Siedzenie może być przyczyną wielu groźnych chorób.

Siedzący tryb życia prowadzi nie tylko do drobnych dolegliwości, ale i do groźnych schorzeń. Nasz organizm nie został zaprogramowany do spędzania większej części dnia w bezruchu. Brak aktywności fizycznej, wielogodzinna praca przy biurku sprzyjają rozwojowi m.in. hemoroidów, żylaków, nadciśnienia i cukrzycy typu 2.

Siedzący tryb życia wcześniej czy później sprowadzi na ciebie poważne choroby. Dziesiątki minut w autobusie albo samochodzie, potem wiele godzin przy biurku i komputerze, a w końcu relaks… przed telewizorem. Wygodnictwo, lenistwo, brak czasu – niezależnie od tego, co sprawia, że prowadzimy tak mało aktywny tryb życia, skutki są takie same: problemy ze zdrowiem. Nasz organizm nie jest bowiem w stanie spożytkować dostarczanych mu kalorii i zamienia je w tkankę tłuszczową. Ta zaś stopniowo rujnuje układ krążenia, zwiększa zagrożenie rozwojem niektórych nowotworów, nadmiernie obciąża stawy i więzadła. Brak ruchu zaburza również przebieg wielu procesów w organizmie, m.in. przemiany węglowodanowe, spalanie tłuszczów, przyswajanie wapnia.

W rezultacie więc teoretycznie niewinne upodobanie do spędzania czasu w fotelu prowadzi do naprawdę poważnych schorzeń – przyjrzyjmy się tym najczęstszym. Powinniśmy też zdawać sobie sprawę z tego, że póki szkody poczynione w organizmie przez brak ruchu nie są duże, zwykle można je naprawić po prostu zwiększając aktywność fizyczną. Ale jeśli już zdążyły się utrwalić, przejście na bardziej aktywny tryb życia jest tylko jednym z elementów szerszej terapii.

Brak ruchu osłabia mięśnie jamy brzusznej. Sprzyja to spowolnieniu ruchów jelit i rozwojowi „syndromu leniwego jelita” – stopniowo przestają funkcjonować mechanizmy warunkujące odruch wypróżnienia. Przewlekłe zaparcia mają negatywny wpływ na organizm – długotrwałe zaleganie resztek pokarmowych w jelitach sprzyja tworzeniu się substancji toksycznych, które wpływają niekorzystnie na stan samych jelit, powodując podrażnienia i stany zapalne oraz pogorszenie ogólnego samopoczucia (osłabienie, bóle głowy).

Jak sobie pomóc? Wskazany jest trening wzmacniający mięśnie brzucha i pobudzający układ trawienny. Najlepsza jest taka forma ćwiczeń, które wykonywane są w pozycji wyprostowanej (marsz, bieg, pływanie), bo usprawniają pracę jelit ściśniętych w jamie brzusznej przez większą część dnia z powodu siedzącego trybu życia.

Przede wszystkim jednak konieczna jest korekta diety. Trzeba ją wzbogacić w produkty zawierające dużo błonnika (ciemny chleb, surowe warzywa i owoce, owoce suszone, kasze), który ułatwia przesuwanie się pokarmu w jelitach, a także przyspiesza wydalanie z organizmu resztek pokarmowych. Jednak ilość produktów błonnikowych należy zwiększać stopniowo – zbyt gwałtowna zmiana diety może powodować bóle brzucha i wzdęcia. Warto też wprowadzić do codziennego jadłospisu jogurt i kefir, bo zawierają bakterie kwasu mlekowego, które zasiedlając jelito grube, pobudzają je do pracy i hamują rozwój niekorzystnych dla zdrowia bakterii gnilnych. W walce z zaparciami bardzo istotne jest również wypijanie ok. 2 litrów napojów w ciągu dnia (uwaga – kakao i czarna herbata działają zapierająco).

– 70% osób czynnych zawodowo pracuje w pozycji siedzącej. Na krześle spędzamy w sumie 10 lat!

– 80% pracujących uskarża się na bóle dolnej części kręgosłupa. Bóle te występują najczęściej u osób wykonujących pozornie najlżejszą, bo siedzącą pracę. W rankingu grup pracowników najbardziej narażonych na dolegliwości mięśniowo-szkieletowe pracownicy biurowi wyprzedzają nawet dokerów.

Naukowcy uważają, że najlepszym wskaźnikiem wieku biologicznego u osób dorosłych jest wydolność fizyczna mierzona maksymalną zdolnością pochłaniania tlenu (tzw. pułap tlenowy). Wzrasta ona do ok. 20. roku życia, przez kilka lat utrzymuje się na tym samym poziomie, po czym stopniowo zmniejsza się. I tak np. sprawność przeciętnego pięćdziesięciolatka wynosi ok. 80 proc. szczytowej wielkości pułapu tlenowego, osiąganego w dwudziestych latach życia, a w wieku 60 lat odpowiada już tylko 60-65 proc. Jednak badania wykazały, że u osób aktywnie trenujących (głównie biegi długodystansowe) spadek pułapu tlenowego jest niemal o połowę wolniejszy niż u prowadzących siedzący tryb życia. Dlatego naukowcy są zdania, że dzięki systematycznemu treningowi fizycznemu można uzyskać zmianę relacji między wiekiem kalendarzowym a biologicznym, i to rzędu 10-20 lat!

Siedzący tryb życia a hemoroidy, Są to nadmierne rozszerzenia żył w kanale odbytu. W następstwie siedzącego trybu życia rośnie ucisk w jamie brzusznej, a podczas silnego parcia, powodowanego trudnościami z wypróżnieniem, zwiększa się nacisk na naczynia krwionośne. Z czasem rozszerzają się i coraz bardziej uwypuklają, aż wystają na zewnątrz odbytu. Hemoroidy pieką, bolą i krwawią, a ponieważ są stale drażnione, w końcu rozwija się w nich stan zapalny.

Jak sobie pomóc? Przeciwdziałanie hemoroidom to przede wszystkim walka z zaparciami – a więc codzienna porcja umiarkowanych ćwiczeń fizycznych, zmiana diety. Pomocne mogą być też środki roślinne działające łagodnie przeczyszczająco (kora kruszyny czy wyciąg z aloesu).
Aby zaś złagodzić dolegliwości spowodowane hemoroidami i zlikwidować stan zapalny wokół odbytu, najlepiej sięgnąć po preparaty o działaniu przeciwbólowym i odkażającym, zmniejszające świąd i obrzęk. Są to maści, żele lub czopki, które najczęściej zawierają wyciągi roślinne (np. Emorect, Procto-Glyvenol, Hemorectal, Hemorol, Ruscolex). Kojąco działają również nasiadówki w odwarach ziołowych (z kory dębu, rumianku, nagietka) – łagodzą pieczenie i ból, przyspieszają gojenie.

Długie godziny spędzane w bezruchu sprzyjają także pojawieniu się żylaków. Gdy bowiem nie pracują mięśnie nóg, unieruchomiona jest tzw. pompa mięśniowo-zaworowa, tłocząca krew ku górze do serca. Dlatego krew zalega w żyłach, napiera na ścianki, przyczynia się do ich osłabienia i rozszerzenia.Jak sobie pomóc? Szczególnie wskazane są te formy ruchu, które usprawniają krążenie krwi w nogach – spacer, jazda na rowerze. Można też wykonywać ćwiczenia ułatwiające ruch krwi z nóg ku górze, np. wspinamy się na palce, a po chwili mocno opadamy na pięty. Ponadto warto stosować preparaty roślinne (doustne tabletki i żele do smarowania z arniką, wyciągiem z kasztanowca), które uszczelniają naczynia żylne i poprawiają ich napięcie. Przy bardziej zaawansowanych żylakach wskazane jest również noszenie specjalnych rajstop albo podkolanówek.

Siedzący tryb życia to największa męka dla kręgosłupa – siedząc obciążamy go prawie dwukrotnie bardziej niż stojąc. Przeciążenia i brak ruchu osłabiają mięśnie i więzadła utrzymujące kręgosłup w prawidłowej pozycji. Przyczynia się do tego także nadwaga – dodatkowe obciążenie dla kręgosłupa. Pojawiają się deformacje – skolioza, okrągłe plecy, odstające łopatki, które przysparzają coraz więcej bólu. „Kanapowy” styl życia sprzyja też osteoporozie oraz zesztywnieniom i zwyrodnieniom stawów. Bezruch nasila bowiem proces odwapnienia i utraty masy kostnej, pogarsza odżywienie stawów.

Jak sobie pomóc? Jedynym skutecznym rozwiązaniem jest uelastycznienie i wzmocnienie mięśni podtrzymujących kręgosłup (mięśni klatki piersiowej i brzucha). Wskazany jest umiarkowany wysiłek fizyczny, niepowodujący przeciążeń, np. pływanie, taniec, gimnastyka. Należy unikać sportów, z którymi wiąże się znaczne ryzyko urazów (np. jazda na nartach, łyżwiarstwo, piłka nożna). Doraźnie ulgę przyniesie masaż, ciepła kąpiel. Trzeba też dbać, by dieta zapewniała odpowiednią ilość wapnia i witamin z grupy B, bo mają one duży wpływ na sprawną pracę mięśni i mocne kości. Warto również (jednak najlepiej po konsultacji z lekarzem) zażywać glukozaminę, która korzystnie oddziałuje na stawy.

Siedzący tryb życia zazwyczaj idzie w parze z niewłaściwym sposobem odżywiania się i w efekcie prowadzi do nadwagi. Te trzy elementy jednocześnie to niemal gwarancja wysokiego poziomu cholesterolu, mało wydajnej pracy serca i nadciśnienia tętniczego – czyli zapowiedź katastrofy dla układu krążenia.

Jak sobie pomóc? Podstawą jest dieta (ograniczająca m.in. spożycie tłuszczów i soli) oraz regularny, umiarkowany wysiłek fizyczny. Na początek odpowiednie są np. marsze dość energicznym krokiem czy jazda na rowerze, potem wysiłek można stopniowo zwiększać. Korzyści z treningów są widoczne dość szybko – obniża się poziom cholesterolu, poprawia utlenienie krwi i kurczliwość mięśnia sercowego (serce pracuje wydajniej), zwiększa się objętość tętnic wieńcowych i obniża ciśnienie krwi.

Ważne jest, by w miarę regularnie kontrolować poziom cholesterolu (najlepiej co 1-2 lata zrobić pełny lipidogram) oraz ciśnienie (przy każdej wizycie u lekarza, ale przynajmniej raz w roku).

Niewielka ilość ruchu oraz nadwaga to dwie najczęściej wymieniane przyczyny cukrzycy typu 2. Choroba ta zaczyna się od zaburzeń przemiany węglowodanów, a co za tym idzie – rosnącej oporności na insulinę. Gdy tkanki przestają reagować na normalny poziom insuliny, trzustka zaczyna produkować jej więcej, ale wciąż za mało wobec jednocześnie rosnących potrzeb organizmu (a to w wyniku insulinooporności). We krwi rośnie stężenie glukozy, więc trzustka zwiększa wydzielanie insuliny… I koło się zamyka.

Jak sobie pomóc? Poza przyjmowaniem leków i stosowaniem zaleconej przez lekarza diety, duże znaczenie w opanowaniu cukrzycy ma także aktywność fizyczna. Umiarkowany regularny ruch (np. spacery) poprawia tolerancję glukozy i zwiększa wrażliwość tkanek na insulinę.
http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/sygnaly-ciala/siedzacy-tryb-zycia-sprowadzi-na-ciebie-choroby_35851.html

No to mamy przechlapane… wszyscy umrzemy z powodu śmierci. A może jednak by tak się wsiąść za siebie?

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Dodaj komentarz