Współczesna rewolucja francuska nosi żółte kamizelki.

 

W Paryżu kolejny dzień trwa manifestacja przedstawicieli ruchu protestacyjnego „żółte kamizelki”, francuscy obserwatorzy zastanawiają się nad przyszłością tego ruchu.

Protesty wybuchły 17 listopada.

W sondażach poparcie dla protestujących wyraża już około 85 proc. ankietowanych.

Przywódca centrali związkowej CFDT powiedział dziennikarzom, że rząd zbiera to, co zasiał i wyliczył: pogardę dla instancji pośrednich, takich jak związki, i całkowite oddzielenie się od społeczeństwa.

Przebywający w Argentynie na szczycie G20 prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział, że w najbliższym czasie podejmie dodatkowe decyzje, ale w żadnym wypadku nie będzie to wycofywaniem się z planowanego podwyższenia akcyzy na paliwo, przeciwko którego buntują się protestujący.

Macron wyraźnie powiedział też, że nie będzie osobiście rozmawiał z „żółtymi kamizelkami”.

Przywódca będącego w koalicji rządowej centrowego ugrupowania Modem powiedział, że od pewnego momentu nie da się rządzić przeciw narodowi i dlatego nie należy dorzucać obciążeń do obciążeń.

Mamy do czynienia z pierwszą wewnętrzną wojną asymetryczną, na którą nie był przygotowany ani rząd, ani partie polityczne, ani związki.

Obserwatorzy zgadzają się, że tego ruchu nie da się ustawić na prawicy czy na lewicy.
media

Piękny Emmanuel może polec na placu boju z żółtymi kamizelkami.  Głos ciemnego ludu, to złoto się nie świeci, rewolucja ścina głowy, i pożera swoje dzieci…  Czy  Marine Le Pen wygra wybory w przypadku upadku Macrona?

Ernesto Che GO

Autor: Ernesto Che GO

Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę.

Jedna myśl w temacie “Współczesna rewolucja francuska nosi żółte kamizelki.”

  1. Francuski premier Edouard Philippe ogłosił we wtorek 4 grudnia, że w związku z masowymi protestami rząd zawiesza na sześć miesięcy planowaną od 1 stycznia podwyżkę akcyzy na paliwo. Ponadto zapewnił, że w czasie zimy nie będzie wzrostu cen gazu ani energii elektrycznej.

    Żaden podatek nie zasługuje na to, by ryzykować jedność narodu – powiedział premier w telewizyjnym przemówieniu, w którym przedstawił planowane kroki. – Trzeba być głuchym, by nie usłyszeć gniewu Francuzów – dodał Philippe, odnosząc się do trwających od 17 listopada w całym kraju protestów ruchu „żółtych kamizelek”.
    media

    Tylko czy to wystarczy „żółtym kamizelkom” i zaprzestaną protestów? Gniew się wylał i ustępstwa bez dymisji Macrona mogą nie zostać przyjęte. Czas pokaże, sobota już blisko.

Dodaj komentarz