Sprawa o psim gównie… Temat drażliwy, ale nikt nas nie będzie szanował, jak nie zaczniemy szanować się wzajemnie.

Temat dotyczy całej Polski, mimo że w miastach występuje kumulacja zjawiska i to pomimo istniejących co kawałek podajników z torebkami na zwierzęce „odpady stałe”. Ale nie ma co psów wieszać na wszystkich, bo i tacy są, co sprzątają.

Jak wiadomo pies musi się załatwiać. Oprócz „odpadów ciekłych” są te bardziej uciążliwe: „odpady stałe”, których obecność tak silnie zaznaczona jest na miejskich chodnikach i trawnikach.

Przeciętnie zdrowy pies robi kupę dwa razy dziennie z różnych przyczyn nie każdemu to się uda. Przyjmiemy więc, że pies załatwia swą grubszą potrzebę raz dziennie. Problem nasila się wiosną, gdy oprócz „świeżej dostawy” spod śniegu wychodzą zakonserwowane w nim, pozostawione wcześniej psie odchody, z których część na pewno jest zakażona np. pasożytami.

Są groźne, kał jest przechowalnią dla bardzo wielu groźnych organizmów, wiosną podczas przesilenia i osłabienia organizmu po zimie łatwo o złapanie wszelkich chorób, tych odzwierzęcych również.

Czyhają więc unoszące się z psich (i kocich) kup pierwotniaki powodujące toksoplazmozę, szczególnie groźną dla kobiet w ciąży. (Objawy trudno odróżnić od grypopodobnych: gorączka, obrzęk węzłów chłonnych.) Mogą być tez przyczyną zapalenia mózgu, opon mózgowych czy bólów stawów. Kończy się kilkutygodniowym leczeniem np. antybiotykami, ale równie dobrze można zostać nosicielem pierwotniaka do końca życia, bo często nie ma żadnych objawów.

Wysychające kupy pylą też salmonellą, i to szczególnie zjadliwą jej odmianą, tzw. tifimurium. Objawy to wysoka gorączka, bardzo silne wymioty i wyniszczającą biegunką.

W powietrzu fruwają też inni mieszkańcy psich odchodów – jaja tasiemca, które hodują w swoich psach lekceważący regularne odrobaczanie właściciele. Wysychające na wiosennym słońcu kupy mogą nas również narazić na toksokarozę – zespół larwy wędrującej trzewnej. Ich jajami najczęściej zakażają się dzieci bawiące się na trawnikach. Badania ziemi w parkach, piaskownicach i na placach zabaw pokazały, że nawet w połowie próbek były jaja larwy. Pasożyt może poważnie uszkodzić oczy zakażonego dziecka. Oprócz tego tony psich odchodów to bogate źródło paciorkowców i gronkowców, powodujące trudne w leczeniu choroby, np. wrzody. – Niestety, brud w Polsce jest powszechny. Psie kupy, kocie kupy, ptasie kupy, setki tysięcy szczurów, problem narasta, wciąż robi się za mało, by go rozwiązać.

Samorządy polskich miast i gmin powinny wprowadzić wysokie podatki od posiadania czworonogów? Starczyłoby wtedy pieniędzy i na sprzątanie psich kup, i na budowę psich toalet, i na dofinansowanie schronisk dla zwierząt. Zniknęłyby z Polski bezpańskie koty i psy.

Rysownik Marek Raczkowski walczył z walającymi się psimi kupami, wtykając w nie narodowe flagi. Potępiono go za to, ale nie potępiono właścicieli psów, które kupy pozostawiły. Nie ma bowiem w Polsce ludzkiej siły, która byłaby w stanie zlikwidować ten problem i przekonać właścicieli psów, że odchody ich pupili przed domem to nie pachnące kwiatki.

Śmierdząca sprawa. Prawdopodobnie nie ma człowieka który nie wdepnąłby w psią kupę. Nie ma chyba nikogo, komu sprawiłoby to przyjemność.

Czy skwerki i trawniki to szalety dla psów? Nie!

Schylić się jestem w stanie, ale wyprostować nie. Dlatego nie sprzątam – mówi starsza pani.
Moje dziecko ma zakaz wchodzenia na trawnik, bo ja ciągle te kupy z niego zmywam – mówi młoda matka.

Za niesprzątanie można ukarać właściciela zwierzęcia mandatem w wysokości do 500 zł, zgodnie z art. 145 Kodeksu wykroczeń. Warto aby właściciele zwierząt to sobie uświadomili.
„Art. 145. KW
Zanieczyszczenie miejsca publicznego
Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.”

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz