Masturbacja nie taka zła i na pewno nie wysusza kręgosłupa…

Masturbacją nazywamy stymulowanie własnych narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności seksualnej. Najczęściej taka praktyka kończy się osiągnięciem orgazmu. Inne terminy oznaczające masturbację to onanizm, ipsacja, czy samogwałt. Już na podstawie takiej mnogości słów oznaczających jedną czynność możemy wnioskować, że jest to praktyka wzbudzająca duże zainteresowanie, a do tego niemało emocji. Szczególnie określenie „samogwałt” wydaje się być negatywnie nacechowane emocjonalnie.

Po dziś dzień praktyka masturbacyjna wzbudza wiele niepokoju, tymczasem jest to zachowanie powszechne i z punktu widzenia rozwoju psychoseksualnego wręcz fizjologiczne. Nie brakuje jednak przekonań na temat negatywnego wpływu masturbacji na rozwój seksualny. W XVIII wieku Tissot poświęcił całą publikację zgubnym skutkom onanizmu. Takie zachowanie miało między innymi wysuszać rdzeń kręgowy, a ostatecznie prowadzić do śmierci. Współcześnie nie brakuje także historii o tym, że od masturbacji wyrastają włosy na wewnętrznej części dłoni, czy że prowadzi ona do ślepoty. Żadne z tych przekonań nie znajduje poparcia w faktach.

Prawdą jest natomiast, że od masturbacji można się uzależnić. Jednak w tym wypadku jest to raczej objaw innych zaburzeń. W normalnych warunkach masturbacja służy rozładowaniu napięcia seksualnego. Jest to doświadczenie przyjemne. Do uzależnienia dochodzi najczęściej kiedy dana osoba odkrywa, że takie działanie bardzo relaksuje i dlatego zaczyna się masturbować w związku z różnymi innymi sytuacjami, na przykład dla zniesienia lęku przed szczególnie trudnym egzaminem albo przedsięwzięciem.

Masturbacja pojawia się na różnych etapach życia człowieka i pełni na nich odmienne funkcje. Istnieją doniesienia na temat tego, że drażnić własne narządy płciowe potrafią już płody w łonie matki. O ile może to wzbudzać niedowierzanie, to podobnych wątpliwości nie budzi onanizm niemowląt. Masturbacja zdarza się już u dzieci. Zmiana proszku do prania, czy za ciasne ubranie powoduje podrażnienie narządów płciowych. Podobne bodźce mogą zadziałać także u dzieci w wieku przedszkolnym. Dziecko odkrywa przyjemne uczucie przez przypadek i potem powtarza takie zachowania. Nie świadczy to o dewiacji seksualnej, choć opiekunowie najczęściej są takim zachowaniem zaniepokojeni. Celowe w takich wypadkach wydaje się pouczenie dziecka, że nie wolno się masturbować w miejscach publicznych oraz nauczenie go, że nikt obcy nie ma prawa dotykać jego narządów płciowych.

Kolejnym okresem rozwojowym, w którym zwiększa się częstotliwość masturbacji jest okres dojrzewania, w którym do głosu dochodzą hormony płciowe. Jest to taki etap rozwoju psychoseksualnego, w którym podejmowanie aktywności autoerotycznej jest łatwiejsze niż uprawianie seksu z rówieśnikiem, które wymaga przecież dojrzałości emocjonalnej oraz wiąże się z przyjęciem na siebie odpowiedzialności za takie postępowanie. W okresie dojrzewania chłopcy masturbują się częściej niż dziewczynki.

W zależności od systemu wartości wyniesionego z domu, może to być postępowanie wzbudzające poczucie winy lub wzbudzać pozytywne odczucia. Do eskalacji poczucia winy może się przyczynić restrykcyjne wychowanie przez rodziców oraz brak edukacji seksualnej, która nie zaznajamia z wiedzą na temat fizjologii seksualnej. Tymczasem masturbacja w tym wieku jest zjawiskiem całkowicie naturalnym i nie powinna się wiązać z negatywnymi emocjami. Wręcz przeciwnie, pozwala się ona zaznajomić i oswoić z reakcjami własnego ciała. Jest to szczególnie ważne dla kobiet, których potrzeby seksualne w naszej kulturze są tradycyjne represjonowane. Natomiast masturbacja znakomicie ułatwia sprawdzenie, jakie bodźce są najbardziej atrakcyjne i jaki typ reaktywności przejawia dana kobieta.

U osób dorosłych masturbacja pojawia się w przypadku przymusowej abstynencji, jak u osób, które aktualnie nie są w związku lub które straciły partnera. Może się ona także zdarzyć w sytuacji, w której istnieje znaczna dysproporcja między potrzebami seksualnymi partnerów. Na tym etapie życia również można ją ocenić jako zjawisko raczej pożądane, ponieważ pozwala utrzymać aparat seksualny w sprawności. Szczególnie osobom w wieku średnim trudno jest podtrzymać sprawność seksualną, kiedy nie podejmują regularnego współżycia. Fachowo taki stan nazywa się zespołem wdowca.

Masturbacja ma też istotne znaczenie dla seksuologa. Pytanie o ten rodzaj aktywności pojawia się w wywiadzie seksuologicznym. Pozwala ono dowiedzieć się czegoś więcej na temat nastawienia danego pacjenta do seksu w ogóle, a także np. zróżnicować anorgazmię pierwotną od wtórnej (jeśli kobieta jest w stanie osiągnąć orgazm samodzielnie, to znaczy, że ma fizjologiczny potencjał do jego osiągania). W terapii seksuologicznej niektórych zaburzeń stosuje się także procedurę nazywaną treningiem masturbacyjnym, który odpowiednio zaplanowany pozwala się pozbyć niektórych grup zaburzeń. Oczywiście taka forma leczenia jest zawsze dostosowana do określonego problemu, a jej włączenie musi zostać zaakceptowane przez pacjenta.

Z tego, co napisano powyżej wynika, że o ile nikt nie podważa więziotwórczej roli seksu oraz aspektów duchowych podejmowania aktywności seksualnej z drugą osobą, to nie należy demonizować masturbacji. Uzależnienie od niej z pewnością jest szkodliwe, jak każde uzależnienie. Podobnie negatywne skutki może także przynosić masturbowanie się w sposób nietypowy, czasem zagrażający życiu. Jednak w większości przypadków nie dochodzi do takich sytuacji. Masturbacji nie powinny towarzyszyć negatywne emocje, jest ona praktyką powszechną, choć nie rozmawia się na ten temat.
media

Czemu nie i owszem, bo czemu nie. 😉

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz