Spotykają się dwaj nowobogaccy:
– Słuchaj, taaakiego słonia kupiłem!! Jest wprost niesamowity!!
– Słonia? Ale po co?
– Posłuchaj. On mi trawę kosi koło willi każdego ranka. Dzieci do szkoły odprowadza. Przywozi je potem z powrotem. Lekcje za nie odrabia. Śniadanie, obiad.. się rozumie, robi. Nocą domu pilnuje..
– Niemożliwe.
– No, to ci mówię: taki jest ten słoń i już.
– Słoń?
– Słoń.
– Te, sprzedaj mi go!
– Chybaś z byka spadł. Takiego słonia?
– No!
– Nooo.. No, nie wiem. 6 milionów.
– Oszalałeś ?!?. najwyżej 4.
– Zwariowałeś ?? co najmniej 5.
– Dobra, niech będzie 5.
– Stoi.
Tydzień później.
– Słuchaj.. coś nie tak z tym słoniem.
– Co niby?
– A wiesz, on jest dziwny jakiś. Cały trawnik, kwiaty, wszystko podeptał. Nocą ryczy jak potłuczony, spać nie dając. Rozwalił w drobny mak letni domek dla gości. A dziś, od rana, zabrał się za demontaż mojej willi.
– No, coś ty.. Po jakiego grzyba ty tak o nim tak źle mówisz.
– A czemu nie?
– Bo nie sprzedasz go później!

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz