Skoro rośliny mają coś na kształt rozumu i pamięci, nie można się dziwić odkryciu dokonanemu przez zespół botaników z kanadyjskiego McMaster University. Dowiedli oni, że rośliny potrafią oszukiwać i dzielić się jedzeniem z krewnymi. Te zachowania nie są obce choćby ambrozji. Rośnie ona w grupach w symbiozie z grzybem, który zasiedla jej korzenie i czerpie z nich węglowodory, a w zamian dostarcza wodę i substancje odżywcze. Jednak niektóre ambrozje są sprytniejsze od grzyba – pozyskują z niego składniki odżywcze, ale w zamian nie oddają mu węglowodorów. Na takiej strategii korzysta pojedyncza roślina, ale traci grzyb oraz inne ambrozje. W jednym przypadku rośliny rezygnują z tych niecnych praktyk – gdy rosną w grupie blisko spokrewnionych roślin. Wtedy wszystkie nastawiają się na uczciwą współpracę, tak jakby wiedziały, że kiedy oddadzą grzybowi węglowodory, urośnie większy, a to będzie z korzyścią dla całej grupy, nie tylko dla pojedynczej rośliny.

Mimo tych odkryć z ostatnich lat naukowcy wciąż są na początku drogi do zrozumienia roślin. – Wciąż nie mamy pojęcia, w jaki sposób, nie mając mózgu, rośliny integrują i przetwarzają wszystkie wiadomości, które do nich docierają. Informacje o świetle, wilgotności gleby, komunikaty od innych roślin – mówi prof. Chamovitz. Jedno jest pewne – rośliny postrzegają świat podobnymi zmysłami co my. Skoro tak, to być może potrafią nie tylko czuć, ale i mieć uczucia?
media

Zdumiewające informacje, świat wokół nas kryje jeszcze tyle tajemnic.

To też początek tragedii, weganie prędzej umrą z głodu nim zabiją jakąkolwiek roślinkę. 😉 A tak poważnie – ktoś wie jak weganie chcą rozwiązać problem z roślinami dysponującymi tymi samymi zmysłami co zwierzęta czy ludzie?

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz