Narkoman trafił do piekła. Otwierają się wrota, a tu całe łany marihuany. Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła: 
– No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane! 
Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna przerzucać, żeby schło. A tu diabeł: 
– I po co suszysz, jak już tam ususzone! 
I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty. Skręca, skręca, na co diabeł: 
– I czego skręcasz, jak tam gotowe! 
Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta diabła: 
– Masz może ogień? 
A diabeł z uśmiechem: 
– Byłby ogień, byłby raj!

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz